Polski pisarz, Jan Dobraczyński, w jednej ze swych najbardziej znanych książek zatytułowanej Listy Nikodema zauważa, że są tajemnice, które wymagają odwagi, by się w nie rzucić, dotknąć ich dna, tak jak rzucamy się do wody, pewni, że otworzy się ona pod nami; że są rzeczy, w które należy najpierw uwierzyć, by móc je zrozumieć. To spostrzeżenie można odnieść do tajemnicy paschalnej. Ma ona bowiem wymiar historyczny, zaznaczony pustym grobem, oznakami nieobecności, świadectwem kobiet, które znały Jezusa.
Jednak ma też aspekt, który wynika z porządku boskiego, z tajemnicy, z transcendencji. Nowy Testament ten właśnie przejaw wyraża za pomocą innego języka i rzeczywistości. Tak więc obok „zmartwychwstania”, które dominuje w Ewangeliach, mamy również wyobrażenie (przejęte później przez Pawła) zaproponowane przez Jezusa u św. Jana w tych mocnych słowach, które dziś cytujemy.
Oto przed nami krzyż Chrystusa „wywyższony” nad jerozolimskie wzgórze zwane Golgotą (po aramejsku „czaszką”, skąd pochodzi łacińska nazwa Kalwaria). Tu nie jest On jednym z wielu skazanych na śmierć niewolników i buntowników. Jest Synem Bożym i dlatego to drzewo staje się sztandarem uniesionym ponad narodami, zdolnym przyciągnąć do siebie całą ludzkość. Na krzyżu już dokonuje się zmartwychwstanie, odsłonięcie tajemnicy, że śmierć została pokonana, a Ukrzyżowany już jest Zmartwychwstałym, opromieniającym swoją chwałą i swoim wybawieniem mroczny horyzont grzesznej i śmiertelnej ludzkości.
To ukazanie Chrystusa „wywyższonego” w życie wieczne swej boskości, spowijającej swym światłem wszystkie wieki i wszystkie miejsca świata, jest w czwartej Ewangelii nieustannie podkreślane przez Jezusa, począwszy od nocy, kiedy spotkał Nikodema, ważnej osobistości ówczesnego judaizmu, któremu powiedział: „Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne” (3, 14–15). Przy innej okazji, już za dnia, w jesienne święto Namiotów, powtórzył: „Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja Jestem” (8, 28). Jak wiadomo, formuła „Ja Jestem” to tytuł, jakim Bóg Wyjścia przedstawia się Mojżeszowi, i potwierdzenie boskości Chrystusa rozbłysłej w dniu Paschy.
Dlatego, jak sugerował Dobraczyński, trzeba z wiarą kontemplować ten szczególny tron chwały, jakim jest krzyż, by móc zrozumieć, że w nim objawia się Zbawiciel świata, który „wszystkich przyciąga do siebie”, by otoczyć ich swoim światłem. Jego „wywyższenie” na krzyżu, będące na pierwszy rzut oka zgorszeniem, jak powie św. Paweł, okazuje się chwalebnym uwielbieniem Zmartwychwstałego.
Tłum. Dorota Stanicka-Apostoł