Logo Przewdonik Katolicki

Zamiast kwiatków - szkoła w Czadzie

Magdalena Guziak-Nowak
Fot.

Bo ślub to taki dzień, w którym na zawsze trzeba wyjść ze swego egoizmu. Dla drugiej osoby i dla innych, np. dzieci w Afryce. Wystarczy zrezygnować z wina albo totolotka zachęca Piotr Gajda.

– Bo ślub to taki dzień, w którym na zawsze trzeba wyjść ze swego egoizmu. Dla drugiej osoby i dla innych, np. dzieci w Afryce. Wystarczy zrezygnować z wina albo totolotka – zachęca Piotr Gajda. 

Tak niewiele potrzeba, aby odwrócić naznaczony biedą los małych Murzynków. Bracia mniejsi kapucyni, którzy wypełniają misję szerzenia Ewangelii na dalekich lądach, od 26 lat posługują w Republice Środkowoafrykańskiej w dorzeczu Konga i Szari oraz w graniczącym z nią od południa Czadzie. Pracują w sześciu diecezjach. Są budowniczymi, lekarzami, kierowcami, menadżerami. Karmią, ubierają, mówią o Bogu. Chcą dać tubylcom szansę na lepsze jutro. Do tego potrzebne są szkoły. I nauczyciele. A ponieważ państwo nie wypłaca im pensji, przychodzą uczyć lub nie. Edukacja spoczywa więc na barkach Kościoła.
 
bbbbbb
– Projekt Czadowa Para powstał na bazie Czadowej Tablicy – opowiada Benedykt Pączka OFMCap, prezes zarządu Fundacji Kapucyni i Misje, pomysłodawca akcji, energiczny brat mniejszy zaangażowany całym sercem w pomoc dzieciom Afryki. Za wpłatę 30 zł darczyńcy otrzymywali oryginalne zdjęcie szkolnej tablicy z Czadu, na której kredą wypisane były słowa podziękowania, a do obiektywu odwracały buzie uśmiechnięte dzieci. Pomysł spotkał się z wielkim zainteresowaniem dobrodziejów i w dwa miesiące udało się uzbierać 120 tys. zł na wybudowanie szkoły. – W tę inicjatywę włączył się organizator targów ślubnych. „Słuchaj bracie, może byśmy to kontynuowali na targach w dziesięciu największych miastach?” – zaproponował.
 
Pięć kroków
– I tak się narodziła Czadowa Para. Organizacja ślubu i wesela pochłania mnóstwo pieniędzy. Wielu narzeczonych decyduje się wesprzeć w tym szczególnym dniu potrzebujących. Zamiast kwiatów proszą gości weselnych o datki na hospicja, domy dziecka, przybory szkolne, karmy dla zwierząt. My proponujemy zbieranie ofiar na budowę szkoły w Czadzie – ideę akcji wyjaśnia Piotr Gajda, koordynator projektu, równie mocno zapalony jak br. Benedykt. – Akcja ruszyła w listopadzie 2010 r. we Wrocławiu i okazała się dużym sukcesem. Właściwie nic wielkiego nie robiliśmy, zaczepialiśmy tylko przychodzących na targi ślubne narzeczonych, a włączyło się 130 par. Do tej pory byliśmy na blisko dziesięciu imprezach targowych, w tym na największej w Katowicach, gdzie pojawiło się aż 8 tys. osób.
Jak zostać Czadową Parą? Wystarczy zrobić pięć czadowych kroków. Po pierwsze, pobrać ze strony www.czadowapara.pl deklarację przystąpienia do projektu, wypełnić i wysłać e-mailem, a oryginał pocztą. Po drugie, poinformować gości, aby nie przynosili kwiatów, a pieniądze przeznaczone na bukiety zostaną zebrane do specjalnej puszki SOS dla Afryki. Cel – zbudowanie szkoły w Czadzie. Po trzecie, na miesiąc przed ślubem narzeczeni dostaną od kapucynów kartonową puszkę na datki oraz list do księdza, który będzie udzielał ślubu z prośbą o przeczytanie go w czasie ogłoszeń – będzie to krótkie podziękowanie za włączenie się w akcję. Po czwarte, na konto Fundacji Kapucyni i Misje należy wpłacić zebrane datki. Piąty krok należy do wdzięcznego misjonarza, który wysyła fotografię dzieci z Czadu z imieniem i nazwiskiem nowożeńców.
Jedną z par, która wzięła udział w tym przedsięwzięciu, są Wioletta i Grzegorz Konstanty. – W dniu zaślubin zostaliśmy obdarowani niezliczonymi łaskami, w tym także radością i miłością bliskich nam osób. Dostając tak wiele, naturalnie rodzi się potrzeba, by dać coś z siebie. Czadowa Para wychodzi naprzeciw takiemu pragnieniu i daje możliwość realizacji potrzeby dzielenia się dobrem. Kwiaty, ofiarowywane podczas zaślubin szybko więdną, i choć są piękne i niewątpliwie cieszą oko, nie pozostawią trwałych korzyści. Zebrane zamiast nich pieniądze, posłużą wielu dzieciom i staną się trwałą wartością – przekonują nowożeńcy. Tego typu zbiórka była w ich parafii nowością i mogła budzić nieufność. – Jednak, bardzo szybko się okazało, że goście ochoczo włączyli się do akcji i z hojnie składali datki.

 
Czadowi dziadkowie!
Kto może zostać czadowym dobrodziejem? Otóż nie tylko nowożeńcy. – Mamy dwie pary, z Gdańska i Torunia, które włączyły się w akcję w 50-lecie ślubu – mówi Piotr. – A w swoją 25. rocznicę święceń kapłańskich zadzwonił do mnie ksiądz, który chciał przekazać datki zebrane podczas uroczystości – dodaje br. Benedykt. Misje chce wesprzeć też czadowe dziecko, które w maju przystąpi do Pierwszej Komunii Świętej i z tej okazji pomoże rówieśnikom z Afryki.
Warto dodać – co może zainteresować przyszłym nowożeńców – że w ramach akcji Czadowa Para kapucyni zapraszają do współpracy czadowych kwiaciarzy, czadowych fotografów, czadowe domy weselne i – jak mówi br. Benedykt – „co nam jeszcze przyjdzie do głowy”. Narzeczeni, którzy zdecydują się pomóc Afryce, będą mogli dostać korzystne rabaty na ślubno-weselne usługi.
Oprócz tego, krakowskim kapucynom pomagają czadowi informatycy oraz czadowa agencja interaktywna. – Historia naszej współpracy z braćmi jest już dość długa – mówi Rafał Nowak, zarządzający projektami w firmie BEST GROUP – technologie internetowe. – Do tej pory przygotowaliśmy dla kapucynów m.in. stronę internetową ich biblioteki i stronę dla grup biblijnych praktykujących lectio divina. Utrzymujemy je na naszych serwerach. Obecny projekt związany z Czadową Parą jest dla nas dużym wyzwaniem – dodaje.
 
Jeszcze więcej dobra!
Wioletta i Grzegorz nie żałują, że zamiast kwiatków nie prosili gości o butelki dobrego wina albo kupony totolotka. Wręcz przeciwnie, są wdzięczni, że mieli okazję pomóc dzieciom z Czarnego Lądu. – Gdy człowiek sam wchodzi w przestrzeń Miłości i w niej uczestniczy, rodzi się w nim naturalne pragnienie, aby się tą miłością dzielić z innymi. Nam udział w akcji przysporzył wiele radości. Jesteśmy niezmiernie szczęśliwi i wdzięczni za tę inicjatywę. Dzięki niej mieliśmy okazję rozpalić uśmiech na twarzach innych i niewątpliwie wyjść poza ramy własnego samolubstwa. Na zdjęcia z Afryki jeszcze czekamy, z pewnością będą dla nas cenną pamiątką.
– Mamy jeszcze pomysł, o którym nikt w Polsce się nie dowiedział – zdradza br. Benedykt. – Zamierzamy nie tylko zbierać pieniądze, ale wychowywać ludzi do tego, aby chcieli pomagać – dodaje trochę konspiracyjnie, a dalej już całkiem na poważnie. – Gdyby każdy z nas zrobił w swoim koncie bankowym zakładkę i regularnie, co miesiąc, przekazywał jakiś grosz na cel charytatywny, wielu ludziom żyłoby się lepiej. Nie chodzi tu o wielkie sumy, ale choćby o 10 zł. Bo jednorazowa pomoc jest ważna i cenna, ale wiele dzieł potrzebuje stałego przypływu gotówki, by mogły być realizowane. Możliwości jest tutaj całe mnóstwo, choć my będziemy wszystkich zachęcać, by przeznaczyli 10 zł na budowę szkoły w Czadzie.
Tyle wystarczy, aby zamienić wiklinowy namiot na szkołę z prawdziwego zdarzenia.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki