Ostatnimi czasy jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne sklepy o nazwie „Alkohole 24h” oferujące dostępność napojów alkoholowych przez całą dobę. – Alkohol nie jest towarem pierwszej potrzeby. Gdybyśmy zestawili ze sobą liczbę aptek i liczbę sklepów „Alkohole 24h”, to liczby te nie będą się dały porównać – mówi ks. Mirosław Żak duszpasterz trzeźwości archidiecezji krakowskiej. Na potwierdzenie słów kapłana warto podać aktualne dane dotyczące Krakowa, które mówią o siedmiu całodobowych aptekach w mieście. Natomiast sklepów, które mają koncesję na sprzedaż alkoholu jest 1288. Trzeba zaznaczyć jednak, jak informują pracownicy Wydziału Spraw Administracyjnych Urzędu Miasta Krakowa, że liczba ta dotyczy wszystkich sklepów, w których sprzedaje się alkohol, nie tylko całodobowych, ponieważ koncesja zezwala na sprzedaż alkoholu w godzinach pracy sklepu, a te ustala już sam właściciel. – Wzrost dostępności danego produktu powoduje wzrost jego spożycia – mówi dalej ks. Żak. – Podstawową przyczyną powstawania takich sklepów jest biznes. A z drugiej strony mentalność alkoholowa, która mocno zakorzeniona jest w naszym społeczeństwie. Wielu ludzi nie wyobraża sobie zabaw i spotkań bez picia. Dodajmy statystyki, które mówią, że w naszym państwie istnieje ponad milion osób uzależnionych od alkoholu, a dwa do trzech milionów nadmiernie pijących. Jeśli więc ci ludzie będą mieć sklep z alkoholami w pobliżu, to będą go odwiedzać – tłumaczy duszpasterz.
Gdzie nie spojrzysz – Alkohole 24h
Dziś na terenie naszego kraju prosperuje co najmniej kilka sieci całodobowych sklepów z alkoholem. Nie ma chyba osiedla, na którym nie byłoby rzeczonego sklepu. A są i takie, gdzie na jednej ulicy znajdują się nawet trzy. I, co ciekawe, wszystkie świetnie sobie radzą i nie mają problemu z utrzymaniem.
Zauważyć można jeszcze jedną zależność. W miejscach, gdzie otwierany jest sklep za sklepem, bo każdy kolejny szybko upada, powstaje w końcu ten z alkoholami i funkcjonuje bez przeszkód, mając się całkiem dobrze. Wniosek? Jeśli biznes ci nie idzie – otwórz sklep z alkoholami, bo na tym zawsze zarobisz.
Słyszałam kiedyś rozmowę dwóch osób, w której jedna skarżyła się, że chciałaby otworzyć jakiś biznes, ale zupełnie nie wie jaki, bo ciężkie czasy. Ta druga poradziła jej wtedy, żeby założyła sklep „Alkohole 24h” bo dziś to się najbardziej opłaca i stanowi pewny zarobek. O tym jednak, że pieniądze takie zdobyte są często kosztem zdrowia i szczęścia innych już zapomniała wspomnieć.
W Unii Europejskiej powstał projekt ograniczenia godzin otwarcia sklepów z alkoholem i odebrania pozwolenia na jego sprzedaż osobom prywatnym. Do końca 2012 r. będziemy wiedzieć dokładnie, jakie konkretne działania w walce z pijaństwem uda się wprowadzić w życie.
Schizofrenia społeczna
– Ilu widziałam mężczyzn na wsiach, w tych małych, często upadających sklepach, do których jeżdżę, którzy o godz. 10.00 czy 11.00 przed południem przychodzili z odliczoną co do grosza sumą na krupnik lub „cytrynóweczkę” – mówi Dorota, przedstawiciel handlowy. – Albo wymieniali butelkę dopiero co opróżnionego piwa, na nową, pełną – dodaje. – A jak byłam w takich sklepach, w których nie sprzedawano alkoholu, to klienci z oburzeniem pytali, że jak to nie ma?! Jakby alkohol musiał być zawsze i wszędzie – opowiada poważnym tonem Dorota. Z badań wynika, że ok. 85 proc. mieszkańców wsi pije alkohol. I mogłoby się wydawać, że to normalne, bo powszechnie wiadomo, że na wsiach pije się o wiele więcej i tyle. Tymczasem nic bardziej mylnego! Spożywających alkohol wśród mieszkańców dużych miast jest o ok. 4 proc. więcej niż na wsi. I często są to ludzie młodzi, przed 30. rokiem życia. – Powszechnie wiadomo, że impreza bez alkoholu nie ma sensu – mówi Marta, studentka z Krakowa. – Alkohol pomaga się rozluźnić i być dowcipnym. Jednym wystarczy tylko trochę, inni wolą „na umór” – tłumaczy. – Pamiętam takie sytuacje, że kiedy w połowie imprezy alkohol się kończył, to ktoś musiał w środku nocy biec do monopolowego po dokładkę, sam będąc w stanie wskazującym na spożycie. Nie pamiętam jednak, żeby kiedykolwiek wrócił z wiadomością, że ponieważ jest nietrzeźwy, to mu alkoholu nie sprzedali – wspomina studentka.
Sytuacje takie pokazują, jak głęboki mamy problem. – Dziś nie wiąże się dramatów rodzinnych z zapoczątkowanym często już w młodości nadmiernym piciem alkoholu – mówi ks. Żak. – Z jednej strony istnieje wyraźna akceptacja picia, a z drugiej piętnuje się tragiczne skutki pijaństwa, takie jak przemoc domowa, rozboje, wypadki spowodowane przez pijanych kierowców. Nie mówi się też głośno o tym, że państwo ponosi ogromne koszty finansowe na pokrywanie skutków pijaństwa. Są one znacznie większe niż dochody z podatków czy akcyzy. Najwięcej zarabiają handlarze.To jest jakaś schizofrenia społeczna – mocnym stwierdzeniem podsumowuje duszpasterz. Jego słowa powinny dać do myślenia.
Wspólnie walczmy o trzeźwość
– Troska o trzeźwość powinna dokonywać się na różnych płaszczyznach. Prawnej, medycznej, religijnej, ale najbardziejpotrzeba wielkiego oporu społecznego. Musi być wielu ludzi, którzy w ogóle nie będą pili alkoholu, by zaczęli stanowić przeciwwagę dla pijących – tłumaczy ks. Mirosław Żak.
O trzeźwość Polaków toczy się bój od lat. Zarówno w strukturach świeckich, jak i kościelnych. W Kościele w Polsce powstało wiele inicjatyw, które mają na celu walkę z pijaństwem i stanowią ową przeciwwagę dla nadużywających napojów alkoholowych. W Krakowie regularnie organizowane są spotkania modlitewne, na których zgromadzeni modlą się za alkoholików i podejmują zadośćuczynienie za grzechy pijaństwa. Oprócz tego wraz z pieszą pielgrzymką na Jasną Górę idzie grupa pokutna, która cały trud ofiarowuje za zniewolonych nałogami i ich rodziny. Istnieją grupy samopomocy, gdzie ludzie szukający wsparcia spotykają się i dzielą doświadczeniem oraz różnego rodzaju poradnie. Jedną z ważnych inicjatyw w walce o trzeźwość jest dzieło Krucjaty Wyzwolenia Człowieka (KWC) wyrosłe z Ruchu Światło-Życie. KWC została proklamowana w 1979 r. z inicjatywy sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego jako odpowiedź na apel Jana Pawła II, który wzywał do unikania wszystkiego, co poniża ludzką godność i dobre obyczaje społeczeństwa. Członkowie Krucjaty podejmują dobrowolną i całkowitą abstynencję od napojów alkoholowych, jako akt zadośćuczynienia za grzechy pijaństwa oraz formę walki z tym nałogiem. – Do KWC przystąpiłam przede wszystkim z myślą o moich bliskich z rodziny, środowiska, którzy borykali się z tym problemem. Postanowiłam pomóc im przez moje wyrzeczenie, modlitwę i świadectwo tego, że żyjąc w komunii z Bogiem, wszystko jest możliwe – mówi Justyna Skiba z Krakowa. – KWC pomaga mi kształtować swój charakter, walczyć ze złymi przyzwyczajeniami i pokonywać słabości – dodaje.
Można złożyć dwa rodzaje deklaracji KWC. Kandydacką – która jest wyrzeczeniem spożycia alkoholu przez rok – oraz członkowską, która nie określa czasu abstynencji, ale zakłada trwanie w dziele Krucjaty w duchu miłości do ludzi zniewolonych na wzór Jezusa, który oddał za nas swoje życie. W tym drugim przypadku dana osoba zostaje wpisana do „Księgi Czynów Wyzwolenia”, znajdującej się w centrali Ruchu Światło-Życie w Krakowie przy ul. Wiślnej 12/6.
Dziś KWC obecna jest w każdej diecezji, a na przestrzeni lat tysiące ludzi podjęło się tej formy walki o trzeźwość narodu. I wielu jeszcze się podejmie. Może ty także?
Dane szacunkowe PARPA oraz statystyki UMK i MOPS podają, że 2 proc. populacji uzależnionych jest od alkoholu. W Krakowie (ok. 800 tys.) żyje ok. 16 tys. osób uzależnionych, z których tylko 2 tys. poddało się terapii
Gdzie szukać pomocy w Krakowie?
Kościół mariacki (wejście od pl. Mariackiego)
piątek godz. 17.00–18.00
Kościół pw. św. Maksymiliana – Kraków Mistrzejowice
piątek godz. 18.45–20.00 (sala nr 13)
Poradnia Miłosierdzia przy sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach
czwartek godz.16.30–18.00 i sobota godz. 10.00–12.00
Adresy innych krakowskich placówek niosących pomoc w problemach alkoholowych na stronie
www.wdr.diecezja.pl w zakładce Alkoholizm.