Logo Przewdonik Katolicki

Szukajcie tego, co w górze

kard. Gianfranco Ravasi
Fot.

Jeśli więc razem z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadający po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. (Kol 3, 12)

Jeśli więc razem z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadający po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. (Kol 3, 1–2)

 
Kto dziś chciałby szukać starożytnych Kolosów, „miasta wielkiego, kwitnącego, liczącego wielu mieszkańców”, jak opisywał je w IV w. przed Chr. grecki historyk Ksenofon, natknąłby się jedynie na pole wykopalisk archeologicznych w pobliżu miasteczka Honez w środkowej Turcji. Jeśli ta nazwa jest jeszcze znana, to tylko dzięki św. Pawłowi, który chociaż miasta osobiście nie odwiedził, rozsławił jego imię za pośrednictwem listu skierowanego do chrześcijan tamtejszego Kościoła założonego przez jego ucznia Epafrasa pochodzącego z tego regionu – Frygii.
Z pisma św. Pawła, zarówno pod względem stylu, jak i przesłania, dość oryginalnego w porównaniu z innymi, bardziej znanymi jego listami, wyjęliśmy fragment zawierający wyraźną, ale niosącą ryzyko błędnej interpretacji, sugestię. Co oczywiste, wersy te zbudowane są na kontraście między tym, „co w górze” (po grecku ta ano), a tym, „co na ziemi” (ta epi tes ghes). Jest to radykalne przeciwstawienie możliwe do odczytania w duchu koncepcji, którą można by określić jako „wyobcowującą”.
Czyżby Paweł chciał nas nakłonić do oderwania stóp od naszej codzienności, od rzeczy stąd – pracy, uczuć, obowiązków – by unieść nas do nieba w egzaltowanym przeżyciu mistycznym? Czytając Listy do Tesaloniczan, spostrzeżemy jednak, że Apostoł walczy z takim rozumieniem chrześcijaństwa, które zasługiwałoby na słynny zarzut bycia „opium dla ludu”. Przeciwnie, rozgorączkowanym chrześcijanom bez wahania nakazuje, aby „pracując ze spokojem, własny chleb jedli”, przypominając im surową zasadę: „kto nie chce pracować, niech też nie je” (2 Tes 3, 10.12).
Jakie jest więc prawdziwe znaczenie tego przeciwstawienia w Liście do Kolosan? Odpowiedzi należy szukać w innej, drogiej Apostołowi antytezie nowego i starego stworzenia. Człowiek ziemski to ten, który całkowicie ulega rzeczywistości doczesnej, zapuszcza korzenie w przeszłości grzechu, nigdy nie zwracając się w stronę światła chrześcijańskiego novum. Kilka wersów później przeczytamy w Liście do Kolosan takie słowa: „Zadajcie śmierć temu, co przyziemne w członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem” (3, 5).
„Odwrócenie myśli od rzeczy ziemskich” polega zatem na tym, by odrzucić „to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, znieważanie, haniebną mowę (…), boście zwlekli z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekli nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu Boga, na obraz Tego, który go stworzył ” (3, 8–9). Jest to prawdziwe przekierowanie umysłu i serca, które oddzielają się od wyziewów ziemskiego bagna grzechów, by oddychać czystym powietrzem, wtłoczonym przez Chrystusa w historię. Taki jest też ostateczny sens liturgicznego wezwania Sursum corda!, „W górę serca!”.
 
Tłumaczenie Dorota Stanicka-Apostoł

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki