Sarmacki partyzant blokowiska

Dla miłośników Jacka Kowalskiego, pieśniarza zwanego najczęściej bardem i kojarzonego przede wszystkim z Sarmacją, jego najnowsza płyta będzie zaskakująca. Przenosi nas w świat mieszkań w blokach, świat naszych betonowych osiedli. Jacek nawet w nich umie znaleźć piękno.
Czyta się kilka minut

Szare ściany, szare ulice, szare błoto, szare niebo – jak w takiej szarości, burych odcieniach rzeczywistości, odnaleźć złoto… Jakiego pryzmatu użyć, aby przeszłość słusznie minioną, bo i ściany pomalowano przez ostatnie lata i chodniki zamieniono gdzieniegdzie w kolorowe układanki, zobaczyć w barwach i atrakcyjności obrazków kalejdoskopu, a na dodatek nie sfałszować prawdy o historii? Narzędzia do takiej opowieści ma tylko poeta – przekonuje o tym najnowsza płyta Jacka Kowalskiego Blokomachia. Dla słuchacza, kojarzącego poznańskiego historyka sztuki z Sarmacją, której jest jednym z najbardziej znanych współczesnych obywateli i popularyzatorów, zaskakujący może być ten krążek, będący zgodnie z tytułem wyrazem walki o bloki, z blokami czy w blokach, betonowych wykwitach PRL-u.

Najnowsza płyta to mylące nieco określenie, bo najświeższe piosenki mają, lekko licząc, 22 lata, i niemal ćwierć wieku temu zostały nagrane. Potem zapadły głęboko w archiwum, bo czasy, gdy wyprowadzano się na potęgę z blokowisk, uciekając przed blokersami, im nie sprzyjały. Wracają dzisiaj, dzięki upartemu wydawcy Dominikowi Księskiemu, i to nie tylko z powodu rosnącej wraz z upływem lat tęsknoty za młodością. Słuchając opisów owych bloków, na nowo brniemy przez błoto, próbujemy wwiercić się w beton, aby oswoić nowe wnętrze starymi obrazkami, zaglądamy do okien sąsiadów, słuchamy dudniącego Radia Wolna Europa. 

Rymy Kowalskiego kolorują ten świat jak kredki dziecka, wypełniającego naszkicowane rysunki własną treścią. Sarmata Kowalski już wówczas znajduje inspirację w dawnych, arcypolskich poetach – motto całości czerpie z ks. Józefa Baki („szukam w słocie pogody, pereł w śmiecisku”), sięga do Wespazjana Kochowskiego, z którym kontakt rozwinie w Śpiewniczku Sarmackim, korzysta z twórczości jeszcze dawniejszej – Horacego. W piosence Pan Tadeusz, dzięki której wygrał w 1988 r. Studencki Festiwal Piosenki, prorokuje także kolejną odwilż (i amnestię dla więźniów politycznych) lat dziewięćdziesiątych, bo wtedy nic przecież nie zapowiadało nadchodzących gwałtownych zmian i otwarcia perspektywy na wolność słowa.
Sarmacja Kowalskiego, czyli Polska zakorzeniona w swojej przeszłości i wierze, ale przeżywająca tu i teraz, to statek na burzliwych falach, który potrafi przepłynąć komunę. Barokowe wiersze i rymy składane na wzór jego ulubionych poetów pokazują szary świat lat 80. rozświetlony, zarumieniony wschodzącym czy zachodzącym słońcem. Dla pamiętających tamte dni, fascynujący może być kontrast pomiędzy sposobem opisu poety a rzeczywistością. Kowalski, przesuwając przed naszymi oczyma (i uszami) kolejne obrazy bloków poznańskich osiedli Winogrady czy Rataje, pozwala zobaczyć, że piękno jest w oku patrzącego, że to od widza zależy, czy skupi się na brzydocie, czy w bałaganie zobaczy jednak piękno świata. Sposobem na zaczarowanie otoczenia jest język i pamięć, refleksja i modlitwa. Obecność Boga jest czymś oczywistym, co odsłania kolejne perspektywy, kolejne warstwy rzeczywistości, jak słoje w drewnie. Sarmacka wiara Kowalskiego w piosenkach Blokomachii jest także świadectwem otoczenia, w którym powstawały te utwory. W książeczce, dołączonej do płyty, prócz tekstów są bowiem także szkice blokowisk i rosnących na nich kościołów, oraz wspomnienie autora o studenckim życiu w Poznaniu i duszpasterstwie akademickim Dominikanów. „Siódemki”, czyli poranne Msze odprawiane przez o. Tomasza Pawłowskiego, śniadania w pobliskim akademiku i wspólne śpiewanie piosenek starych i nowych, zwane „Anarchią przy samowarze”. Potem kontakty krakowskie, dominikańskie i wspomniany już festiwal piosenki studenckiej. Zapewne także tam są źródła zwykłości i powszedniości wiary, zapisanej w śpiewanych przez Kowalskiego wierszach. Ta wiara jest bliską krewną barokowych sporów i dyskusji z Bogiem, biblijnych zwad i czci. Nie ma w tym pozy, udawania, jest za to świadomość, zastanowienie, pewność.
Utwory z płyty Blokomachia przypominają także czasy, gdy piosenki musiały „posiadać tekst”. Antonina Krzysztoń, Tadeusz Krok, Jan Krzysztof Kelus, Jacek Kaczmarski – różne pokolenia, różne tematy, ale zawsze piosenki o czymś, w których tekst był ważniejszy niż muzyka, słowo służyło do budowania wspólnoty i porozumiewania się. Piosenki Kowalskiego nie są jednak tylko archiwalną błahostką, miłym wspomnieniem dla pamiętających, a dla młodych atrakcyjną wycieczką w przeszłość. To czuła opowieść o detalach codzienności, o przyjaźni, o przodkach i korzeniach, o regułach życia – na dodatek niepozbawiona poczucia humoru i pogodnego uśmiechu. „Więc wróciłeś – a nic się nie zmieniło, bracie!” – puentuje swojego Pana Tadeusza Jacek Kowalski.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 30/2012