Logo Przewdonik Katolicki

Zrozumieliście to wszystko?

Bp Krzysztof Zadarko biskup pomocniczy diecezji ko
Fot.

W liturgii słowa dzisiejszej niedzieli znajduje się zakończenie Jezusowej mowy w przypowieściach. Te o skarbie, perle i sieci mają jeden wspólny mianownik wybór. Życie z Bogiem to nieustanne wybory.

Zanim to się stanie, królestwo Boże już jest dostępne dla tych, którzy nie marnują szansy łaski, którzy chcą i robią wiele, by Boga do końca szukać. Wiarę w Boga odnajduje się nieraz przypadkowo. Trafiając w życiu na prawdziwy skarb: poznając autorytet wiary i moralności, kogoś o wyjątkowej osobowości albo na przykład świętego. Dalsze działanie zależy wtedy od znalazcy. To wybór.

Poszukiwanie pięknych pereł może trwać latami. Ta jedna jedyna? Jest nią Jezus, Jego Kościół, moja wiara, zbawienie, wieczność? A może znalezienie perły to moment uwierzenia w Chrystusa i Jego Ewangelię, zamiast pozostania jedynie przy filozofach, ludziach kultury tego świata, „rybach wszelkiego rodzaju“?

Czym jest ten skarb? Syn Boży ukryty pod postacią człowieka, Biblia ukrywająca pod postacią ludzkiego słowa poznanie Odkupiciela, a może mądrość Proroków i Prawo Boże? Albo tajemnica Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa, jak uczył św. Hieronim? A może jak u św. Augustyna, to Kościół ukrywający oba Testamenty? To nie tylko najważniejsze sprawy naszego życia, ale sam Bóg obecny w nas i wśród nas. Chrystus ze swoją propozycją życia na wzór Jego życia z Ojcem.

Nawet apostołowie mieli kłopot ze zrozumieniem przypowieści-zagadek Jezusa. Zrozumieć je, to znaleźć podobieństwo między nowym a starym, tym co trudne do pojęcia a oczywistością. Kłopot ze zrozumieniem daru Jezusa – z wiarą – pojawia się w duszy człowieka „twardego serca“. Doświadczenie Boga nie jest sprawą jedynie intelektualnej sprawności. Przypowieść przez swoją zagadkowość zakrywa świat Boga przed ludźmi popsutego sumienia. Izajaszowe obrazy „stępiałych uszu“ i „zamkniętych oczu“ to duchowe inwalidztwo na tyle szkodliwe, że żyje się w ciemności i głuszy. Nic z Boga się nie czuje, nic nie rozumie, nic nie pragnie. To chaos, w końcu piekło.

Jedna z teorii interpretacji przypowieści mówi, że działają one jak opowiedziany żart, który jest dobry, gdy bawi, a jego słuchacz reaguje śmiechem. Jest tak, gdy światy mówiącego i słuchającego są na siebie otwarte, są w nich podobne skojarzenia. Historie, uczucia, bóle i radości nie posadziły ich po obu stronach barykady. Wygłoszenie przypowieści o królestwie Bożym może podobnie działać na słuchacza: albo jest wewnętrznie zdolny do wiary w Boga i wyboru miłości i zacznie widzieć Boga i Jego Królestwo, albo odstawi je na półkę z bajkami.

W powodzi kłamstwa, propagandy, ideologii, bylejakości, mnóstwa bzdur wychodzących z ust i spod komputera ludzi kultury i nauki w sprawach sensu życia – chrześcijanie cieszą się swoim skarbem – Chrystusem. Ci, którzy tak nie czynią, nie nadają się do życia wiecznego; są martwi już teraz i zatruwają wszystko, co robią i co ich otacza. Ewangelia tych przypowieści jest jednoznaczna. To nieuchronność wyborów w ważnych sprawach, bo decydujących o wieczności. Selekcja ryb – rozdział dobrych od złych – dzieje się na naszych oczach. Kościół jak sieć ogarnia wszystkich: dobrych i złych, mądrych i głupich, wolnych i niewolników, bogatych i biednych, słabych i zdrowych. Na drugim brzegu będzie jednak rozdział na zbawionych i resztę – „płaczących i zgrzytających zębami“,z żalu, że to się już nigdy nie zmieni. Skarb i perła będą w zasięgu ręki, ale już nie do zdobycia. Perły i skarby doczesności, tam wobec Tej Jednej i Tego Jedynego będą wyrzutem nie tylko złego gustu, a sumienia. Salomonie, naucz nas modlić się o mądrość.

 


Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki