Aktu miłości nie można wymagać

Z prof. Zbigniewem Włodarczykiem kierownikiem Katedry i Kliniki Transplantologii i Chirurgii Ogólnej Szpitala Uniwersyteckiego w Bydgoszczyrozmawiała Katarzyna Jarzemcbowska
Czyta się kilka minut

 

Z prof. Zbigniewem Włodarczykiem – kierownikiem Katedry i Kliniki Transplantologii i Chirurgii Ogólnej Szpitala Uniwersyteckiego w Bydgoszczy

rozmawiała Katarzyna Jarzemcbowska

 

Jak ważna jest dzisiaj dyskusja na temat przeszczepów, transplantologii w Polsce?

- Ona jest ważna przede wszystkim dla chorych, którzy czekają na możliwość przeszczepienia narządu. Bo jest to metoda leczenia, która w wielu przypadkach ratuje życie i nie ma dla niej alternatywy – chociażby w przypadku serca czy wątroby. Jest to jedna z dziedzin medycyny, która tak bardzo zależy od zaufania społeczeństwa do środowiska medycznego. Bowiem rozpoznanie śmierci mózgu, która podlega szczegółowej kontroli i procedurom, z punktu widzenia laika ma w sobie dozę pewnej niejasności. I tam to zaufanie do służby zdrowia jest bardzo istotne. Jego w ostatnim czasie nie ma. Przez wiele lat było z różnych względów podważane. Dlatego powinniśmy rozmawiać o problemach transplantacji.

 

Jaką rolę w tym wszystkim powinien odgrywać Kościół?

- Kościół był przez ostatnie dwa tysiące lat – i wierzę głęboko, że będzie jeszcze przez następne tysiące – przewodnikiem wiodącym w dobrym kierunku. Te żarna mielą powoli, ale skutecznie. Kościół dociera do wielu z tych, do których przekaz społeczny nie dochodzi. Autorytet Kościoła, pomimo tego, co się czasami mówi, pomimo negatywnych zmian w społecznościach konsumpcyjnych, jest ciągle znaczny.

 

Myśląc o przeszczepach, transplantologii, nie można pominąć wymiaru etycznego…

- W ogóle nie wyobrażam sobie medycyny bez relacji do etyki, bez stałych odniesień do niej. Medycyna transplantacyjna jest w szczególnej potrzebie. Tam te działania muszą zawsze zawierać dużą dozę refleksji. Bowiem etyka daje nam wyznaczniki naszego działania. Pozwala kontrolować samych siebie. Nauka i medycyna w szczególności mają to do siebie, że często wyprzedzają kanony etyczne. To prowokuje do rozmyślań, do dyskusji, narzuca także konieczność tworzenia nowych norm albo ogarniania istniejącymi już normami etycznymi tych działań nauki, których przewidzieć się nie dało. Nauka ma to do siebie, że jest nieprzewidywalna. To samo dotyczy transplantologii. Pojawia się cały szereg dramatów etycznych, które na bieżąco trzeba rozważać. Zdajemy sobie sprawę, że należy przewidywać pewne zagrożenia, które nauka, medycyna może generować w przyszłości. Po to by ich uniknąć.

 

Jakie to są zagrożenia?

- Nauka, medycyna w szczególności poprzez fakt, że wkracza w nowe horyzonty, może prowokować człowieka do poczucia, że jest Bogiem. Może dawać mu złudne poczucie pewności siebie. Z drugiej strony, może dawać chęć uprzedmiotowienia drugiego człowieka. Odebrania mu autonomii, jego godności w początkowo dobrze pojętym interesie i rozumieniu, który potem się stopniowo wypacza. Mam wrażenie, że istota zła polega na tym, że dokonuje się ono małymi kroczkami. To nigdy nie jest jednorazowy proces. W początkowej fazie mamy dobre chęci i zamiary poparte możliwościami naukowymi, które są w tej chwili nieograniczone. Na końcu tej drogi, jeśli ona nie zostanie wyznaczona jasnym światłem zachowań etycznych, mamy katastrofę. Przecież eutanazja ludzi chorych psychicznie czy sterylizacja chorych psychicznie to jest koniec drogi, która zaczynała się chęcią dbania o zdrowie społeczne. Po to jest potrzebna etyka w medycynie.

 

W jaki sposób dzisiaj skutecznie przygotować i uświadomić społeczeństwo na to, że warto dzielić się sobą?

- Kościół przez dwa tysiące lat próbuje nam uzmysłowić, że warto dzielić się sobą. Jakoś to nie zawsze do końca wychodzi. Natura człowieka jest taka, że posiada on pewien pierwiastek egoizmu. Im więcej tego egoisty, tym mniej chcemy się dzielić z innymi. Trzeba jednak o tym mówić, pokazywać przykłady. W Polsce był ze swoim wykładem Amerykanin pochodzenia japońskiego, który w wypadku stracił żonę, a potem córkę. Wyraził zgodę na pobranie narządów, uważając, że to jest dobre i tak trzeba. Jeździ teraz, mówi o tym i przekonuje. To jest piękny przykład. Jednak aktu miłości nie można wymagać. Można o niego prosić czy delikatnie go oczekiwać. Nie można nikomu narzucić altruizmu, miłości. Można jedynie prosić i apelować.

 

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 35/2010