Witaminowa mistyfikacja

Gdy za oknem śnieg lub plucha lubimy sięgać po preparaty witaminowe, ufając, że zabezpieczą nas przed zachorowaniem lub przynajmniej przyspieszą zdrowienie. Nic bardziej błędnego. Wyniki wielu badań naukowych nie pozostawiają żadnych złudzeń, zażywanie witamin nie tylko nie zabezpiecza przed chorobami, ale może być wręcz szkodliwe.
Czyta się kilka minut

 

Jak wynika z badań opublikowanych niedawno w amerykańskim dwutygodniku „The Archives of Internal Medicine”, witaminy zawarte w różnych preparatach i suplementach diety mogą zwiększać ryzyko zgonu u starszych kobiet. Naukowcy z University of Minesota przez 19 lat badali historie 39 tys. kobiet. Na podstawie dokonanych analiz doszli do wniosku, że ryzyko śmierci było średnio o 2,4 proc wyższe u pań, które profilaktycznie zażywały m.in. witaminę A, C, B6, magnez, cynk, miedź i żelazo niż w wśród kobiet z grupy kontrolnej. Negatywnych następstw nie zanotowano jedynie w przypadku zażywania preparatów wapniowych. Badanie to było częścią dużego programu badawczego o nazwie Iowa Women’s Health Study badającego przyczyny chorób nowotworowych. Rozpoczęło się ono w 1986 r. i zaproszono do niego kobiety o średniej wieku 62 lata. Uczestniczki badania regularnie wypełniały ankiety dotyczące swojej diety i zażywanych suplementów. Wyniki analiz potwierdziły to, co wynikało z danych makroekonomicznych, a mianowicie, że spożycie suplementów diety z roku na rok się zwiększa. Naukowcy w podsumowaniu swych badań stwierdzili, że zażywanie preparatów witaminowych i mineralnych nie jest dobrym sposobem na ochronę przed chorobami przewlekłymi i wydłużenie życia, a może być szkodliwe zwłaszcza przy długotrwałym ich stosowaniu. Opublikowanie tych badań wywołało wiele protestów zwolenników witamin. Badania okrzyknięto nierzetelnymi, stronniczymi, a wnioski z nich płynące uznano za manipulację. Niestety, to nie były pierwsze doniesienia potwierdzające szkodliwość niekontrolowanego, długiego zażywania witamin.

Nic nie zastąpi prawidłowej diety

Trzy lata temu dr Christian Gluud z Copenhagen University Hospital w Danii ogłosił wyniki badań, z których wynika, że zdrowi ludzie zażywający regularnie witaminy A, E czy beta- karoten nie tylko nie żyją dłużej niż osoby wolne od takich przyzwyczajeń, ale wręcz przeciwnie, umierają wcześniej. Ich układ odpornościowy zostaje osłabiony i ryzyko przedwczesnej śmierci wzrasta, w zależności od zażywanej witaminy, od kilku (witamina E i betakaroten) aż do 16 procent (witamina A). Swoje wnioski oparł na analizie blisko 70 badań naukowych, w których łącznie wzięło udział 200 tys. pacjentów. Z badań wykluczone były dzieci, kobiety w ciąży i przewlekle chorzy zażywający witamin z powodu potwierdzonych niedoborów. Jak twierdzi dr Gluud, wielu ludzi nie je na tyle dużo owoców i warzyw, by ich dieta zaspokajała całe zapotrzebowanie na witaminy i minerały, ale zażywanie różnych preparatów witaminowych i suplementów diety nie może zwalniać z prawidłowego ułożenia swego menu. Jego badania zelektryzowały medyczny świat. Catherine Collins, naczelna dietetyczka z St George’s Hospital Medical School in London, określiła ich wyniki jako bardzo niepokojące i podkreśliła konieczność regulacji prawnych dotyczących sprzedaży i dostępu do witamin. Do dziś jednak takich nie ma. Witaminy można kupić równie łatwo jak cukierki, w dodatku są dodawane do znajdujących się nas rynku słodyczy i napojów właściwie bez żadnej kontroli.

 

C jak cukierek

Królową witamin w sezonie zimowym jest witamina C, której sprzedaż w aptekach o tej porze roku wyraźnie rośnie. Powszechnie uważa się, że pomaga zwalczać infekcje i nie można jej przedawkować, dlatego niektórzy zajadają się nią jak cukierkami. Tymczasem naukowcy m.in. z Finlandii i Australii już dawno wykazali, że przyjmowanie witaminy C nie chroni przed przeziębieniem, a jedynie może w bardzo niewielkim stopniu skrócić czas trwania choroby. Korzyści z regularnego stosowania witaminy C mogą odnieść jedynie osoby bardzo aktywne fizycznie, i to też tylko w niskich temperaturach, np. narciarze, alpiniści czy żołnierze, u których rzeczywiście regularne przyjmowanie witaminy C może zapobiegać przeziębieniem. U innych zażywanie nawet dużych dawek witaminy C nic nie daje, a długotrwałe jej nadużywanie może nawet szkodzić, prowadzić do powstania kamieni nerkowych czy zaburzeń metabolizmu żelaza.

B jak błąd

Ponad wszelką wątpliwość udowodniono także, że zażywanie witamin z grupy B może być szkodliwe na serce. Wcześniejsze doniesienia błędnie sugerowały, że wysokie dawki tej witaminy mogą chronić pacjentów po zawale serca przed ponownym nawrotem tej choroby. Norwescy badacze podczas kilkuletnich badań NORVIT nie tylko nie potwierdzili wspomnianych rewelacji, lecz nawet wykazali, że po zażywaniu witamin z grupy B ryzyko ponownego zawału może wzrastać.

A jak alarm

O niebezpieczeństwach związanych z zażywaniem preparatów witaminowych świadczyć może również decyzja szwedzkiego rządu, który trzy lata temu wycofał ze sprzedaży w tym kraju tradycyjne krople dla małych dzieci, zawierające zestaw witamin A i D. Wszystko po alarmie naukowców, którzy wykazali, że duże dawki witaminy A powodują osłabienie kości u małych dzieci, a w efekcie ich pęknięcia i złamania, a w niektórych przypadkach nawet osteoporozę. Zdaniem szwedzkich specjalistów niemowlęta otrzymują dostateczną dawkę witaminy A w mleku matek, a starsze dzieci w dostępnych na rynku produktach mlecznych. Preparaty z witaminą A i D zastąpiono kroplami z samą witaminą D. Wcześniej z podawania witaminy A dzieciom wycofała się Dania.

Tylko pod kontrolą lekarza

Naukowcy są zgodni, że preparaty witaminowe i mikroelementy powinno się zażywać tylko po konsultacji z lekarzem, w uzasadnionych przypadkach ich niedoborów, a nie profilaktycznie, tak na wszelki wypadek, jako swego rodzaju zabezpieczenie przed zachorowaniem.

Większe zapotrzebowanie na witaminy i mikroelementy mają najczęściej osoby starsze, których zdolność do przyswajania witamin z pożywienia się zmniejsza. Korzyści z kuracji witaminowej mogą tez odnieść pacjenci po leczeniu antybiotykami i z zaburzeniami odżywiania. W innych przypadkach przyjmowanie witamin jest właściwie niewskazane.

Jeśli lekarz zaleci nam przyjmowanie preparatów witaminowych, pamiętajmy, by nie robić tego na pusty żołądek, popijając je tylko kawą lub herbatą. Część witamin (np. A, E) jest rozpuszczalna w tłuszczu. By organizm je przyswoił, powinno się je zażywać wyłącznie podczas posiłku zawierającego tłuszcze.


Witamina ma 100 lat

Nazwa witamina pochodzi od łacińskich słów vita, czyli życie, i amina, związek chemiczny zawierający grupę aminową. Jego pomysłodawcą jest pracujący głównie w USA polski biochemik Kazimierz Funk, który w 1912 r. jako pierwszy wyizolował witaminę B1. Nie mógł wiedzieć, że jego odkrycie legnie u podstaw wielkiego przemysłu witaminowego, który po dokładnie 100 latach będzie na świecie wart miliardy dolarów.

Popyt nakręca podaż

Monika Stefańczyk, główny analityk rynku farmaceutycznego, ocenia, że sprzedaż suplementów diety osiągnie w 2012 r. rekordową wartość 2,5 mld zł. W najbliższych latach rynek suplementów diety w Polsce będzie się rozwijał, w tempie ok. 9–15 proc. rocznie czemu sprzyja systematyczne starzenie się społeczeństwa, wzrost zainteresowania samo leczeniem i (o ironio) zdrowym stylem życia.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 1/2012