Logo Przewdonik Katolicki

"Wsyćko" na Bożą chwałę

Marcin Jarzembowski
Fot.

Górale z Podhala ratowali drewnianą świątynię w Żołędowie niedaleko Bydgoszczy. To kolejny etap, którego celem jest odrestaurowanie zabytkowego kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego.

Górale z Podhala ratowali drewnianą świątynię w Żołędowie niedaleko Bydgoszczy. To kolejny etap, którego celem jest odrestaurowanie zabytkowego kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego.

 

 

Wszystkie prace są prowadzone według planów konserwatorskich, a przedsięwzięciu towarzyszy akcja „deska”, która ma przygotować parafię na jubileusz 300-lecia świątyni. Przypadnie on w 2015 roku.

 

Powrót do początków

Prace remontowe rozpoczęły się już w ubiegłym roku. Wówczas wymieniono m.in. całą konstrukcję dachu, która czeka obecnie na pokrycie, a kościół zyskał nowy sufit. Jak tłumaczy proboszcz żołędowskiej wspólnoty ks. Jarosław Kubiak, część wieży świątyni została również odeskowana. – Przez kilka miesięcy realizowaliśmy kolejny, bardzo trudny etap prac. Polegał on na wymianie cegieł na bale, które wcześniej zostały ścięte. Staramy się uzupełnić materiał, aby kościół nabrał niepowtarzalnego – drewnianego charakteru – powiedział. Proboszcz nie ukrywa, że jego marzeniem jest, by świątynia odzyskała drewnianą podłogę. – Wszystkie nasze działania zmierzają ku temu, by kościół doprowadzić do jego pierwotnego stanu. To wzmocnienie wieży, która była w katastrofalnym stanie, a także obicie całości deskami oraz pomalowanie. Górale to pracowici ludzie, którzy przez dwanaście godzin każdego dnia podejmują trudne decyzje. Jednak wszystko na chwałę Bożą – dodał ks. Kubiak.

 

Budowanie od podstaw

Wojciech Mrugała urodził się na Podhalu. Obecnie mieszka w Sanoku w Bieszczadach. Dzięki firmie, którą górale reprezentują w całej Polsce, uratowano wiele drewnianych świątyń – chociażby tę w Pieraniu. – W Żołędowie rozpoczynaliśmy od podstaw, od podwalin, wymianę starych belek na nowe. U nas taki stan określa się słowem „masakra”. Najpierw zabraliśmy się niby za najgorszą ścianę. Jednak szybko okazało się, że ta jeszcze gorsza jest dopiero przed nami. To bardzo trudna praca. Zbudować dom od podstaw jest dużo łatwiej, niż podkładać belki w takim miejscu – powiedział.

Górale z zapałem oczyszczali każdy skrawek ścian świątyni. Trudnością była również niemożność używania ciężkiego sprzętu, ponieważ świątynia znajduje się na cmentarzu. – Patrząc na współczesne kościoły murowane, można zaryzykować stwierdzenie, że wchodzi się do nich jak do hali widowiskowej. Mało który z nich ma to „coś”. Jedynie ten drewniany ma duszę i towarzyszy mu specyficzna atmosfera – dodał Wojciech Mrugała.

Drewniany kościół w obecnym kształcie istnieje od 1715 r. Na jego wieży umieszczone są dwa dzwony, jeden z 1554, a drugi z 1590 r. – odlany przez znanego ludwisarza Gerharda Beningka z Gdańska. W 1889 r. dobudowano pierwszą kaplicę, a w 1926 następną. W ubiegłym roku podczas usuwania wewnętrznych tynków stwierdzono obecność polichromii na całej powierzchni ścian. Odkryto m.in. sceny Modlitwy w Ogrójcu, Biczowania Pana Jezusa, Cierniem ukoronowania. Znawcy tematyki porównują żołędowski kościół do tych w Gąsawie, Włókach czy Pieraniu.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki