Logo Przewdonik Katolicki

12 miesięcy z Biblią

Joanna Sopyło
Fot.

W książce Rok biblijnego życia, jej autor, Amerykanin A.J. Jacobs, opisuje, jak dzień po dniu, przez dwanaście miesięcy, starał się żyć zgodnie z zaleceniami Biblii.

 

W książce „Rok biblijnego życia”, jej autor, Amerykanin A.J. Jacobs, opisuje, jak dzień po dniu, przez dwanaście miesięcy, starał się żyć zgodnie z zaleceniami Biblii.

 


Na co dzień dziennikarz pism: „Esquire”, „The New York Times”, „New York Magazine” czy „Entertainment Weekly”. Został wychowany w żydowskiej rodzinie, ale mówi, że jedynym przejawem żydowskości było zawieszenie gwiazdy Dawida na choince. Dlatego określa się mianem agnostyka, czyli osoby, która twierdzi, że nikomu nie uda się dowieść istnienia Boga, co jednak nie oznacza, że Go nie ma.

Chcąc zmierzyć się z religią, Jacobs postanowił, że przez rok będzie żył, interpretując w dosłowny sposób słowa zapisane w Biblii. To nie pierwsze tego typu doświadczenie w jego życiu – przed „Rokiem biblijnego życia” napisał książkę o tym, jak od deski do deski przeczytał jedną ze swoich ulubionych lektur – 32-tomową Encyklopedię Britannica. Jednak we wstępie do „Roku biblijnego życia” zaznacza, że Biblia ma dla niego inne znaczenie. „Biblia nie jest tylko książką. To książka nad książkami, jak nazwało ją jedno z opracowań. Uwielbiam moją encyklopedię, ale moja encyklopedia nie dała początków tysiącom wspólnot. […] Żadnego prezydenta nie zaprzysięgano na encyklopedię. To wszystko co najmniej przytłaczające” – przyznaje autor. Mimo tego wybrał się w dość ryzykowną podróż i zabrał ze sobą tysiące czytelników.

 

Biblia w wielkim świecie

Przedsięwzięcie poprzedziło poszukiwanie odpowiednich przekładów Biblii, pomocników do jej interpretacji, ustalenie metodologii (Jacobs wziął pod lupę Stary i Nowy Testament, znajdując w nich 700 zasad dotyczących codziennego życia) i uprzedzenie rodziny, co ją czeka. Jacobs zapoznał się również z działalnością  społeczności żyjących zgodnie z dokładną interpretacją Biblii: Amiszów i Samarytan. Dzięki poszukiwaniom autora, również czytelnik poznaje ciekawostki współczesnego świata, jak np. to, że Biblia jest dostępna w wersji dla nastolatek (jej szata graficzna przypomina magazyn dla młodzieży) czy „dla opornych”. Sam autor zwraca uwagę, że we współczesnym Nowym Jorku mniej dziwi przechodniów mężczyzna czytający pismo dla nastoletnich dziewczyn niż czytający Biblię.

Po opisaniu przygotowań rozpoczyna się zapis przypominający w formie internetowego bloga, a dotyczący realizacji kolejnych zasad zaczerpniętych z Pisma Świętego. Pierwszą rozterką Jacobsa jest kwestia wyboru ubrań – zastanawia się, czy może ubrać się w bluzę, która została kupiona jako ubranie jego żony, bo Biblia zabrania zakładania mężczyznom damskich ubrań. Ponadto Jacobs zapuszcza brodę i unika siadania na krzesłach, na których wcześniej siedziała kobieta, która miała menstruację.

 

Czas refleksji

Wśród tych obserwacji o charakterze anegdotycznym pojawiają się też uwagi skłaniające do przemyśleń. Podczas kolacji ze znajomymi Jacobs i jego żona Julie rozmawiają z przyjaciółmi o tym, jak opowiadać dzieciom o Bogu. Ich znajoma tłumaczy, że powiedziała dziecku, że Bóg jest wszędzie: w wietrze, w drzewach. Zdziwiony mąż pyta, czy w wózku widłowym też jest Bóg – na co jego żona przytakuje. Jacobs, który w czasie tego spotkania zdążył już doświadczyć oddziaływania zasad biblijnego życia, stwierdza, że bliżej mu do opinii znajomej niż jej męża. Skłania się do refleksji, że modlitwa odmawiana trzy razy dziennie, pozwala obcować z Bogiem przez cały dzień i pozwala zacząć Go dostrzegać w różnych elementach codziennego życia.

Innym razem przychodzi do niego sąsiadka Nancy. Osoba nieśmiała, której duży trud sprawiają rozmowy z innymi i która, jak zauważa sam autor, nie doświadczyła w życiu dużo szczęścia. Pyta go, czy jej pomoże dlatego, że czuje taką potrzebę, a nie dlatego, że Biblia mu to nakazuje. Jacobs staje się słuchaczem monologu Nancy, która pisze książkę o swoich spotkaniach ze znanymi hippisami i ma już 1500 stron, ale martwi się, że to zbyt mało. Jacobs słuchając, jak sąsiadka opowiada o czymś, co przyniosło jej radość, sam zaczyna cieszyć się wraz z nią. Orientuje się, że robienie czegoś dobrego dla innych nie tylko dla zasady, jest po prostu przyjemne, bo samemu się uczestniczy w szczęściu drugiej osoby.

 

Nieznajomość Pisma jest nieznajomością Chrystusa

Wydaje się, że Jacobs w pewien sposób wykorzystuje niską znajomość Biblii wśród wiernych różnych religii. Tę słabość wykorzystują też przedstawiciele grup religijnych przeinaczających pierwotne znaczenie biblijnych słów. – Biblia jest współcześnie objaśniana w sensach, które są jej obce. Nie chodzi w nich o jej głębsze poznanie, ale o przystosowanie do swoich potrzeb – sugeruje ks. prof. Waldemar Chrostowski, przewodniczący Stowarzyszenia Biblistów Polskich. – Nie chodzi tu tylko o to, że słowa Pisma Świętego są upraszczane, wskutek czego czynimy z Biblii narzędzie ogłupiania ludzi. To powoduje, że jest ona instrumentalizowana – zaznacza biblista.

W natłoku nowych interpretacji nie można zapominać, że Biblia to nie tylko fundament chrześcijańskiej cywilizacji, wyznacznik wielu praw i norm, ale przede wszystkim słowo dane ludziom od Boga. Żeby zdawać sobie z tego sprawę, trzeba się z nią spokojnie spotykać i samodzielnie zmierzyć, odnosząc jej poszczególne fragmenty do całej nauki Kościoła. Biblia ma dwóch autorów: Boga i człowieka. Nie patrzmy na księgę tylko ludzkimi kategoriami, bo nie jest to dzieło ludzkie.

Biblia to nie przypadkowy zbiór życiowych mądrości, który można czytać w tramwaju. Ma ona swój konkretny cel: ukazać plan zbawienia i drogę do jego osiągnięcia. Interpretacja Biblii nie jest dziełem samego człowieka, lecz przede wszystkim Ducha Świętego, bo jak mówił Orygenes: „to, co jest dziełem Ducha, nie może być w pełni zrozumiane inaczej, jak tylko pod działaniem Ducha”.

Celem interpretacji Pisma jest odkrycie intencji, zamiaru autora ludzkiego i boskiego. W związku z tym nie można też traktować jej zbyt dosłownie. – Od 40 lat czytam i od 25 lat ją wykładam i nigdy nie osiągnąłem jej pełnego zrozumienia. Coraz więcej wiem, ale coraz mniej rozumiem – podkreśla ks. prof. Chrostowski.  – Najlepszym przykładem na to, żeby nie traktować Biblii w sposób dosłowny, są przypowieści. One mają typowych charakter metaforyczny – przypomina. Jak mówił Galileusz: „Pismo Święte nie mówi, jak idzie niebo, ale jak się idzie do nieba”.

 

Mniej zrozumienia

Książka Jacobsa o tym nie wspomina, a Biblię traktuje jak poradnik dobrego i nieprzystosowanego do współczesności życia. W codziennych zapiskach przypominających blog, który niestety z każdym dniem staje się coraz bardziej nużący, próżno szukać prawdziwego zrozumienia Biblii, czytelnik raczej skupia się na „przygodach” autora.

W przypadku tej publikacji zastanawia nie tylko sama jej koncepcja, ale założenie, z jakiego wyszedł autor – rozumienie Biblii w dosłowny sposób. Z jednej strony można to potraktować jako ciekawy eksperyment, ale gdy pomyślimy, że koncepcja Jacobsa skłoniła wiele innych osób do dosłownego odczytywania Słowa Bożego, możemy zacząć się zastanawiać, czy nie jest to nadużycie.

Jednak nie chodzi tylko o to, żeby rozpatrywać, czy Jacobs zrobił słusznie, czy nie, ale, żeby zastanowić się nad tym, czy dzisiejsze czasy nie powodują wypaczenia znaczenia Biblii. Czy nie robią z niej zwykłej książki zamiast odkrywać księgę wiary? Ludzie mieli w jej tworzenie swój oczywisty wkład, ale jest to przecież Słowo Boga powstałe z natchnienia Ducha Świętego. W poszukiwaniu w Biblii odpowiedzi na pytania codzienności nie można zapomnieć, czym w rzeczywistości jest Biblia i sugerować się interpretacjami przypominającymi eksperyment Jacobsa. Pewnie sami księża i inni głosiciele Ewangelii często nie ułatwiają wiernym odpowiedniego kontaktu z Biblią. W kazaniach brakuje wskazówek, jak ją czytać, a jeżeli ksiądz odnosi się do słów Ewangelii, to bardziej przypomina to streszczenie niż próbę jej wiarygodnej interpretacji. To zaś może otwierać drzwi, czasem nawet groźniejszym niż książkowy eksperyment Jacobsa, współczesnym  interpretacjom.

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki