Spotkanie z powstaniem

Nowoczesne, interaktywne muzeum może być miejscem przeżycia naprawdę emocjonującej lekcji historii. Takiej, która na długo pozostaje w pamięci.
Czyta się kilka minut

 
Kiedy trafiłem do poznańskiego Muzeum Powstania Wielkopolskiego, poczułem się jak w saloniku jednego z ziemiańskich dworków albo kamienicy mieszczańskiej: słychać ogień trzaskający w palenisku kaflowego pieca, ściany pokrywa wzorzysta tapeta...
 
Krok po kroku do powstania
Może właśnie w takiej scenerii wielkopolscy społecznicy Karol Marcinkowski czy hr. Maciej Mielżyński dyskutowali nad sposobami zachowania rodzimej kultury i aktywizacji polskiego społeczeństwa pozostającego pod zaborami? A to dopiero pierwszy krok, jaki zrobiłem, wyruszając na spotkanie z historią powstania wielkopolskiego – zwycięskiego zrywu, dzięki któremu Wielkopolska znalazła się w granicach odrodzonej po przeszło 100 latach niewoli i niepodległej Polski. Między innymi w takich bowiem salonikach, w podejmowanym trudzie pracy organicznej, społecznikowskiej i patriotyczno-narodowej, kształtowało się pokolenie, które w sprzyjających okolicznościach potrafiło zorganizować się i wystąpić zbrojnie, aby wywalczyć sobie wolność.
 
Trzeba się było bić
Samo powstanie było bowiem, jak przekonuje ekspozycja powstałego przed 10 laty, a od czterech lat interaktywnego, poznańskiego Muzeum Powstania Wielkopolskiego, efektem walki o zachowanie polskości podejmowanej przez kolejne pokolenia żyjące pod zaborami. Prowadzi mnie więc ono najpierw, choć pokrótce tylko, przez kolejne zrywy niepodległościowe Wielkopolan. I tak dochodzę aż do czasów I wojny światowej (naprawdę można poczuć atmosferę okopów, gdy wokół słychać eksplodujące gdzieś niedaleko pociski i krótkie serie z karabinów maszynowych), w której walczyli także Wielkopolanie wcielani do armii pruskiej. Zresztą owa wielka wojna, jak ją wówczas nazywano, doprowadziła w Europie do takiej sytuacji politycznej, w której powstanie miało szansę powodzenia (co nie zdarzało się często w naszych dziejach). A bić było się trzeba, gdyż po 11 listopada 1918 r. ziemie zaboru pruskiego wciąż pozostawały poza granicami odrodzonej Rzeczpospolitej.
 
Zaczęło się!
Dlatego też wychodzę z muzealnych podziemi, jakby ku wolności. Oto bowiem nadchodzi dzień 27 grudnia 1918 r. – do Poznania przybywa Ignacy Paderewski, co staje się bezpośrednią przyczyną wybuchu powstania. Jak to wówczas było, dowiaduję się z jednego z opisów tego wydarzenia prezentowanego w muzeum: „(...) fala radości i entuzjazmu niebywałego wezbrała w sercach polskich. Wszystko, co od stu lat przeszło tłumione było, co przycichło i przywarło do dna duszy pod jarzmem niewoli okrutnej, wybuchło z siłą żywiołową i znalazło wyraz w manifestacji potężnej”. Muzealna ekspozycja przypomina też słowa tego wybitnego męża stanu skierowane do tłumnie zebranych poznaniaków: „Żadne, najmędrzej zorganizowane stronnictwo Ojczyzny odbudować nie zdoła. Do tego dzieła trzeba jedności i zgody wszystkich”. Ich treść wyjątkowo zapada w pamięć, jakże one są wciąż aktualne...
 
Walka trwa
Wokół jednak napięcie rośnie. Rozpoczynają się walki w Poznaniu, Kórniku, Grodzisku Wlkp., we Wronkach, Śremie i Wągrowcu. Powstanie obejmuje już prawie całą Wielkopolskę, a stąd, jakby z kwatery głównej, wychodzą kolejne rozkazy i odezwy skierowane do żołnierzy i ludności cywilnej: „Kto wiernym jest synem Ojczyzny, niech baczy, by ospałość, brak poświęcenia, albo swawola nie splamiły naszych sztandarów” – przestrzegają. Odbieram telefon od któregoś z dowódców składających raport o sytuacji na froncie. Na drugiej linii sam Piłsudski, jeszcze może sceptycznie nastawiony do rozpoczętych walk, ale później będzie nam dziękował za okazane męstwo i determinację w dążeniu do niepodległości.
Na stanowisku dowodzenia IV odcinka frontu północnego w Kcyni przeglądam jeszcze mapy z aktualną sytuacją naszych oddziałów w Wielkopolsce. Zacięte walki trwają jeszcze w wielu miejscach, ale jestem już spokojny – wytrzymamy! Niemcy podpisały bowiem rozejm, a następnie traktat pokojowy z państwami Ententy w Wersalu. Jesteśmy więc w granicach wolnej Polski! Ale walka jeszcze się nie skończyła. Ruszamy na Śląsk i na Kresy...
A ja wracam już do rzeczywistości XXI w., choć w uszach wciąż rozbrzmiewa mi powstańczy marsz. Bo takich przeżyć, mimo że tylko muzealnych, szybko się nie zapomina.
 
 
 
 

Ważniejsze daty z powstania wielkopolskiego
27 grudnia 1918 r. – w godzinach popołudniowych w Poznaniu wybuchły walki ze stacjonującymi w mieście żołnierzami niemieckimi
grudzień/styczeń 1918/19 r.– wyzwolone spod okupacji niemieckiego zaborcy zostają kolejne wielkopolskie miasta
6 stycznia 1919 r. – cały Poznań znalazł się w rękach powstańców
11 stycznia 1919 r. – gen. Józef Dowbor-Muśnicki zostaje mianowany wodzem powstania
16 lutego 1919 r. – w Trewirze został przedłużony rozejm między Niemcami a państwami Ententy, który obejmował również front wielkopolski (tym samym armia powstańcza została uznana za wojsko sprzymierzone); mimo rozejmu w Wielkopolsce nadal toczą się walki
28 czerwca 1919 r. – Niemcy podpisały traktat wersalski (wszedł on w życie dopiero 10 stycznia 1920 r.), w wyniku którego do Polski powróciła prawie cała Wielkopolska. Czyn zbrojny Wielkopolan zakończył się sukcesem.
 
 

Wielkopolanie w walce o Niepodległą
Poznańskie Muzeum Powstania Wielkopolskiego 1918–1919 stanowi jeden z oddziałów Wielkopolskiego Muzeum Walk Niepodległościowych, na który składają się także: Muzeum Armii „Poznań”, Muzeum Martyrologii Wielkopolan – Fort VII, Muzeum Uzbrojenia i Muzeum Powstania Poznańskiego – Czerwiec 1956. Więcej informacji można znaleźć na: www.muzeumniepodleglosci.poznan.pl.
 
 
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 1/2012