Logo Przewdonik Katolicki

Znamy wartość kultury

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

Rozmowa z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem rozmawia Łukasz Kaźmierczak.

Rozmowa z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem rozmawia Łukasz Kaźmierczak

 
Kiedy mówię „Wrocław”, myślę „kultura”. Panie Prezydencie, czy to tak właśnie ma działać?
– Tak. To ma właśnie tak działać i ma też działać w drugą stronę, czyli w ten sposób, aby ludzie słysząc słowo „kultura”, myśleli „Wrocław”. Naszą ambicją jest stać się rozpoznawanym w Europie i na świecie centrum kulturalnym i rozrywkowym.
Poza tym fakty mówią same za siebie: organizujemy ok. 50 festiwali rocznie, na czele z Międzynarodowym Festiwalem Filmowym Nowe Horyzonty, Jazzem nad Odrą czy Festiwalem Wratislavia Cantans. Nasze nakłady na kulturę należą do największych w Polsce. Mamy we Wrocławiu rękopis Pana Tadeusza, poetę Różewicza (też Tadeusza) i tradycję Teatru Laboratorium Grotowskiego.
Istniejącą infrastrukturę kulturalną uzupełnił właśnie nowo wybudowany stadion – nie tylko arena mistrzostw EURO 2012, ale też scena wydarzeń kulturalnych, z których pierwszym był koncert George’a Michaela. W centrum miasta z ziemi wyłania się Narodowe Forum Muzyki, największa i najnowocześniejsza hala koncertowa, jeden z ośrodków wydarzeń w 2016 r.
Zdobycie tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016 jest dowodem na to, że jesteśmy na dobrej drodze.
 
Wrocław od zawsze kojarzył się z mieszanką kultur, narodów i religii. Po wojnie doszło jednak do całkowitej wymiany mieszkańców miasta. Czy zatem kultura jest najlepszą odpowiedzią na współczesne poszukiwanie „wrocławskości”?
– Najchętniej odpowiedziałbym po prostu „tak”. Historia Wrocławia jest niezwykła. Po wojnie w murach stuletnich tradycji osiedlili się zupełnie nowi mieszkańcy, niosący w sobie różnorakie idee i wartości. Powstał tygiel, w którym zderzały się ze sobą przeszłość z teraźniejszością i zderzali się ludzie pochodzący z wielu stron kraju. Spadkobiercami tradycji czeskich, niemieckich, żydowskich, chrześcijańskich, ewangelickich, prawosławnych stali się Polacy pochodzący z wielu stron świata: Kresowianie, Małopolanie, Ślązacy. Z tego tygla kultur powstała zupełnie nowa jakość, powstało społeczeństwo otwarte, tolerancyjne, akceptujące odmienność. A także wybierające z wachlarza kultur i religii to, co najlepsze.
 
A ja stawiam jeszcze inną tezę: kultura to kluczowy element strategii zmierzającej do cywilizacyjnego rozwoju miasta i jego mieszkańców…
– Zgadzam się. Dla mnie akurat kultura i cywilizacja są nierozłączne, a wielu badaczy stosuje wręcz te dwa pojęcia zamiennie. We Wrocławiu staramy się o równowagę wszystkich elementów życia, dbając i o dobro materialne, i duchowe potrzeby mieszkańców. Dlatego tak wielką wagę przykładamy zarówno do tworzenia miejsc pracy, których w ostatnich latach powstało ok. 150 tys., do rozwoju infrastruktury, inwestowania w edukację i gospodarkę opartą na wiedzy – jak i do kultury, o której dzisiaj rozmawiamy najwięcej. My znamy wartość kultury. Tytuł ESK chcemy wykorzystać, aby uprzytomnić społeczności polskiej i europejskiej, jak wielkie jest jej znaczenie w życiu człowieka. Uczestnictwo w kulturze pobudza intelektualnie, czyni bardziej kreatywnym, a to jest niezwykle ważne w gospodarce opartej na wiedzy, a taki właśnie staje się Wrocław.
 
Niektórzy ekonomiści twierdza wręcz, że inwestowanie w kulturę to najpewniejsza inwestycja w rozwój gospodarczy. Innymi słowy, kultura się po prostu opłaca.
 
– Trudno, patrząc na wrocławskie doświadczenia, nie zgodzić się z tym poglądem. Przykładem tak prostym, że aż ocierającym się o trywialność, są motywy, jakimi kierowały się zagraniczne koncerny, które w ostatnich latach otworzyły we Wrocławiu i na terenie naszej aglomeracji swoje siedziby. Dla nich niemniej ważna od doskonale wykształconych na wrocławskich uczelniach absolwentów, infrastruktury tworzonej z myślą o inwestorach, znakomitego połączenia z zachodnią Europą, międzynarodowego lotniska i wsparcia ze strony władz, była właśnie oferta kulturalna Wrocławia, choćby repertuar Opery Wrocławskiej.
 
Tytuł Europejskiej Stolicy Kultury to także konkretny zastrzyk finansowy. W jaki sposób Wrocław zamierza spożytkować owe 1,5 mln euro?
– Jako Europejska Stolica Kultury 2016 dostaniemy nagrodę im. Meliny Mercouri, greckiej minister kultury i pomysłodawczyni tytułu, ale to tylko ok. 6 mln złotych. Tymczasem już dziś planujemy wydać na cały projekt blisko 300 mln złotych. I chociaż każdy grosz (eurocent) się liczy, nie mogę powiedzieć, że to duży zastrzyk finansowy; ale też nie o pieniądze walczyliśmy (te dostajemy z Unii innymi drogami), lecz o sam tytuł, który stanie się motorem niezwykle ważnych dla miasta projektów.
 
„Obywatelskość” wrocławian – to może być klucz do sukcesu projektu ESK 2016 Wrocław.
– Wrocławianie są wyjątkowi, identyfikują się ze swoim miastem i mają najwyższy w całym kraju stopień poczucia tożsamości. Są otwarci, odpowiedzialni, tolerancyjni, gotowi do uczestnictwa w życiu miasta i państwa. Postawa ich ma źródła we wspomnianym tyglu, w którym urodziło się wrocławskie społeczeństwo. Mieszkańcy tłumnie wsparli nasze starania o tytuł ESK, wysyłając własne projekty przedsięwzięć kulturalnych, składając setki tysięcy podpisów poparcia w internecie czy przechodząc ponad milion razy przez symboliczną bramę prowadzącą prosto do Europejskiej Stolicy Kultury 2016 r. Wsparcie i udział mieszkańców są dla nas namacalne. Dlatego właśnie w nich upatruję sukcesu, ale sukcesu nie tylko projektu ESK 2016, ale przede wszystkim projektu, który nazywa się „Wrocław”.
 
„Jako ESK 2016 Wrocław chce podzielić się ze wszystkimi swoją opowieścią o <<zapuszczaniu korzeni>>” – przeczytałem w konkursowej prezentacji miasta. Czy taki będzie główny przekaz Waszej kulturalnej stołeczności?
– Zapuszczanie korzeni, które jest wynikiem wspominanej już przez nas kilkukrotnie złożonej historii Wrocławia, jest bardzo ważne. To opowieść o nas. O mieście, o ludziach, o naszej wyjątkowości. To sposób pokazania, skąd się wzięliśmy. Pragniemy, aby Europejczycy poznali i docenili wkład dawnych i obecnych wrocławian w życie duchowe naszego kontynentu. Ale będziemy poruszać wiele tematów. Na pewno skupimy się na wykluczeniach z kultury i na walce z nimi, chcemy, żeby w obchodach wzięła udział jak największa liczba mieszkańców, zwłaszcza tych, którzy na co dzień z różnych powodów nie mają z nią bliskiego kontaktu. Właśnie trudne tematy, których się podjęliśmy, były najmocniejszą stroną naszej aplikacji.
 
Powtarza Pan często, że Wrocław jest miastem „w drodze”...
– Bo Wrocław jest miastem „w drodze”, czyli ewoluującym i rozwijającym się organizmem, który idzie starannie wytyczoną drogą, a nie płynie bezwładnie z nurtem czasu, ulegając kolejnym trendom. Już wiele lat temu zdecydowaliśmy, że aby miasto mogło naprawdę dobrze i proporcjonalnie się rozwijać, potrzebne są dalekosiężne plany i dalekowzroczna polityka. Wtedy powstał dokument Wrocław w perspektywie 2000 plus, a potem Wrocław w perspektywie 2020 plus. W nim nakreśliliśmy podstawowe zadania stojące przed nami, a mające na celu uczynienie z Wrocławia metropolii na europejskim poziomie, czyli przywrócenie miastu dawnego blasku „kwiatu” i „szmaragdu Europy”, który był przez wiele lat skutecznie zaprzepaszczany. Ta „droga”, to wyzwania, które stają przed Wrocławiem. Najważniejsze, że wiemy, czego chcemy i dokąd dążymy. Wiemy też, że to droga na wiele, wiele lat.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki