Logo Przewdonik Katolicki

Klapki na Giewoncie

Renata Krzyszkowska
Fot.

Skręcenia zwichnięcia, złamania, omdlenia, czy nawet porażenie piorunem, to tylko niektóre z niebezpieczeństw czyhających na nas podczas wakacyjnych wycieczek w góry. Niestety przyczyną kłopotów jest często beztroska. Oto kilka wskazówek, jak zachować się na górskim szlaku, by bezpiecznie wrócić do domu.

 

 

 
Dwoje turystów, małżeństwo, zostało niedawno porażonych piorunem w Tatrach. W czasie burzy popełnili podstawowy błąd, próbując chronić się pod drzewem. Mężczyznę w ciężkim stanie przetransportowano śmigłowcem do szpitala, gdzie mimo wysiłków lekarzy zmarł. Jak ocenia dr Paweł Jonek, chirurg, specjalista medycyny ratunkowej, starszy ratownik i koordynator medyczny GOPR, co roku od uderzenia pioruna ginie w polskich górach od kilku do nawet kilkunastu turystów. Przynajmniej drugie tyle ma szczęście i przeżywa wypadek. Podczasrażenia piorunem w ciągu niemalże sekundy przez organizm przepływa prąd stały, który ma bardzo duże napięcie. Taki prąd przede wszystkim przyczynia się do uszkodzenia układu nerwowego, serca oraz naczyń krwionośnych. Poza tym dochodzi do licznych oparzeń i urazów tępych. Choć większość porażeń piorunem nie kończy się zgonem, stan chorego zależy w dużej mierze od szybkości udzielenia mu fachowej pomocy medycznej. Dlatego wybierając się w góry, zawsze należy wziąć ze sobą telefon komórkowy z dobrze naładowaną baterią i wprowadzonym do pamięci numerem alarmowym GOPR–TOPR: 601 100 300. Nawet jeśli wydaje się nam, że go pamiętamy, nigdy nie mamy pewności, czy w chwili silnego stresu jesteśmy w stanie go sobie przypomnieć.
Najlepiej jednak nie kusić losu i zachować ostrożność .

 

Góry nieodpowiedzialności

– Turysta w górach musi zawsze być przygotowany na zmianę pogody, a więc jego strój i ekwipunek nie mogą być przypadkowe. Niestety wciąż na górskich szlakach można spotkać turystów w sandałach czy zwykłych basenowych klapkach, bez nakrycia głowy, zapasu wody pitnej i nierzadko po spożyciu alkoholu. Aż sami proszą się o kłopoty. Aby uniknąć zagrożeń, każdą wyprawę w góry należy starannie przygotować. Przede wszystkim powinniśmy zadbać o odpowiedni strój – mówi dr Paweł Jonek.

Podstawą jest odpowiednie wygodne obuwie zapewniające stabilność stopom, najlepiej ze skóry i nienowe. Buty muszą być już używane, co będzie gwarantem, że nagle nie zaczną nas obcierać. Ważne są też skarpety, z naturalnego tworzywa, bawełniane lub wełniane. Warto zakupić te specjalistyczne, które oprócz naturalnych włókien zawierają też włókna srebra hamujące rozwój drobnoustrojów, a tym samym dające większy komfort. Kosztują sporo, bo od kilkudziesięciu do nawet 200 zł za parę, ale jeśli dużo chodzimy po górach, to warto zainwestować. Skarpety są dostępne w sklepach sportowych. Podobnie warto kupić odpowiednią bieliznę: koszulkę i spodenki ze specjalnej tkaniny odprowadzającej pot. Mimo wysiłku fizycznego skóra w takim stroju jest bardzo długo sucha, bo koszulka odprowadza na zewnątrz pięć razy więcej potu niż zwykła bawełniana, która szybko staje się wilgotna. Choć koszulka i spodenki mogą kosztować ok. 100 zł i więcej, można też je nosić podczas uprawiania sportu zarówno latem, jak i zimą. Turysta zawsze powinien też mieć w plecaku coś cieplejszego, np. polar utkany z mikrowłókien pustych w środku, co doskonale zatrzymuje ciepło. Latem nigdy nie należy wychodzić na szlak bez okrycia głowy, co grozi udarem cieplnym. W plecaku powinna znaleźć się też podręczna apteczka, latarka, mapa, zapałki, kurtka przeciwdeszczowa, butelka wody i tabliczka czekolady.

 

Zza biurka na szczyt

– Im mniejsze doświadczenie w chodzeniu po górach, tym większa zdolność do przeceniania swych umiejętności i brawura. W niebezpieczeństwie są zwłaszcza osoby rzadko przemierzające górskie szlaki, na co dzień prowadzące siedzący tryb życia, pracujące za biurkiem, które w czasie urlopu od razu chcą zdobyć szczyt. To prosta droga do zasłabnięć, kłopotów krążeniowo-oddechowych, nawet zawału serca – mówi dr Paweł Jonek. W dłuższą trasę idźmy zawsze w grupie, w której będzie ktoś potrafiący udzielić pierwszej pomocy, wykonać sztuczne oddychanie, przywrócić akcję serca. Tempo marszu musi zawsze być dostosowane do najsłabszego uczestnika.

 

Bez wody na górskie przygody

Nie należy też zapominać o dobrym nawodnieniu organizmu podczas wycieczki. Dobrze przygotowany turysta ma zawsze przy sobie zapas wody. W ciągu wielogodzinnego marszu w wysokiej temperaturze powinniśmy wypić kilka litrów płynów, najlepiej wody niegazowanej. Trudno taką ilość nieść przy sobie, dlatego warto tak zaplanować trasę, by móc po drodze dokupić wodę w mijanych schroniskach. Odwodnienie to jedno z częstszych turystycznych przewinień. Niektórzy nie troszczą się o to, co będą pili w nadziei, że zaspokoją pragnienie w górskich strumykach. Te jednak nie zawsze są po drodze, a ich woda może nie nadawać się do picia z powodu dużego zmineralizowania lub obecności bakterii.

Na wycieczkę w góry wychodźmy rankiem, pogoda psuje się zwykle wczesnym popołudniem i zmienia się z godziny na godzinę. Zdarza się, że nagle się ochłodzi i nadejdzie burza z piorunami. Szlaki w ciągu kilku minut mogą się stać bardzo śliskie i niebezpieczne. Pamiętajmy, że turysta ma głowę nie tylko, by nosić czapkę. Wychodząc w góry, nie wyłączajmy myślenia.

 

 



By zminimalizować niebezpieczeństwo porażenia piorunem, wystarczy przestrzegać kilku prostych zasad:

– Przede wszystkim w czasie burzy unikajmy przebywania na otwartej przestrzeni, nie chowajmy się pod drzewami ani żadnymi metalowymi czy drewnianymi konstrukcjami.

– Spróbujmy ukryć się w zagłębieniu terenu. Jeśli jesteśmy w grupie, należy się rozdzielić na odległość nawet kilkudziesięciu metrów.

– Gdy burza zastanie nas w czasie wycieczki na szczyt, trzeba jak najszybciej zejść w dolinę, pozbyć się metalowych przedmiotów, usiąść na plecaku, złączyć i podkurczyć kończyny.

– Nie udowodniono, że rozmowa przez telefon komórkowy może przyciągać pioruny, ale w czasie burzy lepiej go wyłączyć.

– Podróżując samochodem, nie musimy się obawiać piorunów, bo karoseria auta jest dobrym izolatorem. Na czas burzy lepiej jednak się zatrzymać na przydrożnym parkingu i przeczekać.

Żródło: GOPR

 

Gdy ukąsi cię żmija:

Żmija ucieka przed człowiekiem, dlatego na szlakach raczej jej nie spotkamy. Za to lubi wylegiwać się w cieple, w trawie czy na kamieniach. Stąd ostrzeżenia, by nie schodzić ze szlaków. Żadnego ugryzienia nie należy lekceważyć, zaraz zakończyć wędrówkę i od razu udać się do szpitala. Ranę można uchronić przed dodatkową infekcją, nakładając opatrunek uciskowy w miejscu ukąszenia (nie opaskę uciskową) i zabezpieczając najlepiej bandażem elastycznym. Nie nacinamy rany, nie próbujemy wysysać jadu. Starajmy się jak najmniej ruszać poszkodowaną kończyną, co spowolni rozchodzenie się jadu w organizmie. Gdy nie mamy na kim się wesprzeć, a do szpitala jest daleko, zawiadommy telefonicznie ratowników górskich, którzy przybędą z pomocą. Nawet gdy czujemy się dobrze i sami zamierzamy dotrzeć do szpitala, poinformujmy o tym ratowników, by byli przygotowani, bowiem trudno przewidzieć, jak potoczy się sytuacja. Ukąszenia żmii są najbardziej niebezpieczne w przypadku dzieci. Wtedy lepiej działać naprawdę szybko.

Żródło: GOPR

 

 

Gdy zwichniesz lub złamiesz nogę:

– Podczas wycieczek górskich często zdarza się, że możesz się zranić o krzaki czy kamienie. Jeśli są to małe skaleczenia, to wystarczy, że przemyjesz je wodą utlenioną. Przyklej plaster z opatrunkiem lub na nieco większe skaleczenia połóż opatrunek i zawiń bandażem. Jeśli rana mocno krwawi, nałóż opatrunek lub dwa i mocniej zawiń bandażem. Jeśli przecieka, nie odwijaj, tylko dowiń jeszcze jeden bandaż... i jeszcze jeden. Jeśli taka rana jest na ręce lub nodze, unieś kończynę do góry.

– Może zdarzyć się, że krzywo staniesz i poczujesz piekący ból w skręconej kostce. Jeśli nie będziesz mógł dalej iść, zdejmij but i zawiń stopę bandażem elastycznym – od palców aż do połowy łydki. Kiedy „dokuśtykasz” na miejsce, nie zdejmuj bandaża, tylko polej go roztworem octu i wody (dwie łyżki octu na jedną szklankę chłodnej wody). Oczywiście jeśli masz możliwość, zastosuj do polania roztwór Altacetu.

– Jeśli jesteś świadkiem dużego urazu, np. ktoś spadł z wysokości i doznał bardzo dużej rany albo nawet złamał sobie rękę lub nogę, najlepiej od razu wezwać ratowników górskich albo – z braku tej możliwości – samodzielnie zorganizować pomoc. Wcześniej jednak należy udzielić pierwszej pomocy. Jeśli to złamanie, to mądra zasada mówi, że uszkodzoną kończynę trzeba unieruchomić, co zmniejsza ryzyko dalszych powikłań. A unieruchomić możesz, m.in. przykładając patyk, gałąź, kijek narciarski, ciasno zwiniętą gazetę lub ręcznik (improwizuj!) do złamanej kończyny i dokładnie mocując bandażami. Dobrze jeśli uda ci się unieruchomić oprócz złamanej kości dwa sąsiednie stawy. W przypadku złamania przedramienia (to odcinek między nadgarstkiem a łokciem) załóż unieruchomienie chociaż na przedramię i załóż temblak, chustę trójkątną lub po prostu wywiń dolną część np. koszuli i w tę „kieszeń” włóż unieruchomioną kończynę. Natomiast jeśli jest to uraz nogi, to dodatkowym sposobem unieruchomienia jest łączne zabandażowanie obu nóg.

 

Żródło: GOPR

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki