Logo Przewdonik Katolicki

Pomaganie uzależnia

Justyna Sowa
Fot.

Nazywa się SZLACHETNA PACZKA. Funkcjonuje w ramach krakowskiego Stowarzyszenia WIOSNA, a swym zasięgiem obejmuje już niemal całą Polskę. Ma na celu pomaganie najbardziej potrzebującym. Ale ta pomoc różni się od innych. Jest rzetelna, mądra i dobrze zorganizowana.

 

Pod hasłem SZLACHETNA PACZKA kryje się akcja świątecznej pomocy osobom żyjącym w niezawinionej biedzie. Prywatni darczyńcy przygotowują bożonarodzeniowe paczki z darami dla konkretnych rodzin. Jak to się odbywa? Wolontariusze w swoim rejonie wyszukują i odwiedzają tych, którym trzeba pomóc. Na podstawie prywatnej rozmowy powstaje lista potrzeb, która potem zostaje umieszczona w anonimowej bazie internetowej. Tam każdy, kto pragnie pomóc, może wybrać rodzinę i przygotować dla niej świąteczną paczkę, którą dostarczą wolontariusze. Zadaniem liderów natomiast jest uprzednie zorganizowanie rejonu akcji w swojej okolicy, a potem koordynowanie całej pracy. Zarówno liderem, jak i wolontariuszem może być każdy.

Pomoc materialna to jednak nie wszystko. Ta akcja ma na celu inspirowanie do zmian. – Pokazujemy, że bieda nie kryje się w braku rzeczy materialnych, ale w sposobie myślenia – mówi Maciej Maruszczak ze Stowarzyszenia WIOSNA.

 

Jak to działa?

Strukturę akcji tworzą liderzy i wolontariusze. Najpierw jednak musi pojawić się iskra. W umyśle i w sercu. I odwaga, by wziąć odpowiedzialność za pomaganie. Trzeba wypełnić ankietę zgłoszeniową na  www.liderpaczki.pl i uczestniczyć w szkoleniu liderów. Potem jest czas na poszukiwanie wolontariuszy do współpracy i koordynowanie ich działań. Bycie liderem to fantastyczne i niezwykle cenne doświadczenie: „Tego nauczyło mnie więcej niż kilka lat studiów na zarządzaniu” – czytamy wypowiedź jednego z uczestników na internetowej stronie akcji.

Wolontariusz również wypełnia ankietę zgłoszeniową, ale ma trochę inne zadania. To właśnie on bezpośrednio styka się z biedą. Staje twarzą w twarz z tymi, którym trzeba pomóc. To on musi zapukać do drzwi, wysłuchać ich historii, które często są bardzo poruszające, i na podstawie specjalnej ankiety sporządzić spis potrzebnych rzeczy. Każdy więc ma swoje zadania i wie, co i po co ma robić.

Następny etap to poszukiwanie darczyńców, a więc osób, które mogą i chciałyby wesprzeć innych. – Ludzie chcą pomagać, tylko trzeba nimi pokierować – mówi Asia, jedna z liderek.

 

„Ludzi dobrej woli jest więcej”

Od tej pory wolontariusze w specjalnie przygotowanym magazynie gromadzą paczki przynoszone przez darczyńców dla konkretnych rodzin. I wreszcie nadchodzi czas dostarczenia darów potrzebującym. – Nie da się opisać tego, co czujesz, kiedy małej dziewczynce, która nie ma prawie żadnych zabawek, bo rodziców na to nie stać, na własnych plecach przynosisz rowerek, o którym marzyła... – wspomina Mateusz. – Zawsze jednak mam świadomość, że ja tak naprawdę jestem tylko łącznikiem między rodziną a darczyńcą – podkreśla. – Bez ludzi, którzy ofiarowują dary dla rodzin, nie byłoby tej akcji. – Pamiętam ostatni dzień, kiedy darczyńcy przyjeżdżali do magazynu, by ofiarować paczki i z przejęciem pytali o losy swoich rodzin – wspomina Marta, wolontariuszka. – Tym ludziom naprawdę leży na sercu los tych, którym pomagają. – Pamiętam taką sytuację – wspomina Asia, liderka. – Znaleźliśmy rodzinę, która naprawdę potrzebowała pomocy. Brakowało jedzenia, ubrań, mebli. Wszystkiego. Mieszkanie było w stanie skrajnego rozpadu. Martwiliśmy się, czy w ogóle znajdzie się darczyńca chcący podjąć wyzwanie, którym była pomoc tej rodzinie. Czekaliśmy, szukaliśmy... I nagle któregoś dnia wolontariusz poinformował mnie, że znalazł się darczyńca, który nie dość,  że zaspokoi doraźne potrzeby rodziny, to jeszcze zaoferował odremontowanie mieszkania. Radość nasza była ogromna! – ze wzruszeniem opowiada  liderka.

Ale często paczka to nie jest tylko doraźna pomoc. Do wielu rodzin paczki nie docierają po raz pierwszy, ale któryś z kolei. I widać zmiany. – Ludzie, do których dotarliśmy pierwszy raz, potrzebowali niemal wszystkiego, w drugim roku oczekiwali tylko rzeczy codziennego użytku, a dziś już radzą sobie sami – mówi Maciej Maruszczak. – Inny przykład to matka dwójki dzieci, która otrzymała paczkę, co dało jej motywację, by coś zmienić i… skończyła szkołę. Dziś sama się utrzymuje – dodaje.

 

Potrzeba wolontariuszy!

SZLACHETNA PACZKA jest akcją, która rozwija się od roku 2001. Dziś może poszczycić się zasięgiem ogólnopolskim.

Ubiegłoroczna objęła ok. 6 tys. wolontariuszy i 120 tys. darczyńców, którzy trafili z pomocą do dokładnie 8201 rodzin. Te liczby budzą podziw. Ale organizatorom wciąż jest mało!  – W zeszłym roku w akcji wzięło udział 300 liderów. W tym roku chcemy by było ich o 100 więcej! – tłumaczy Maciej Maruszczak . – By nasza pomoc dotarła do jeszcze większej liczby potrzebujących.

Od początku maja funkcjonuje specjalny serwis internetowy www.liderpaczki.pl, na którym można dokonać rejestracji i zostać liderem! Ale dziś przede wszystkim potrzeba wolontariuszy, którzy mogą rekrutować się przez ten sam serwis. Mimo że akcja pełną parą rusza jesienią, bo paczki przygotowywane są na święta Bożego Narodzenia, to już dziś trzeba o tym myśleć i działać. Liderzy muszą przejść szkolenie, by potem sami mogli szkolić wolontariuszy. Jeśli czujesz w sobie przynaglenie – nie zwlekaj! Pomyśl, jeśli zgasisz ten promyk, ile rodzin przez to może nie otrzymać pomocy?

 

 

Milczeli ze wzruszenia

Udział w działaniach SZLACHETNEJ PACZki jest wielkim i ważnym przeżyciem zarówno dla tych niosących pomoc, jak i dla tych, którzy ją otrzymują: – Ta praca uświadomiła mi ogrom otaczającej nas biedy – mówi o swoim doświadczeniu Asia. – Na co dzień każdy żyje swoim życiem i nie spogląda na sąsiadów. Gdy dostałam listę rodzin, było mi wstyd, bo kilka z nich żyło blisko mnie, a ja nie dostrzegałam tego, jak bardzo potrzebują pomocy.

– Pamiętam, jak przywieźliśmy pewnej rodzinie paczkę – wspomina Mateusz. – Wnosiliśmy rzeczy do ich mieszkania, a oni przez cały czas milczeli. Kiedy wszystko było już gotowe i szykowaliśmy się do wyjścia, oni wciąż nic nie mówili. Zerknąłem na nich i dopiero wtedy zrozumiałem, co przeżywają. Nie mieli słów, by określić swą wdzięczność. Dlatego milczeli. Tylko kąciki ust tej pani zdradzały ogromne wzruszenie.

 

Starym rupieciom mówimy NIE

Organizatorzy kładą szczególny nacisk na to, by oferowana pomoc była przemyślana. Wolontariusze bezpośrednio poznają członków rodziny i jej potrzeby. Dzięki temu nie ma ryzyka, że w paczce znajdzie się coś, czego zupełnie nie potrzebują. – Pamiętam, że w czasie rozmowy z rodziną pytaliśmy nawet, jakie dżemy lubią – wspomina Rafał, wolontariusz. – A wszystko po to, by sprawić im radość i by pomoc jak najlepiej dostosować do ich indywidualnych potrzeb.

Bo przygotowywanie paczki to nie jest pozbywanie się z domu starych, niepotrzebnych już rzeczy. To wkładanie serca i pracy w to, by komuś żyło się lepiej. Nie ja mam się ucieszyć, że wreszcie pozbyłem się zawadzających sprzętów, ale oni poczuć, że ktoś się nimi interesuje i chce im pomóc. – Tu chodzi o to, by osoby, które żyją bez nadziei na lepsze jutro, uwierzyły, że nie są osamotnione w swoim cierpieniu i że obok są ludzie, którym nie jest obojętny ich los – dodaje Marta.

– Kiedy widzę, że moje działanie i wysiłki mają sens, bo robię coś dla kogoś, to chce się to kontynuować! – mówi z entuzjazmem Mateusz. – Czy i w tym roku zaangażujesz się w SZLACHETNĄ PACZKĘ? – pytam go. – Oczywiście! – odpowiada. – Jak już zaczniesz, to chcesz to robić zawsze. Bo pomaganie uzależnia.  

 

 

 

 

 


 

Chciałbyś pomóc innym, tylko nie wiesz jak się do tego zabrać? Chciałbyś dać potrzebującym trochę swego czasu, zaangażowania, wysiłku i serca, tylko nie wiesz jak zacząć? A może chciałbyś wspomóc kogoś w sposób materialny? Koniecznie wejdź na www.szlachetnapaczka.pl. To może być coś, czego szukasz!

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki