Logo Przewdonik Katolicki

Co mówi do nas Bóg?

Marcin Jarzembowski
Fot.

O problemach współczesnego wychowania z Magdaleną i Wiesławem GrabowskimiROZMAWIAMARCIN JARZEMBOWSKI

O problemach współczesnego wychowania z Magdaleną i Wiesławem Grabowskimi ROZMAWIA MARCIN JARZEMBOWSKI

 

O wychowaniu tyle mówi się w mediach. To głos prawdziwy czy zafałszowany?

Magdalena Grabowska: – Osoby, które wypowiadają się na ten temat, na pewno mają w sobie dużo dobrej woli. Natomiast bardzo często odchodzą od właściwego pojmowania natury dziecka. Od zrozumienia, z kim mamy do czynienia, kiedy mówimy o dziecku, dziecięctwie i wychowaniu. Stąd te nowoczesne poglądy, które kładą nacisk na szacunek do dziecka, troskę o nie – i to jest oczywiście wspaniałe. Natomiast odchodzą trochę od kwestii związanej z pozytywną dyscypliną, od uczenia dziecka odpowiedzialności. Tendencje, których jesteśmy świadkami, idą w kierunku pełnego przyzwolenia. Efekty już widzimy – zarówno w szkole, gdzie nauczyciele są coraz bardziej bezradni wobec dzieci, jak i w domu, gdzie równie bezradni są rodzice. A dziecko patrzy nam w oczy i pyta: „No i co mi zrobisz?”.

Wiesław Grabowski: – Wydaje się, że przyczyną są również nagłaśniane medialnie przykłady przemocy wobec dzieci – znęcania się nad nimi. To rodzi w słuchaczach – także w rodzicach – poczucie, że trzeba bronić te dzieci – najlepiej ustawowo. W związku z tym powstaje ruch, który chce chronić dzieci na każdym etapie – także przed ich własnymi rodzicami. Owszem, zdarzają się rodzice, którzy sięgają po przemoc i jej nadużywają. Zawsze jednak rodzi się pytanie: czy państwo kocha dzieci bardziej od rodziców?

 

Wielu rodziców zadaje sobie pytanie, w jaki sposób wychowywać dzieci, aby wyrosły na mądrych i wartościowych ludzi…

M.G.: – Chodzi przede wszystkim o świadomość celu. Muszę wiedzieć, dokąd chcę doprowadzić dziecko. Tymczasem wielu rodziców zdaje się na przypadek. Dorastaj, idź w świat – zobaczymy, co się stanie. Zatem – podstawą jest cel. Trzeba się zastanowić, nad jakimi cechami charakteru dziecka chcę pracować, jakiego człowieka w dziecku pragnę potem zobaczyć. Druga zasada to znajomość natury ludzkiej i wiedza o tym, z kim tak naprawdę mam do czynienia, kiedy mówię o dziecku. Bo jeśli od początku będę traktować dziecko tylko jak swojego partnera, zapominając o niedojrzałości, niewiedzy, nieświadomości, innej emocjonalności, to moje działania będą nieadekwatne do tego, z kim mam do czynienia. Tych zasad trzeba przestrzegać.

W.G.: – Żyjemy w czasach – mogłoby się wydawać – nieograniczonej wolności oraz możliwości dokonywania różnorodnych wyborów. Wszyscy mamy możliwość kształtowania życia swojego i swoich dzieci zgodnie z własnym przekonaniem, chociaż część rodziców szuka pewnych wzorców. Chcielibyśmy im pokazać czytelne znaki – takie drogowskazy, które jasno przedstawił nam Pan Bóg.

 

Czego potrzebują dzieci od mamy i taty?

M.G.: – To tata jest tym, który przede wszystkim wpływa na poczucie bezpieczeństwa, poczucie wartości dziecka i jego tożsamości seksualnej. Lubię powtarzać zdanie, że mama jest jak powietrze, jest niezbędna, ale niezauważalna. Ona stwarza całą atmosferę domową, natomiast wypełnia ją ojciec.

W.G.: – Dzieci potrzebują obecności taty. Jeśli nie ma go w domu, zaczyna się wielki dramat. Nie tylko dramat tej jednej rodziny, ale całego społeczeństwa. Coraz więcej dzieci rodzi się i wychowuje w niepełnych rodzinach. To ma wielki wpływ na ich późniejsze życie.

 

A co z utrzymywaniem i egzekwowaniem dyscypliny? Z tym również mamy spory problem…

M.G.: – Z tym mamy i będziemy mieć coraz większy problem. Ponieważ – jak widzimy – możliwości egzekwowania dyscypliny są na różne sposoby ograniczane. Tymczasem dyscyplina jest niezbędna w wychowaniu dziecka. Kiedy analizujemy przyczyny, które doprowadzają dzieci do wejścia w zachowania ryzykowne, to na pierwszym miejscu są problemy związane ze środowiskiem rodzinnym, domowym. Wśród dziesięciu pierwszych i najważniejszych, które wyodrębnili badacze, trzy dotyczą niekonsekwencji w wychowaniu, braku granic i dyscypliny. Albo dyscypliny zbyt surowej, albo zerowej, czyli zbytniej pobłażliwości. Dziecko musi mieć wyznaczone granice, ale i znać pewne konsekwencje, które wynikają z nieprzestrzegania reguł. Tak jak są różne języki miłości, które okazujemy dzieciom, tak są różne języki egzekwowania dyscypliny. Każdy rodzic musi sam odkryć, który język jest skuteczny dla jego dziecka.

W.G.: – Brak możliwości egzekwowanie dyscypliny, czyli ustalonych reguł, jest przyczyną tego, że dzieci wymykają się spod kontroli i idą swoją drogą.

 

Są Państwo doświadczonymi rodzicami. Przyjeżdżacie na spotkania z gotową receptą?

M.G.: – Za punkt wyjścia przyjmujemy Pismo Święte. Bazujemy na światopoglądzie chrześcijańskim i słowie Bożym – jako podstawowym źródle mądrości. To z Niego dowiadujemy się, jaka jest natura ludzka, kim jest człowiek i w jaki sposób funkcjonuje.

W.G.: – Słowo Boże to pewnego rodzaju instrukcja – jak żyć, w tym także jak wychowywać dzieci. Trzeba postępować zgodnie z tym, co mówi do nas Bóg. Wtedy rezultaty będą nieporównanie lepsze niż wtedy, kiedy błądzimy we mgle.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki