Logo Przewdonik Katolicki

2+3 zamiast 2+1

Magdalena Guziak-Nowak
Fot.

Kończy się węgierska prezydencja, pierwsza w Unii, która tak bardzo zatroszczyła się o rodzinę. Czy Polska będzie ją kontynuować?

 

 


– Poza tym, że sytuacja demograficzna Węgier jest katastrofalna – po wielu latach liczebność narodu spadła poniżej 10 mln – coraz trudniej poradzić sobie finansowo z emeryturami, polityką socjalną, zdrowiem, edukacją. Dlatego wszystkie ruchy gospodarcze i podatkowe są ukierunkowane na wspieranie rodziny i wychowania dziecka – mówił na początku czerwca w ambasadzie Republiki Węgierskiej w Warszawie Miklos Soltesz, minister ds. społecznych, rodziny i młodzieży. I nie było to pustosłowie.

 

Zmiana prawa i mentalności

W ostatnich miesiącach prawicowy rząd Viktora Orbána przyjął wiele rozwiązań chroniących rodzinę. Zaczął od konstytucji, która przypomniała nieoczywiste dziś stwierdzenia: że małżeństwo to kobieta plus mężczyzna, że człowiek ma prawo żyć od samego początku, czyli zapłodnienia, że dorosłe dzieci są zobowiązane do opieki nad potrzebującymi rodzicami.

Za deklaracją, że „Węgry chronią rodziny jako podstawę do utrzymania narodu” (tak, to cytat z konstytucji) poszły czyny.

Obniżono podatki – ulga na pierwsze dziecko wynosi 223 euro miesięcznie, a na drugie i każde kolejne 723 euro. Także stałe świadczenia rodzinne wzrastają wraz z liczbą dzieci: 46 euro na pierwsze, 50 na drugie, 60 na trzecie. Węgierskie mamy mogą przebywać na urlopie macierzyńskim 24 tygodnie i otrzymują wówczas 70 proc. pensji. Na środki do życia mogą liczyć również te, które wcześniej nie pracowały. Płatny jest także urlop wychowawczy i może trwać nawet trzy lata. Opiekun dziecka, którym może być nie tylko rodzic, ale babcia czy dziadek, otrzymuje 107 euro miesięcznie – wysokość najniższej emerytury. Ponadto rząd ułatwił podejmowanie pracy w okrojonym wymiarze godzin, aby pomóc rodzicom godzić obowiązki rodzinno-zawodowe.

Politycy zmieniają nie tylko ustawy, ale kreują nowy sposób myślenia. Kiedy publikują w prasie ogłoszenia o swoim programie, nie ilustrują go zdjęciem rodziny 2+1, ale 2+3.

 Dziecko jest dobrem wspólnym dla całej wspólnoty – przekonywał Soltesz.

Mądre wsparcie...

… nie jest w tym przypadku tożsame z populistycznym gadaniem, ale odważnymi decyzjami. Węgierska prawica nie podlizuje się organizacjom międzynarodowym. Rząd postanowił nie przedłużać umowy zawartej przez poprzedni obóz rządzący z Międzynarodowym Funduszem Walutowym. – MFW wymagał, abyśmy zabrali najbiedniejszym wsparcie, bez którego nie daliby sobie rady – wyjaśniał minister.

Podatkami rząd uderzył w te instytucje, które wzbogaciły się w czasie kryzysu: banki, instytucje komunikacyjne, sieci handlowe czy firmy świadczące usługi w elektryczności.

Politycy znaleźli też prosty sposób na wyplenienie komunistycznych pozostałości typu „dajcie mi, ale ja sam się do niczego wspólnego nie dołożę”. Można więc zabrać zasiłek tym, którzy np. nie sprzątają wokół swojego obejścia albo rodzicom, którzy nie posyłają dzieci do szkoły. Produktem końcowym takiej polityki jest czystsze środowisko i mniej wagarowiczów (omijanie szkoły zmniejszyło się aż o połowę!)

Przekazanie chrześcijańskiej pałeczki

Pod koniec czerwca odbędzie się Narodowa Pielgrzymka Węgrów do Polski. Siedmiuset Węgrów, a wśród nich najwyżsi dostojnicy państwowi i kościelni, odwiedzi Kraków, Nowy Sącz i Częstochowę. Przyjadą, aby symbolicznie przekazać nam unijno-prezydencki sztandar z nadzieją, że będziemy dumnie kontynuować dzieło Budapesztu.

Jak na razie Węgry oszczędzają na rodzinę, Polska – na rodzinie. Czy weźmiemy przykład?

 

 


Z Miklósem Soltészem, węgierskim politykiem, ojcem czworga dzieci, który w klapie marynarki nosi „stópki” dziecka w 11. tygodniu od poczęcia

 

ROZMAWIA:

MAGDALENA GUZIAK-NOWAK

 

Po zmianach konstytucyjnych zatwierdzonych 18 kwietnia jeden z polskich publicystów napisał, że „sprawa przyrostu ludności na Węgrzech to sprawa życia i śmierci tego narodu”. Czy Węgrzy mogą się spodziewać kolejnych prorodzinnych reform?

– Przygotowujemy dalsze zmiany. Po pierwsze, rodzina, która wychowuje upośledzone dziecko, zasługuje na nieporównywalnie większe wsparcie niż ta, w której wszyscy członkowie są pełnosprawni. Po drugie, jak zostało zapisane w nowej konstytucji, zachęcamy rodziny do opiekowania się w domu starszymi ludźmi, aby maksymalnie długo mieszkali wśród swoich, a nie w domach starców czy szpitalach. Po trzecie, istotnym posunięciem jest podpisanie niedawno z bankami i instytucjami finansowymi umowy o zamrożeniu kursu franka szwajcarskiego, w którym zapożyczyło się wielu ludzi. Nie przejmiemy całej odpowiedzialności za nieodpowiedzialnego człowieka, który wziął kredyt na bardzo niekorzystnych warunkach, ale musimy mu pomóc. W przeciwnym razie wahania kursu doprowadziłyby wielu Węgrów do całkowitego bankructwa i utraty dachu nad głową.

 

Popiera Pan Minister tradycyjny model rodziny, w którym mąż zarabia na życie, a żona prowadzi dom. Czy państwo węgierskie wyceniło pracę kobiety w domu, uwzględniło ją w sprawach emerytalnych?

– W naszym tradycyjnym rozumieniu mówi się, że głową rodziny jest mężczyzna, a sercem kobieta. Ale podejście do kwestii małżeństwa i rodziny radykalnie się zmienia. Dziś również kobiety mają ambicje zawodowe, choć ciągle są gorzej wynagradzane niż mężczyźni. Jestem zwolennikiem tradycyjnego podziału obowiązków, ale to nie znaczy, że mężczyzna nie powinien sprzątać, prać i zmieniać pieluchy. Wręcz przeciwnie – jeśli korzystniej jest, by to kobieta pozostała czynna zawodowo, dlaczego tego nie wykorzystać? Nie mam tu na myśli równouprawnienia a la gender, bo my nigdy nie będziemy rodzić i nie można całkowicie pomieszać ról żeńskich z męskimi.

Jeśli chodzi o pracę kobiet w domu, to chcemy zmodyfikować system emerytalny. W tym momencie kobieta, która przepracowała 40 lat, może przejść na emeryturę, niezależnie od wieku. Planujemy, aby także urlop wychowawczy był wliczany do przepracowanych lat. Jeśli np. kobieta przez 25 lat pracowała zawodowo i 15 lat była na urlopie wychowawczym, to tak samo powinna jej się należeć pełna emerytura jak tej, która przez całych 40 lat była aktywna zawodowo. Naszą ambicją jest też, aby przez system podatkowania dzieci mogły dopłacać do świadczeń emerytalnych swoich rodziców czy dziadków.

 

Czy są grupy jawnie wyrażające swoje niezadowolenie z tych reform?

– Oczywiście. Proszę sobie wyobrazić, że w niektórych jednostkach policji, wojska, straży granicznej po odbyciu 15–20 lat służby, mając lat 40, mężczyźni w pełni sił mogli przejść na emeryturę. Ci sami mężczyźni wychodzą teraz na ulicę i protestują. Mówią, że w państwie dzieje się bezprawie.

 

Stać Was na te wszystkie zmiany? Gdy w Polsce trzeba zaoszczędzić, z budżetu wypadają „sprawy rodzinne”.

– Jeszcze nie zbankrutowaliśmy i mamy mniej kradzieży. A tak poważnie, trzeba wreszcie zrozumieć, że jeśli nie będą się rodzić kolejne pokolenia dzieci, to wszystko runie.

 

Ja to rozumiem…

– Chętnie przekażę pani dokument, który przygotowało ciało doradcze pracujące przy Unii Europejskiej – Komisja Gospodarcza i Socjalna UE. Organ ten przygotował analizę, z której wynika, że idziemy w dobrym kierunku. A wszyscy ci, którzy atakują prorodzinną politykę, niech nie zapominają, że być może ich rodziny też kiedyś potrzebowały pomocy.

 

Co jest źródłem zawartego w konstytucji prawa antyaborcyjnego? Wskaźniki demograficzne czy religia?

– Jedno i drugie. W naszej ustawie zasadniczej są ujęte decyzje, które odwołują się zarówno do religii, jak i do sytuacji demograficznej. Korzenie chrześcijańskie są bardzo ważne i nie można o nich zapominać. Dlatego nasza nowa konstytucja zaczyna się od słów hymnu: Boże, pobłogosław Węgrów.

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki