Logo Przewdonik Katolicki

BURZA na szlaku

Justyna Sowa
Fot.

W archidiecezji krakowskiej jako jedynej w Polsce mamy tak wysokie góry. Ludzie zjeżdżają tu na wypoczynek, by odetchnąć rześkim, górskim powietrzem i nacieszyć oko wspaniałymi widokami. Wielu z nich jednak zapomina, że góry to nie tylko piękno i majestat, ale także dzika i nierzadko nieprzewidywalna przyroda.

 

 
Niedawno Polskę obiegła tragiczna informacja o czworgu turystach, którzy zginęli w Pieninach porażeni piorunem. Burza w górach często jest bardzo niebezpieczna. Pogoda zmienia się gwałtownie, a wyładowania atmosferyczne są silniejsze niż na nizinach. Dodatkowo echo, które niesie odgłos piorunów, potęguje nieprzyjemne wrażenia.
Wypadek w Pieninach pokazuje, że doświadczenie burzy nawet w niższych niż Tatry górach może skończyć się tragicznie, kiedy nie wiemy, jak postępować. Przed każdym wyruszeniem na szlak należy więc zaopatrzyć się w niezbędny ekwipunek i wiedzę, jak reagować w przypadku zagrożenia.
 
Jakby odgłos samolotu
– Burzę w Tatrach przeżyłem raz – opowiada Damian Sukiennik, turysta, pasjonat wędrówek górskich. – Pamiętam, byliśmy na pierwszym szczycie Czerwonych Wierchów i usłyszeliśmy jakieś odległe pomruki. Niektórzy śmiali się, że to samolot. W oddali zaczęły zbierać się chmury, ale wyglądały niegroźnie. Stwierdziliśmy jednak, że nie ma co ryzykować i zaczęliśmy schodzić w dół. W ciągu dosłownie 15 minut zaczęło się… Najpierw uderzył piorun. Nie było więc wątpliwości, że to jednak nie samolot. Wtedy poderwaliśmy się i zaczęliśmy schodzić jeszcze niżej. Zaskoczył nas także ulewny deszcz. Trzeba było poruszać się bardzo ostrożnie, bo zrobiło się naprawdę ślisko. Pioruny, których odgłos potęgowało echo gór, były przerażające. Wydawało się, że wszystko dzieje się dosłownie obok nas. Gdyby nie te 15 minut i decyzja o wcześniejszym zejściu, burza zastałaby nas na grani i byłoby bardzo niebezpiecznie – wspomina Damian.
 
Metalowy krzyż cały drżał
– W ten dzień niebo było cały czas zachmurzone. Wyruszyliśmy w trasę trochę późno. W pewnym momencie zaczęły nas dochodzić odległe odgłosy burzy – wspomina Małgorzata Ślusarczyk z Krakowa. – I z minuty na minutę zaczęła się zmieniać pogoda. Wzmógł się silny wiatr, a temperatura zaczęła gwałtownie spadać. Kiedy staliśmy na szczycie, na którym umieszczony był metalowy krzyż, cała jego konstrukcja zaczęła drżeć i elektryzować. Zaczęliśmy więc schodzić. W ciągu kwadransa rozpętała się potężna burza. Spadł ulewny deszcz, szlak stał się mokry i niebezpieczny. Wciąż schodziliśmy, bo musieliśmy opuścić grań. Błyskawice i silne pioruny sprawiały wrażenie, że jesteśmy w centrum żywiołu. Pamiętam, że było mi tak bardzo zimno, że nie mogłam nic utrzymać w dłoniach – wspomina turystka. – Dopiero w takiej sytuacji człowiek uświadamia sobie, jak mały jest wobec natury. Podczas schodzenia cały czas się modliłam i pamiętam, że miałam w sobie radość, że jestem pod wpływem łaski uświęcającej, bo było naprawdę niebezpiecznie. To wszystko jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że naprawdę trzeba być zawsze przygotowanym na śmierć.
 
Zanim wyruszysz na szlak
Planując wędrówkę górską, nawet mało forsownym szlakiem, zawsze pamiętajmy o kilku rzeczach. Choćby pogoda była najpiękniejsza, zabierzmy ze sobą pelerynę przeciwdeszczową, nakrycie głowy oraz mapę. Pamiętajmy, by mieć przy sobie numer telefonu alarmowego. Nawet jeśli nam samym nic się nie stanie, to zawsze możemy spotkać po drodze kogoś, kto będzie potrzebował pomocy. Gdy nastąpi konieczność wezwania helikoptera, jedna z obecnych przy poszkodowanym osób powinna stanąć w pobliżu i unieść obie ręce do góry. Taka pozycja ciała stanowi umowny znak przedstawiający literę „Y” jak „Yes”. Dzięki temu pilot nie będzie miał wątpliwości, że to właśnie tu potrzebna jest pomoc.
Góry to wciąż teren dziki. Zawsze tak wytyczajmy trasę, aby przed zmrokiem dotrzeć do schroniska. Pamiętajmy, że w Tatrach obowiązuje bezwzględny zakaz poruszania się po szlakach nocą. Także ze względu na zwierzynę, która przy obecnym natężeniu ruchu turystycznego jedynie w nocy ma możliwość wyjścia z kryjówek.
 
Burza w górach – jak postępować?
– Podstawowe błędy, jakie popełniają turyści w górach, są zasadniczo dwa – mówi ks. Szczepan Gacek, ratownik GOPR, przewodnik tatrzański, beskidzki i górski. – Po pierwsze, kiedy rozpoczyna się burza, a z nią, jak wiadomo, związany jest deszcz, ludzie chronią się pod drzewa, czego podczas burzy robić nie wolno. Po drugie natomiast, kiedy zaskakuje ich nagła zmiana pogody, odruchowo sięgają po telefon komórkowy i dzwonią. Tymczasem w takiej sytuacji należy go niezwłocznie wyłączyć – tłumaczy specjalista.
Ważne także, aby nie pozwolić sobie na panikę. Trzeba dobrze wiedzieć, co robić, i umiejętnie przekuć tę wiedzę na praktykę. – Kiedy zastaje nas burza w górach, należy przede wszystkim zejść z grani. – tłumaczy ks. Gacek. – Omijać przy tym drzewa, również te wolno stojące. Schodząc, unikajmy przekraczania wszelkiego rodzaju strumyków i rzeczek, szczególnie wtedy, kiedy burzy towarzyszą silne wyładowania atmosferyczne. Woda bowiem, jak wiadomo, jest bardzo dobrym przewodnikiem elektryczności i może spowodować rażenie piorunem, a nawet śmierć. Jeżeli znajdujemy się w pobliżu ściany skalnej, nie wolno siadać przy niej i np. opierać się plecami lub głową. Należy zawsze siadać twarzą do skały i najlepiej w odległości do 1,5 m. Jeśli w góry wyruszyliśmy w grupie, schodząc podczas burzy, trzeba zachować znaczne odstępy między sobą. Gdy znajdziemy się na otwartym polu, można użyć izolacji i podłożyć pod stopy np. pelerynę przeciwdeszczową albo plecak i na nim kucnąć lub usiąść. Głowę schylamy w stronę kolan – dodaje ks. ratownik.
 
Święci od gór
Pasjonaci wędrówek górskich i ludzie związani z górami mają dwóch patronów. Są nimi św. Bernard i bł. Pier Giorgio Frassati. Pierwszy z nich żył prawdopodobnie w XI w. i był wędrownym kaznodzieją. Założył pierwsze w historii schronisko dla wędrowców w Alpach. Jest patronem mieszkańców tych gór, ale także alpinistów, turystów i ratowników górskich.
Frassati natomiast był czynnym alpinistą, człowiekiem modlitwy, ale także lubianym, wesołym młodzieńcem. Zmarł w wieku 24 lat. Jest patronem m.in. ludzi gór. Ich wstawiennictwa wzywać możemy, przemierzając szlaki lub wtedy, gdy grozi nam niebezpieczeństwo. – Ważne aby w górach umieć modlić się własnymi słowami – mówi ks. Gacek. – Trzeba to robić w każdej sytuacji. Zarówno wtedy, gdy pogoda gwałtownie się pogarsza, jak i w chwilach zachwytu nad przyrodą. Wtedy nasza modlitwa staje się uwielbieniem Stwórcy. 

 


                                                          
 
Przed wyjściem w góry zapisz nr alarmowy!
112 – międzynarodowy numer ratunkowy
+48 601 100 300 – numer telefonu do GOPR/TOPR, którym posługujemy się w każdych polskich górach.
 
Oznaki atmosferyczne, wróżące zmianę pogody:
  • Kiedy wiatr wzmaga się pod wieczór lub zmienia kierunek, a mgły przesuwają się z dołu ku szczytom – nastąpi pogorszenie pogody.
  • Kiedy w upalny dzień na niebie pojawiają się małe chmurki, które szybko zmieniają kształt, o ostro zarysowanych brzegach przypominające np. kalafiory – będzie burza, która może być bardzo silna.
  • Kiedy na niebie pojawią się chmury przypominające baranki i stopniowo zakrywać będą całe niebo – nastąpi gwałtowne załamanie pogody.
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki