Pojawiają się i znikają, aby znowu po jakimś czasie wrócić, jakby nie były wcześniej dyskutowane. Tak można w skrócie określić obecność niektórych tematów w polskim dyskursie społecznym. Tematów, dotykających na różne sposoby religijnej sfery życia człowieka w zderzeniu z codziennością.
Dzisiaj mało kto w naszym kraju zajmuje swe myśli problemem obecności krzyża w przestrzeni publicznej. Więc informacja o tym, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w pewnym mieście uznał za nieważną uchwałę w sprawie zawieszenia krzyża w sali obrad urzędu miasta w podlegającej mu miejscowości, przechodzi właściwie bez echa. A przecież nie tak dawno na temat krzyży w rozmaitych miejscach i na różnych ścianach zdanie miał każdy i niejeden się publicznie w tej materii wypowiedział. Od najwyższych hierarchów Kościoła po zwykłego internautę temat rozgrzewał emocje do czerwoności.
Czy stracił cokolwiek ze swej aktualności? Podobnie jak wiele innych zagadnień na styku sacrum i profanum?
Język zaklina rzeczywistość
Takie sprawy nie tracą na aktualności, gdy spadają z pierwszych stron gazet, i nie stanowią przedmiotu telewizyjnych pyskówek. O tym, że są nadal aktualne, a także o tym, że można i trzeba o nich rozmawiać nie tylko wtedy, gdy służą do podgrzewania nastrojów, ale wtedy, gdy jest wokół nich względnie cicho, przekonuje ks. Andrzej Draguła w wydanej właśnie książce Copyright na Jezusa. Język, znak, rytuał między wiarą a niewiarą.
Ks. Draguła zebrał w niej teksty mówiące o tym, czym, niezależnie od gorących tematów narzucanych przez media i polityków (lub odwrotnie), żyjemy na co dzień. Na co dzień przecież spotykamy się z problemami, jakie niesie nasz język, gdy chcemy nim opisać rzeczywistość, ale także przedstawić swój stosunek do niej. „Język zaklina nie tylko rzeczywistość teologiczno-moralną czy prawno-etyczną. On zaklina także rzeczywistość stricte dogmatyczną, «kreuje» tajemnicę wiary” – twierdzi ks. Draguła, po czym analizuje toczący się od lat spór między zwolennikami „usuwania ciąży” a przeciwnikami „aborcji”, czyli „zabijania dzieci”, między tymi, co mówią o płodzie, a tymi, co mówią o człowieku.
Copyright?
Wiele uwagi ks. Andrzej Draguła poświęca współczesnemu funkcjonowaniu znaków religijnych. Zastanawia się nad możliwością zarejestrowania krzyża, tak jak się rejestruje znaki towarowe. Stwierdza też: „Obecność znaków religijnych, w tym przede wszystkim krzyża, a także imienia Jezus, w przestrzeni rynkowej można interpretować jako potwierdzenie tezy, że religia przeniknęła na dobre do kultury, a stamtąd do sfery ekonomii i usług. Z niektórymi symbolami oswoiliśmy się tak bardzo, że w żaden sposób już nam nie przeszkadza to, że bazują na symbolice religijnej”.
Trochę dalej konstatuje: „Uważam, że chrześcijanie wydają aż nazbyt chętnie zgodę na to, by krzyż posiadał pozareligijne znaczenia i spełniał pozasakralne role, nie zastanawiając się chyba zbytnio nad tego konsekwencjami”.
Można się z tym, co pisze ks. Draguła (także w kwestiach liturgicznych, teatralnych, muzycznych itd.), zgadzać lub nie, ale nie można jego wypowiedzi lekceważyć. Dlaczego? Ponieważ zabierając głos w gorących, bieżących dyskusjach, z pewnością nie hołduje modnej dzisiaj wśród części publicystów zasadzie „Po to, żeby komentować, nie trzeba mieć minimalnej wiedzy o tym, co się komentuje”. Ks. Draguła wypowiada się w kwestiach, na których się zna. W dodatku – co ważne – wypowiada się jako człowiek wierzący, chrześcijanin, teolog.
Wprowadzić zakaz
Śledząc dotykające w różny sposób kwestii religijnych dyskusje, które co jakiś czas rozpalają media w naszym kraju, coraz częściej mam wrażenie, że ich uczestnicy traktują je przede wszystkim jako sposób na rozładowanie negatywnych emocji, do tego stopnia, że po kilku miesiącach nie tylko nie byliby w stanie powtórzyć swoich argumentów, ale być może w niektórych przypadkach nie pamiętaliby nawet, jakie wtedy stanowisko zajmowali. Dotyczy to moim zdaniem zarówno części polityków, jak i pewnej grupy publicystów.
Lektura książki ks. Draguły uświadamia, że takie kwestie, jak obecność krzyża w przestrzeni publicznej, używanie symboli religijnych w sztuce i w mediach, „mowa miłości” i „mowa nienawiści”, nie służą wyłącznie do bieżących politycznych bójek, ale są elementem poważnej dyskusji o współczesnym świecie, o miejscu w nim wiary, religii, Kościoła. O tym, że jak zauważa autor, „Przesunięcie religijnych znaków, słów i rytów do sfery pozasakralnej skutkuje utratą panowania nad tym, co się będzie z nimi działo”. Dlatego dołączam wraz z ks. Dragułą do tych, którzy chcieliby „wprowadzić zakaz kopiowania Jezusa”.
ks. Andrzej Draguła, Copyright na Jezusa. Język, znak, rytuał między wiarą a niewiarą, Biblioteka „Więzi”, Warszawa 2012.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















