Logo Przewdonik Katolicki

Żyjący w blasku Boga

Małgorzata Szewczyk
Fot.

Nie tylko średniowieczni hagiografowie przecieraliby oczy ze zdumienia. Na tempo i rytm przeprowadzanych procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych obruszyli się nawet najbliżsi współpracownicy papieża Jana Pawła II kardynałowie.

Nie tylko średniowieczni hagiografowie przecieraliby oczy ze zdumienia. Na tempo i rytm przeprowadzanych procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych obruszyli się nawet najbliżsi współpracownicy papieża Jana Pawła II – kardynałowie.

  
Na konsystorzu w Rzymie w czerwcu 1994 r. zawrzało. Chcąc powstrzymać tę tendencję, purpuraci wyrazili swój jawny sprzeciw. „Dziś jest za dużo beatyfikacji!” – uznali najwyżsi hierarchowie Kościoła. Ojciec Święty, zupełnie niezmieszany, miał na to odpowiedzieć, z pewną dozą dowcipu: „To wina Ducha Świętego”.
Jan Paweł II zmienił pojęcie świętości, stawiając za wzór do naśladowania nie kilku wybrańców, elitę duchownych, oderwanych od rzeczywistości strażników wiary, wielkich mędrców, ale zwykłych-niezwykłych ludzi, którzy tworzyli razem z nami cząstkę rzeczywistości, żyli obok nas. Jak żaden inny papież, postawił na świeckich. Nie tych, którzy szokowali, prowokowali, oczekiwali uznania i nagród, ale zwykłych zjadaczy chleba, zmagających się z trudną codziennością, wypełniających swoje powołanie nie tylko w ciszy klauzurowych zakonów czy za kratkami konfesjonału. Jan Paweł II, wynosząc ich tak licznie na ołtarze, działał w duchu przesłania Soboru Watykańskiego II o powołaniu każdego człowieka do świętości. Manifestował pragnienie, by dać wyznawcom Chrystusa jak najwięcej wzorów do naśladowania, postaci, które konsekwentnie podążały drogą do Boga. „Dzisiejszy świat potrzebuje świętości chrześcijan, którzy w zwyczajnych warunkach życia rodzinnego i zawodowego podejmą swoje codzienne obowiązki; którzy pragnąc spełniać wolę Stwórcy i na co dzień służyć ludziom, dają odpowiedź na Jego przedwieczną miłość” (Stary Sącz, 16.6.1999).
 
Geografia świętości
Starożytni powiadali, że przykłady pociągają. Świadectwo świętych, a zwłaszcza świeckich świętych, przyciąga i frapuje, gdyż ukazuje ludzkie doświadczenie pełne obecności Chrystusa. Wiedział o tym ten, którego – nieco ironicznie – nazywano „wielkim kanonizatorem”. W istocie, bardzo kochał świętych. Czy dlatego, że już na małego Karola oddziaływał kult wyniesionych na ołtarze, z którym zetknął się w Wadowicach? Czy była to pobożność ojca? Osoby takie jak Jan Tyranowski, dziś sługa Boży? Być może nieco światła na tę tajemnicę rzuca data przyjęcia przez niego święceń kapłańskich w uroczystość Wszystkich Świętych. Na pewno też miał głęboko w pamięci słowa traktujące o świętości, zapisane w wielu miejscach na kartach Pisma Świętego.
Statystyka i geografia wszystkich świętych i błogosławionych ogłoszonych przez papieża Polaka jest doprawdy imponująca. To ponad 1300 beatyfikacji i prawie 500 kanonizacji, przez które Kościół uznał nieprzeciętne życie np. zwykłej dziewczyny zachowującej dziewictwo i katechety pracującego na misjach, małżonków i wdów, matek i młodych mężczyzn, Indianina mającego objawienia i Cygana z Hiszpanii, królowej i ubogiej Indianki, założycielek i założycieli zgromadzeń zakonnych, męczenników za wiarę i dzieci... Ich biografie, a w zasadzie hagiografie, są nam mniej lub bardzie znane. Nie sposób przytoczyć tu każdą z nich. Jaki był klucz wyboru tych właśnie osób? Orędzie Jezusa, wybrzmiałe w Kazaniu na Górze. „Spoglądając na Niego, odkryjecie, co to znaczy być ubogimi w duchu, cichymi i miłosiernymi, tymi, którzy płaczą, łaknącymi i pragnącymi sprawiedliwości, być czystego serca, czyniącymi pokój, prześladowanymi” (Góra Błogosławieństw, Korazim, 24.3.2000).
 
Uczniowie Jezusa
Ze względu na stan, wiek, narodowość, życiową mądrość, wykształcenie i warunki życia codzienna posługa i oddanie wyniesionych na ołtarze przez Jana Pawła II różniły się między sobą. Miały jednak wspólny mianownik: odwagę praktykowania świętości w codzienności i życie błogosławieństwami. Głęboka modlitwa, pobożność, apostolskość, działalność charytatywna, oddanie i służba innym, miłość do Boga i ludzi – to cechy, które odnajdziemy w ich biografiach. Wśród tych świętych były: bł. Katarzyna Tekakwitha – Indianka, która swoje pobożne i proste życie poświęciła nauczaniu dzieci modlitwy i opiece nad chorymi; bł. Aniela Salawa, Polka, „przykład silnej wiary, doskonałej zgodności z wolą Bożą, zwłaszcza w wypełnianiu obowiązków stanu, zupełnej uległości wobec Kościoła i jego zwierzchników oraz ustawicznej pracy, połączonej z wyjątkową pobożnością”; św. Narcyza od Jezusa Martillo Morán – Ekwadorka, oddająca się modlitwie i uczynkom pokutnym, pomagająca ubogim i chorym; bł. Anna Schäffer – Niemka, która łączyła działalność apostolską z głęboką modlitwą, poświęceniem i cierpieniem. Są i „błogosławieni miłosierni”: św. Józef Moscati – lekarz i naukowiec, który troszczył się nie tylko o zdrowie fizyczne, ale i o stan ducha swoich pacjentów; św. Zdzisława z Lemberku, żona i matka, założycielka klasztorów i opiekunka chorych i pielgrzymów; bł. Marianna Biernacka – Polka, teściowa i babcia, która oddała życie za synową będącą w stanie błogosławionym; bł. Piotr Friedhofen – „miłosierny brat” z Trewiru; św. Wirginia Centurione Bracelli – wdowa, która poświęciła się opiece nad osieroconymi i porzuconymi dziećmi, chorymi i osobami w podeszłym wieku; św. brat Albert Chmielowski i bł. Edmund Bojanowski... Są „błogosławione czystego serca”: Karolina Kózkówna, Włoszki bł. Antonia Mesina i Petryna Morosini. Są i dzieci – Franciszek i Hiacynta, heroldowie przesłania Pani z Fatimy. Osobną grupę stanowią męczennicy za wiarę: bł. Marcel Callo – Francuz stracony w Mauthausen za katolicką postawę, Zefiryn Giménez Malla, hiszpański Rom, Wincenty Lewoniuk i 12 męczenników z Pratulina...
Nie można zapomnieć też o św. Jadwidze, królowej, bł. Bartłomieju Longo – apostole Różańca, którzy zamienili działalność charytatywną w kontemplację Boga, św. Joannie Beretcie Mola, Marii i Alojzym Beltrame Quattrocchi – pierwszym beatyfikowanym w dziejach Kościoła małżeństwie.
Jest i bł. Pier Giorgio Frassati, młody Włoch, praktykujący apostolat wiary i modlitwy, który nie był bynajmniej uosobieniem doskonałości... Na jednym ze zdjęć widzimy go ciągnącego z kolegami... beczkę wina!
Znamienne, że w 1999 r., tuż na progu III tysiąclecia chrześcijaństwa, Jan Paweł II prosił nas: „Nie lękajcie się chcieć świętości! Nie lękajcie się być świętymi! Uczyńcie (...) nowe tysiąclecie erą ludzi świętych!”
Benedykt XVI również promuje powszechny charakter świętości. W ciągu sześciu lat swojego pontyfikatu wyniósł na ołtarze wielu świeckich, m.in. Celinę Chludzińską-Borzęcką, wdowę, założycielkę (wraz z córką) zgromadzenia zmartwychwstanek, Antonia Rosmini Serbatiego, myśliciela i filozofa włoskiego, założyciela zgromadzenia zakonnego pod nazwą Instituto della Carità. Beatyfikował też – jako drugie w historii Kościoła małżeństwo – Ludwika i Zélię Martin, rodziców św. Teresy od Dzieciątka Jezus. W ubiegłym roku błogosławioną została ogłoszona Chiara Luce Badano, młoda Włoszka z Ruchu Focolari.
Błogosławieni i święci świeccy godzą rozmaite wrażliwości Kościoła, podkreślają jego powszechny charakter i ożywiają Kościoły lokalne. Są „odbiciem blasku Boga” i widzialnymi świadkami świętości Kościoła, od których zależy skuteczność jego misji.
Czy usłyszymy nasze imiona, „gdy księgę swą otworzy Bóg”?
 
 
 
 
 
 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki