Logo Przewdonik Katolicki

Gdy liczy się ilość

Magdalena Woźniak
Fot.

Nowy trend, jakim są zakupy grupowe, rośnie w siłę z miesiąca na miesiąc. Biorąc pod uwagę wciąż rosnące ceny różnych usług i produktów, wydaje się, że polscy prekursorzy serwisów typu Groupon czy Gruper nie mogli wybrać lepszego momentu na start.

 


 

Właściwie pomysł zakupów grupowych nie wydaje się niczym niezwykłym. Nie od dziś wiadomo, że to, co kupujemy hurtowo, przeważnie jest tańsze od tego, co kupujemy jednostkowo. Faktem jest jednak, że utworzenie serwisów internetowych dla tzw. zakupów grupowych, gdzie ludzie łącząc się, mogą korzystać wspólnie z przywilejów przysługujących przy dużych transakcjach, jest pomysłem innowacyjnym nie tylko na polskim rynku.

 

Deal?

Projekt zakupów grupowych trafił do Polski w kwietniu ubiegłego roku. I choć od dawna działały już serwisy o podobnym charakterze, nie były jednak tak praktyczne i korzystne jak te powstałe rok temu. Mankamentem tych pierwszych, jak np. kumulator.pl lub inntegro.pl, działających do dziś, jest kłopotliwa forma zamawiania voucherów. Najpierw należy bowiem zapisać się na listę interesującej nas oferty, później czekać, aż zgromadzi się odpowiednia liczba osób, by następnie, po wynegocjowaniu odpowiedniej ceny, dokonać zakupu zwanego w serwisach dealem (ang. umowa).

Najnowsze serwisy zakupów grupowych najpierw negocjują ceny z usługodawcami, dopiero później upubliczniają ofertę zainteresowanym internautom. Przeważnie robią to, podając jednocześnie konkretną kwotę, wielkość upustu, liczbę dostępnych kuponów i czas zakończenia promocyjnej oferty. Dane te nie są podawane bez powodu. Jest to świetny chwyt marketingowy. Obrazy do nas przemawiają, a cyfry tym bardziej. Gdy więc na ekranie monitora widzimy, że za pobyt w kurorcie SPA możemy zapłacić 330 zł zamiast 650 zł, to już zapominamy o naszych potrzebach, a skupiamy się na wymyślaniu nowych pragnień. To bowiem, czy w ogóle marzyliśmy o takich formach wypoczynku, schodzi na dalszy plan. Z komunikatu odczytujemy, że możemy ZAOSZCZĘDZIĆ, a nie stracić. Zapominamy o wydanych 330 zł i cieszymy się, że „zyskaliśmy” 320 zł. Dodatkowe informacje na temat liczby sprzedanych już kuponów utwierdzają nas w przekonaniu, że to dobry zakup. A zamieszczony na stronie licznik wciąż odliczający czas do zakończenia oferty nie pozostawia wątpliwości, że nie warto tracić czasu na zastanowienie – trzeba brać towar, póki jest. Serwisy zakupów grupowych to starannie przygotowany projekt oparty zarówno na sprawdzonych chwytach marketingowych, jak i wiedzy na temat psychologicznych mechanizmów naszych działań.

 

Czy to się opłaca?

Z badań przeprowadzonych w grudniu 2010 r. przez PBI (Polskie Badania Internetu) wynika, że wciąż rośnie popularność tego rodzaju transakcji. We wrześniu 2010 r. na strony serwisów zakupów grupowych zaglądało 8 proc. internautów, dwa miesiące później było ich już blisko 18 proc.  

Oferty dostępne na takich serwisach jak Groupon, Gruper, FastDeal, SweetDeal, Okazik, Citeam czy MyDeal dotyczą różnych dziedzin. Z jednej strony najwięcej mamy voucherów na pobyty w hotelach czy ośrodkach SPA (cieszących się szczególną popularnością), jak również na usługi fryzjerskie i kosmetyczne. Z drugiej natomiast nie brakuje bonów na obiady w restauracjach i seanse w kinach. Sporo zniżek dotyczy także produktów, które możemy zakupić w sklepach internetowych. Upoważnia nas do tego wcześniej nabyty kod promocyjny o wartości nawet dwukrotnie większej niż cena, jaką za niego zapłaciliśmy.

To, co przyciąga ludzi, to przede wszystkim aspekty finansowe. Jak mówią internauci, dzięki takim serwisom mogą korzystać z ofert bardzo atrakcyjnych, kiedyś nieosiągalnych. – Dzięki zakupom grupowym mogę korzystać z usług czy produktów, na które normalnie nie mógłbym sobie pozwolić. Preferencyjna cena, często niższa o 50 proc. od standardowej, jest naprawdę okazyjna – mówi Tomasz Kaczmarek, który w ten sposób nabył już m.in. voucher na wypoczynkowy pobyt w pewnym pałacu, nocleg nad morzem, kupony na sushi czy też wejściówki na lodowisko.

Sceptycy zakupów grupowych zwracają uwagę, że deale tak naprawdę często nie są tak korzystne, jak są prezentowane. Zarzucają dostawcom kuponów, że wartość produktu czy usługi jest wygórowana, a cena wysyłki przedmiotu w przypadku kuponów do sklepów internetowych czasem zawyżona. Do tego dochodzą regulaminy wykorzystywania talonów, które ograniczają zrealizowanie ich w dowolnym czasie. Inni jednak te zarzuty odpierają, twierdząc, że ten rodzaj transakcji jest specyficzny i wymaga szczególnych obwarowań. Sławomir Pliszka, dyrektor ds. badań PBI, uważa, że oszustwo w tym wypadku byłoby zbyt ryzykowne. – Serwisy, które prowadzą zakupy grupowe, dokładnie sprawdzają firmy zgłaszające oferty, analizują ich cenniki. Co więcej, każdy klient, np. mając w restauracji kupon, może samodzielnie sprawdzić w menu, czy jego zniżka faktycznie wynosi obiecane 50 proc. – tłumaczy Pliszka. – Łatwo jest więc takie manipulacje odkryć, co prowadziłoby w prostej linii do podważenia reputacji zarówno podmiotu dającego ofertę, jak i firmy prowadzącej zakupy grupowe. W dobie bardzo powszechnego dostępu do internetu, serwisów wymiany opinii, nikt nie może sobie pozwolić na takie ryzyko zepsucia wizerunku – dodaje.

 

Co dalej?

Specjaliści wróżą zakupom grupowym świetlaną przyszłości. Jednoczące nabywców serwisy stały się ulubieńcem konsumentów na całym świecie. Także i w Polsce. Widząc potencjał nowego sektora sprzedaży, do boju o klientów stanął nawet internetowy gigant Google. Po tym, jak właściciel Groupona odrzucił tę ofertę zakupu, przedstawiciel Google zapowiedział utworzenie własnego serwisu. Podobne plany ma także Facebook. W zakupy grupowe postanowiła zainwestować także polska Grupa Allegro. W lutym uruchomiła serwis Citeam.pl oferujący rabatowe bony na atrakcyjne usługi. Jak mówi Marta Krauze, odpowiedzialna za rozwój serwisu: „Pozytywne prognozy i potencjał tego segmentu handlu w sieci spowodowały, że zdecydowaliśmy się na uruchomienie Citeam.pl i zamierzamy walczyć o pozycję lidera w tym obszarze”.

Z pewnością jest o co walczyć. Liczba nowo powstałych serwisów wciąż rośnie. Pytanie, czy jest dla nich wszystkich miejsce. Tendencja wzrostowa nie będzie się mogła utrzymywać przez dłuższy czas. Według Sławomira Pliszki potencjał wzrostu będzie utrzymywał się jeszcze przez najbliższe 2–3 lata. – W dłuższej perspektywie jest zapewne miejsce dla 2–3 ogólnopolskich graczy i kilku-, kilkunastu małych, ale wyspecjalizowanych w konkretnych typach usług – prognozuje.

 

 



 

Jakie elementy oferty uważasz za najważniejsze?*

46 proc. Kwota udzielonej zniżki

42 proc. Procent udzielonej zniżki

31 proc. Dogodna lokalizacja (nie trzeba tracić czasu na dojazd)

27 proc. Kwota, jaką należy zapłacić za bon

23 proc. Długi termin realizacji bonu

19 proc. Typ oferowanej usługi (np. restauracja, SPA)

4 proc. Inne

 

* Podstawa procentowania: osoby znające któryś z serwisów zakupów grupowych (n=252).

Odpowiedzi nie sumują się do 100 proc. Respondent mógł udzielić więcej niż jednej odpowiedzi.

 

Źródło: Megapanel PBI/Gemius,

 

 


 

Serwisy zakupów grupowych:

 

www.groupon.pl

www.gruper.pl

www.mydeal.pl

www.okazik.pl

www.fastdeal.pl

www.cuppon.pl

www.okazjoteka.pl

www.buzzinga.pl

www.citeam.pl

 

Serwisy gromadzące najlepsze oferty serwisów zakupów grupowych:

www.snuper.pl

www.grupeo.pl

www.godealla.pl

www.sumos.pl

 

 


 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki