Z opublikowanego pod koniec zeszłego roku raportu netB@nk przygotowanego przez Związek Banków Polskich wynika, że w III kwartale 2010 r. 15,7 mln klientów indywidualnych miało dostęp do bankowości internetowej. To o blisko 2 mln osób więcej niż jeszcze pół roku wcześniej. Co ciekawe, aktywnie korzystało z niej 9 mln użytkowników, czyli aż o 5,5 mln więcej niż w 2006 r. – Prognozujemy, że w kolejnych latach liczba osób aktywnie wykorzystujących konta internetowe będzie rosła o milion rocznie – mówi prof. Remigiusz Kaszubski, dyrektor w Związku Banków Polskich.
O atrakcyjności kont internetowych decyduje niższy od jego tradycyjnych odpowiedników koszt. – Bo mamy tu samoobsługę. Sami robimy przelewy, nie czekając w kolejce do okienka w banku. Oszczędzamy dzięki temu czas, który dziś jest nie do przecenienia – mówi Michał Sadrak, ekspert Open Finance. Istotna jest też kwestia mobilności. – Zabierając komputer na wakacje, nie muszę szukać placówki banku. Wystarczy, że się zaloguję – zauważa. Oszczędność i mobilność to jednak tylko najbardziej podstawowe atuty.
Jak na wyprzedażach
Klient mający konto w internecie poza podstawową obsługą finansów może skorzystać ze znacznie większej liczby usług okołobankowych. – Bank mając klienta z kontem, jest mu w stanie zaoferować kartę kredytową, kredyt, pożyczkę, ubezpieczenie czy fundusz inwestycyjny – mówi Sadrak. Wojna na konta, która rozpętała się na dobre w zeszłym roku, doprowadziła do takiego stanu, że banki dopłacają swym klientom do wielu czynności. – Getin czy BOŚ przelewają na konto wynagrodzenie za transakcje wykonywane kartą. BGŻ poszedł o krok dalej, dając klientowi wynagrodzenie w wysokości 1 proc. tylko za to, że ten przelewa na konto comiesięczną pensję. Z zastrzeżeniem, że ta jest nie większa niż 5 tys. zł. Ale przecież nawet przy 5-zł opłatach za kartę, pobieranych co miesiąc przez bank, otrzymywanie 50 zł od 5 tys. zł wynagrodzenia to dla klienta czysty zysk – tłumaczy ekspert Open Finance.
Banki prześcigają się w uatrakcyjnianiu swoich e-kont, co przypominają trochę wyprzedaże w galeriach handlowych. Podobnie jak tam obniżki balansują na granicy opłacalności. Tyle, że w galeriach oferta ze stratą dla sklepu przyciąga klienta, który kupi nie tylko towar po wyjątkowej cenie, ale i przy okazji inny, na którym sprzedawca zarobi. Okazuje się, że w bankowości internetowej jest podobnie. – Rentowność rachunków bankowych jest niższa od pozostałych produktów, dzięki czemu bank ma klienta w portfelu, ma też informację co do jego zarobków i wydatków. Na bazie tych danych jest w stanie oszacować, co może klientowi zaproponować. Kredyt hipoteczny, pożyczka, ubezpieczenie, fundusz – za te dodatkowe usługi bank pobiera przecież prowizje – wylicza Sadrak.
Haki – niehaki
Wybierając e-konto, warto więc kierować się także ofertą usługami dodatkowymi. – Mniejsze koszty obsługi samego konta i karty kredytowej są ważne, ale istotne jest też to, by określić swoje możliwości i oczekiwania: czy mamy stałe przychody, ile transakcji wykonujemy za pomocą karty, czy chcemy zakładać lokaty i korzystać z innych instrumentów finansowych – mówi ekspert Open Finance. – Choć na rynku są konta zupełnie darmowe, niewymagające od klientów aktywności, to czasem jest tak, że te płatne przy odpowiedniej liczbie wykonywanych transakcji stają się de facto także darmowymi. Do tego te ostatnie są bardziej atrakcyjne pod innymi względami – dodaje. Z drugiej jednak strony, jak podkreśla Sadrak, wybierając konta uzależniające brak opłat od naszej aktywności, musimy pamiętać, by tą aktywnością się wykazywać. Warto też śledzić za co bank pobiera opłaty, a za co płacić nie musimy. Pierwszy w rankingu e-kont przeprowadzonym przez Open Finance mBank, choć konta internetowe prowadzi za darmo, za kartę kodów w formie papierowej pobiera 5 zł. – Ale bank w tym wypadku daje klientowi wybór. Może on dostawać kody bezpłatnie SMS-em. Wynika to z tego, że bank najzwyczajniej w świecie się unowocześnia – uważa Sadrak. Daje więc wybór ze wskazaniem? – Tak, ale słusznym, bo dla obu stron tańszym i bezpieczniejszym – odpowiada.
Ewolucja zamiast rewolucji
Na bezpieczeństwo kont internetowych banki kładą szczególny nacisk. Michał Sadrak ocenia je wysoko. – Przy autoryzacji kodów do przelewów wiele banków używa tokena (urządzenia kryptograficznego zabezpieczającego operacje internetowe – przyp. MB), który jest jeszcze bezpieczniejszy niż hasła SMS. Same banki wymuszają też na logującym się kliencie tzw. siłę hasła, czyli to, by było one skomplikowane, dostatecznie długie i składało się z odpowiedniej liczby wielkich liter czy cyfr – zapewnia ekspert, dodając, że o bezpieczeństwo musimy zadbać także sami. – Zwróćmy uwagę na komputer, by nie był zagrożony wirusami, a także na przeglądarkę internetową, której używamy. Nie korzystajmy z komputerów w kawiarenkach, a po zakończeniu pracy, nawet w domu, zawsze się wylogujmy – zaleca. Istotne jest również, by nie zapamiętywać na żadnym komputerze hasła do naszego konta bankowego. – Takie działanie rujnuje wszystkie zabezpieczenia – mówi wprost Sadrak.
Mimo wielu zabezpieczeń, wygody, szybkości i niższych kosztów, kont internetowych wciąż nie ma blisko 8,5 mln Polaków. Wielu z nich przyzwyczaiło się bowiem do obsługi w placówkach. – Te osoby, często starsze, wolą odstać swoje w kolejce i wykonać droższy przelew, ale u człowieka. Ich nie interesuje elektroniczny zapis cyferek na koncie. Jeśli nie czują pieniędzy fizycznie, to nie do końca wierzą, że je faktycznie mają – wyjaśnia ten fenomen ekspert Open Finance.
Grupa przedkładająca tradycyjną bankowość nad internetową jednak stale się kurczy, bo banki wojnę o klienta w sieci będą prowadzić i w tym roku. Tyle, że jak zaznacza Michał Sadrak z Open Finance, nowe usługi będą coraz mniej zaskakujące, nie wywołają więc rewolucji, a raczej niewielką ewolucję. Tak czy owak, największymi jej zwycięzcami będą klienci już mający e-konto bądź poważnie o nim myślący.
Pięć najlepiej ocenianych e-kont w rankingu Open Finance:
eKonto mBanku – 4,2 pkt.
Konto Skarbonkowe Getin Noble Banku – 4,2 pkt.
Konto Direct ING Banku Śląskiego – 3,95 pkt.
Sezam Direct Banku BPH – 3,9 pkt.
CitiKonto Direct banku City Handlowego – 3,9 pkt.
Uwaga: Podstawą oceny 26 kont w rankingu był miesięczny abonament za rachunek i kartę debetową, sieć bezprowizyjnych bankomatów, oferta kredytowa, depozytowa i inwestycyjna. Można było uzyskać 5 pkt.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













