Masz wybór czy wybierać!

Zarządzone na 20 czerwca wybory prezydenckie będą jednym z ważniejszych aktów w życiu narodu. Nie tylko należy poczuwać się do udziału w głosowaniu, ale też wiedzieć, jak oddać swój głos, żeby był ważny.
Czyta się kilka minut

 

Polska nie należy do państw, takich jak na przykład Wielkie Księstwo Luksemburga czy niektóre kantony Konfederacji Szwajcarskiej, w których udział w wyborach jest prawnie zadekretowanym obowiązkiem, a uchybienie mu ściąga na winnego sankcje karne.

 

Przywilej czy obowiązek?

W Polsce udział w wyborach jeśli jest obowiązkiem, to tylko etycznym czy obywatelskim, w sensie prawnym zaś pozostaje przywilejem pełnoletniego obywatela korzystającego z pełni praw obywatelskich. Czy jednak z tych praw w pełni korzystamy? Historia kolejnych plebiscytów: wyborów parlamentarnych, samorządowych pokazuje, że nie nazbyt chętnie, a na pewno nie entuzjastycznie. Jednak spośród wszystkich wyborów Polacy najchętniej idą do urn właśnie po to, by wybrać głowę państwa, czyli prezydenta Rzeczypospolitej.

Inaczej niż na przykład w Czechach, Niemczech czy w przedwojennej Polsce, gdzie prezydent państwa wyłaniany jest lub był przez parlament, obecnie Prezydenta RP wybiera się w głosowaniu powszechnym. Przydaje to temu urzędowi nadzwyczajnej powagi oraz daje dodatkowy asumpt do wypowiadania się „w imieniu narodu”. Według obowiązującej w Polsce Ustawy Zasadniczej garnitur prerogatyw i uprawnień Prezydenta RP wcale nie jest skrojony ciasno, dając głowie państwa wiele możliwości angażowania się nie tylko w życie prawne kraju, ale też w szeroko rozumianą działalność polityczną i państwową. Jest to więc urząd ważny faktycznie, a nie tylko symbolicznie. Nie bez znaczenia jest też to, kto reprezentuje nas wobec świata – a prezydent, jednoosobowo, jest właśnie najwyższym reprezentantem Rzeczypospolitej Polskiej.

 

Jak głosować?

Obecnie uprawnionych do głosowania jest ponad 30 milionów obywateli polskich w kraju, a także Polacy na stałe mieszkający za granicą, którzy oddadzą swoje głosy w placówkach dyplomatycznych właściwych ze względu na miejsce ich stałego pobytu.

Każdy obywatel powinien głosować w obwodowej komisji wyborczej właściwej dla jego miejsca zamieszkania. Informacje o obwodach można znaleźć w formie obwieszczeń w urzędach miast i gmin, na terenie których mieszkamy – tam dowiemy się, gdzie mieści się lokal wyborczy, w którym możemy oddać głos. Udamy się do niego w dniu wyborów, w godzinach od 6 do 20 z ważnym dokumentem tożsamości zawierającym nasze dane osobowe i zdjęcie (najlepiej dowód osobisty, paszport, prawo jazdy). Po przedłożeniu dokumentu członek komisji wyborczej odnajdzie nasze nazwisko na liście uprawnionych do głosowania i wtedy wyda nam kartę do głosowania, co pokwitujemy na liście. Z kartą, opatrzoną właściwymi pieczęciami, udamy się do kabiny, gdzie w kratce przy nazwisku jednego, wybranego kandydata zaznaczymy znak „x”, po czym kartę wrzucimy do urny i opuścimy lokal wyborczy. W ten prosty sposób nasz obywatelski obowiązek zostanie spełniony, pozostanie jedynie oczekiwać wyników wyborów – wieczorem w dniu wyborczym sondażowych, a kilka dni później oficjalnych, podanych przez Państwową Komisję Wyborczą.

Należy pamiętać, że zaznaczenie więcej niż jednego kandydata, skreślenia, adnotacje czy jakiekolwiek korekty czynią głos nieważnym. Nie ma też szans – w przypadku pomyłki – na wydanie nam drugiej karty do głosowania.

 

Rady na trudności

W tym prostym procesie udziału w wyborach mogą się jednak pojawić trudności. Po pierwsze, w lokalu wyborczym może się okazać, że nie jesteśmy ujęci na liście uprawnionych do głosowania w danej obwodowej komisji wyborczej. Co to oznacza? Najczęściej taki stan rzeczy wynika z błędu urzędu gminy, który przesłał pomyłkowo niepełne dane. Zdarza się to wtedy, gdy zameldowani w danym miejscu jesteśmy od niedawna i nie zaktualizowano na czas danych. W takiej sytuacji przedstawiciel komisji powinien zatelefonować do wydziału spraw obywatelskich właściwego urzędu miasta lub gminy, gdzie specjalnie dyżurujący w tym wyborczym dniu urzędnik sprawdzi nasze dane i potwierdzi przedstawicielowi komisji wyborczej nasze prawo do głosowania w tej konkretnej komisji.

Co zrobić, jeśli 20 czerwca, w dniu wyborów prezydenckich, mamy długo wcześniej zaplanowany wyjazd, a jednak w głosowaniu chcielibyśmy wziąć udział? Nie musimy rezygnować z wyjazdu, a głos i tak będziemy mogli oddać. Wystarczy przed wyjazdem udać się z dokumentem tożsamości do właściwego ze względy na miejsce zameldowania urzędu miasta lub gminy, gdzie zostanie nam wystawione zaświadczenie o prawie do głosowania w miejscu pobytu w dniu wyborów. Oznacza to, że jeśli jestem przykładowo z Warszawy, a wybieram się na wczasy nad morze, to właściwy warszawski urząd wyda mi zaświadczenie uprawniające do głosowania w gminie, w której będę przebywał w dniu wyborów. Tam po przedłożeniu zaświadczenia komisji wyborczej zostanę po prostu dopisany do listy stałych wyborców. Gdybym natomiast wyjeżdżał za granicę, zagłosuję w konsulacie, którego okręg konsularny obejmuje miejsce, w którym będę przebywał. Najistotniejsze jest to, żeby zaświadczenie o prawie do głosowania poza miejscem zameldowania odebrać nie później niż 18 czerwca. Co ciekawe, zaświadczenie takie może odebrać w naszym imieniu osoba, którą do tej czynności upełnomocnimy na piśmie; nie musi to być pełnomocnictwo potwierdzone notarialnie.

Ponadto do listy wyborców w gminie, w której będę głosował, należy dopisać się do 10 czerwca, zaś do 17 czerwca można dopisać się do listy wyborców głosujący w obwodzie za granicą. Natomiast do 15 czerwca osoby niepełnosprawne mogą dopisywać się do listy wyborczej w wybranej przez siebie obwodowej komisji wyborczej dostosowanej do potrzeb osób niepełnosprawnych na terenie gminy, w której zamieszkują. Wyborca posiadający orzeczenie o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności albo równoznaczne orzeczenie organu rentowego, jak również wyborca, który najpóźniej w dniu głosowania ukończy 75 lat, może głosować przez pełnomocnika. Jeżeli w dniu głosowania wyborca będzie przebywał w szpitalu, dyrektor placówki musi zadbać o dopisanie go do listy wyborców w szpitalnej komisji wyborczej, gdzie będzie mógł zagłosować. Zdarza się, że ktoś nie posiada w ogóle meldunku. Wtedy z dowodem tożsamości powinien udać się do urzędu gminy, na terenie której mieszka i poprosić o dopisanie do spisu wyborców.

Ustawodawca uczynił wiele, by nawet w najbardziej skomplikowanych sytuacjach umożliwić obywatelowi realizację jego prawa do udziału w głosowaniu. Warto więc uczynić tak niewiele – po prostu udać się 20 czerwca w ramach niedzielnego spaceru do lokalu wyborczego i oddać głos na wybranego kandydata. Zawsze jest szansa, że to właśnie nasz kandydat zwycięży.

 

646 263 głosy różnicy

 

ADAM SUWART

 

W 1995 r. w bardzo emocjonującym pojedynku wyborczym starło się 13 kandydatów na urząd prezydenta RP. Od początku liderami w wyścigu do Belwederu, który wtedy był siedzibą prezydencką, był ówczesny prezydent Lech Wałęsa oraz lider lewicy postkomunistycznej Aleksander Kwaśniewski. Burzliwa i pełna niespodzianek kampania wyborcza przed 15 laty wyrównywała szanse obu kandydatów. Ostatecznie w drugiej turze, 19 listopada 1995 r., Lech Wałęsa otrzymał poparcie 48,28 proc. głosujących, zaś zwycięski Aleksander Kwaśniewski wyprzedził go, uzyskując poparcie 51,72 proc. Obaj kandydaci otrzymali po ponad 9 milionów głosów, zaś różnica poparcia wyniosła jedynie 646 263 głosy. Można wyobrazić sobie ówczesne rozgoryczenie Lecha Wałęsy, który przegrał tak nieznaczną liczbą głosów.

Tymczasem mnożyły się zastrzeżenia dotyczące sposobu wyborów, których ważność uznał ostatecznie Sąd Najwyższy, mimo podania przez kandydata Kwaśniewskiego nieprawdziwych danych o jego rzekomym wyższym wykształceniu.

Analizując przepisy dotyczące głosowania, także ja odkryłem wówczas dziwną lukę prawną. Podczas tamtych wyborów przepis stanowił, że obywatel polski na stałe zamieszkały za granicą, ale w dniu wyborów przebywający akurat na terenie Polski, może w kraju oddać głos w dowolnym lokalu wyborczym. Wystarczyło, że udał się do tego lokalu, przedłożył paszport i oświadczył, że mieszka na stałe np. w Berlinie, a dziś akurat jest w Polsce i chciałby zagłosować. Dopisywano go wtedy ręcznie do spisu wyborców i wydawano kartę do głosowania. W ten sposób ktoś nieuczciwy mógłby odwiedzić w dniu głosowania w 1995 r. kilka, a może nawet kilkadziesiąt komisji wyborczych oddalonych od siebie w odległości co kilka kilometrów i oddawać głosy na podstawie paszportu i nieuczciwego ustnego oświadczenia. Ta luka prawna stwarzała pole do niewłaściwych zachowań.

Nie wiadomo, czy była wykorzystywana i czy efekt takich ewentualnych działań mógł mieć wpływ na ostateczny wynik wyborów z 1995 r. Jednak już przy okazji następnych wyborów wprowadzono obostrzenie – do paszportu takiej osoby wbijano stempel komisji wyborczej, w której oddała ona głos. Eliminowało to ryzyko wycieczki z jednym paszportem po kraju i oddawania głosów w wielu komisjach. Nadal jednak można było teoretycznie postąpić nieuczciwie i oddać głos dwa razy: we własnej komisji za pomocą dowodu osobistego oraz w innej, za pomocą paszportu „jako obywatel polski na stałe mieszkający zagranicą, a w dniu wyborów będący w Polsce”.

Dziś i to ryzyko jest wyeliminowane, bowiem obywatel polski z zagranicy, chcąc głosować w Polsce, musi okazać zaświadczenie, że na stałe przebywa np. we Francji, Anglii itd. (zielona karta, karta stałego pobytu, poświadczenie zameldowania bądź zaświadczenie od polskiego konsula z danego terenu). 

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 24/2010