Logo Przewdonik Katolicki

"Przewodnik" przed żłóbkiem

Adam Suwart
Fot.

Aktualności sprzed wiekuBoże Narodzenie w archiwalnym Przewodniku Katolickim

Aktualności sprzed wieku

Boże Narodzenie w archiwalnym „Przewodniku Katolickim”
 

Wystarczy przewertować wybrane roczniki „Przewodnika Katolickiego”, otwierając ich pożółkłe stronice wyłącznie na wydaniach świątecznych, by przekonać się najdobitniej, że gazeta trwa od ponad 100 lat dzięki niezmiennej wierze w Boże Narodzenie.

 
A.D. 1901
Było to przed 110 laty. Na ówczesnym obrzeżu poznańskiego śródmieścia, na Dominikanach, w ciszy wieczoru, przy starym biurku zasiadł młody kapłan. Startą stalówkę zanurzył w często uzupełnianym w atrament kałamarzu. Na ścianie drgnął cień. To ręka księdza stanęła na przeszkodzie światłu sączącemu się z lampy naftowej, a może z karbidówki. Wysoko sklepione wnętrze mieszkania księdza zapełniło światło, gra cienia, zapach inkaustu i świąteczne przemyślenia…
Możliwe, że tak wyglądały grudniowe wieczory w położonym przy ul. Dominikańskiej na poznańskim Starym Mieście niewielkim mieszkaniu ks. Józefa Kłosa, które w istocie było redakcją ukazującego się już wtedy od niemal sześciu lat „Przewodnika Katolickiego”. Ks. Kłos był jego redaktorem naczelnym.
Wtedy, tuż przed Bożym Narodzeniem Anno Domini 1901, ks. Kłos i jemu współcześni mieli zapewne świadomość niezwykłej analogii, jaka powstała pomiędzy mrokiem czasu liturgicznego, który niebawem miał rozproszyć blask narodzonego Boga, a czarną nocą zaborów, która podobnie jak przesilenie zimowe, narastała z każdym kolejnym rokiem niewoli narodu polskiego i szalejącego wówczas kulturkampfu. I choć sytuacja w 1901 r. mogła wydawać się beznadziejna dla Polaków, którym władze niemieckie nawet kolędy nakazywały śpiewać w obcym języku, to jednak możemy być pewni, że ks. Kłos i jego pokolenie wierzyli, iż także mroki zaborów rozproszy niebawem blask Bożej Dzieciny, która choć zrodzona w zwykłej szopie, z dala od blichtru światowych stolic, kieruje czasem i historią.
 
A.D. 1919
I znów niezwykła analogia. „A słowo ciałem się stało” – pisał na pierwszej stronie świątecznie wydany „Przewodnik Katolicki” z 21 grudnia 1919 r. Okładkę ozdobiła reprodukcja obrazu z kaplicy w Loreto, której towarzyszyło świąteczne przesłanie o historycznym zabarwieniu: „Po 130 latach srogiej niewoli znowu rozbrzmiewać będzie owa piękna pieśń anielska, która budzi rzewne uczucia w sercach tych, co tak pragnęli, aby wśród narodów świata zapanował pokój, który Chrystus przyniósł na ziemię”. Dalej redaktor „Przewodnika Katolickiego”, tym razem zapewne ks. Stanisław Ciążyński, który przez kilka lat zastępował spracowanego ks. Kłosa, konstatował nie bez wyraźnej satysfakcji: „Sprawiedliwość Boża ukarała tych, którzy wierząc tylko w siłę pięści, szli przez ten świat jako niszczyciele wszystkiego i szerzyli tylko ewangelję nienawiści. Dał nam Bóg pokój. Rozszarpane polskie ziemice znów zjednoczyły się i spoiły w jedno potężne państwo. Uczynił to Wielki Bóg, tak marnie w Betlejem narodzony, bośmy byli narodem dobrej woli i nigdy po cudze rąk nie wyciągaliśmy i krzywd żadnych sąsiadom nie robiliśmy (…)”.
Dalej kaznodzieja i redaktor w jednej osobie wzywał do obrony tego niedawno otrzymanego daru i – już wtedy, na progu odzyskiwanej jeszcze wówczas niepodległości – przestrzegał proroczo przed zagrożeniami, które tak dobrze miały poznać następne pokolenia.
 
A.D. 1938 
„Jesteśmy bowiem wielkimi dłużnikami Bożego miłosierdzia i samą nędzą, potrzebującą litości. Przebaczajmy więc chętnie braciom naszym, jeśli sami przebaczenia pragniemy. I nie wynośmy się nad drugich wysokim o sobie rozumieniem, pamiętając, że pycha zgubiła pierwszego człowieka”. Z takim przesłaniem bożonarodzeniowym ukazał się „Przewodnik Katolicki” z datą 25 grudnia, w roku 1938.
Kierowana wówczas przez ks. Franciszka Foreckiego (ks. Kłos nie żył już od kilku lat) gazeta wzywała do pokoju i wybaczeniaw czasie, kiedy Europie zagrażałahitlerowska, a także sowiecka – jak się później okazało – nawała. Przytaczając słowa doktora Kościoła, św. Grzegorza z Nyssy, najstarszy polski tygodnik społeczno-religijny pisał na niespełna rok przed wybuchem II wojny światowej o ciemnościach, które zmniejszają się wraz z tym szczególnym dniem oraz o „wzrastającym świetle, które rozedrze niebawem owe mroki nocne”.
„Czy nie dostrzegasz zatrzymania nocy, która dotąd brała ziemię w przemożne swoje władanie?” – pytał czytelnika za św. Grzegorzem „Przewodnik Katolicki”. „To obraz nocy grzechowej, stokroć straszniejszej, w której zanurzona ludzkość nie zatonęła”. Czy przytaczając wtedy, w 1938 r. te słowa ówczesny zespół redakcyjny „Przewodnika Katolickiego” oraz czytelnicy mogli przypuszczać, że już niespełna dziewięć miesięcy później „noc grzechowa” znów spróbuje zapanować nad światem, że w kolejne Boże Narodzenie „Przewodnik” nie będzie mógł się ukazać, a tysiące jego czytelników wygnanych zostanie ze swych domów, spędzi Wigilię za obozowym drutem albo pod syberyjskim niebem?
 
A.D. 1957
Boże Narodzenie w 1938 r. było końcem pewnej epoki w dziejach „Przewodnika Katolickiego”. W czasie wojny gazeta nie mogła się ukazać, po wojnie nie udało się jej wznowić i dopiero pod koniec 1956 r., na fali pozornej odwilży gomułkowskiej, władze komunistyczne zgodziły się na ponowne otwarcie redakcji. W 1957 r. „Przewodnik” świętował więc Boże Narodzenie po raz drugi od wznowienia, pod redakcyjnym kierownictwem ks. Romana Mielińskiego.
Świąteczno-noworoczne wydanie gazety z 22/29 grudnia owego roku otwierało orędzie kard. Stefana Wyszyńskiego, prymasa Polski. Jest ono odbiciem niepewności i obaw tamtych czasów, a jednocześnie świadectwem nadziei i odwagi, czerpanej z mocy betlejemskiej stajenki. Czy to cenzura nie ośmieliła się rozpędzić swoich nożyczek nad prymasowskim orędziem, czy też dopiero dziś niektóre jego ewangeliczne akapity brzmią nader aluzyjnie wobec sytuacji, w jakiej znalazł się wówczas Kościół w Polsce: „Raduje się Kościół, wielbiąc Boga: «Nowa światłość Twego Słowa Wcielonego przepromienia nas, Boże». Tej Światłości nie zdołają ogarnąć żadne ciemności”. A dalej: „W blaskach tej światłości giną pogańskie światełka”, i jeszcze: „Zwyczaje domowe niech będą dalszym ciągiem tego ducha, którym dziś żyje Kościół. (…). Odnowimy dawne zwyczaje, które wniosły tyle radości w życie domowe. Nauczymy się na nowo śpiewać kolędy. Z ich pomocą przezwyciężymy tę sztywność i obcość, która do tylu rodzin się zakrada”. „Bóg zamieszkał w ciele ludzkim – i ja odkryję Go w swoim człowieczeństwie” – zapisał prymas Wyszyński w drugie Boże Narodzenie, które spędzał po uwolnieniu go przez władze komunistyczne.
 
A.D. 1978
Jak obfity plon miała przynieść prymasowska „nauka śpiewania na nowo polskich kolęd”, pokazał „Przewodnik” z 24–31 grudnia 1978 r., którym kierował wówczas ks. Stanisław Walkowiak. Patrząc na wybranego dwa miesiące wcześniej papieża Polaka, który teraz po raz pierwszy świętował Boże Narodzenie na Watykanie, czytelnicy przeżywali entuzjazm, że wezwanie prymasa z 1957 r. „do odnowienia dawnych zwyczajów”, że zapowiedź „światłości, w której gasną wszystkie pogańskie światełka”, tak szybko się spełni, wręcz na ich oczach.
W tym samym świątecznym numerze z 1978 r. „Przewodnik Katolicki” zamieścił Orędzie Jana Pawła II do Rodaków. Błogosławiony papież napisał w nim m.in.:
„Podnieś rękę Boże Dziecię,
 błogosław Ojczyznę miłą,
 w dobrych radach, w dobrym bycie
 wspieraj jej siłę swa siłą.
Życzę więc tej siły Ojczyźnie, Narodowi, Państwu, zwłaszcza że dopiero niedawno wspominaliśmy 60. rocznicę odzyskania niepodległości po stuleciu zaborów. (…). Sam tutaj jako pierwszy Papież z rodu Polaków, polecając Bożemu dziecięciu cały świat, wszystkie Narody ziemi, tak proszę i za moim własnym Narodem”.
 
W cytatach zachowano oryginalną pisownię
 
 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki