Logo Przewdonik Katolicki

"Niech zstąpi Duch Twój..."

Barbara Buk
Fot.

Od 16 października 1978 r. odległość między Polską a Rzymem zaczęto mierzyć pontyfikatem Jana Pawła II. Pontyfikatem, który od samego początku przyniósł Kościołowi ożywcze tchnienie i stał się punktem zwrotnym zarówno w jego dziejach, jak i w całej historii świata.

 

 

Pontyfikatem z jasnym programem i pomysłem na jego realizację, będącym zarazem najgłębszą służbą Chrystusowi i drugiemu człowiekowi. Pontyfikatem naznaczonym heroizmem i niezłomnością, wbrew panującym ustrojom politycznym, społecznym upodobaniom i modom współczesnego świata. Pontyfikatem na wskroś skierowanym do Kościoła powszechnego, lecz dalece zakorzenionym w rzeczywistości lokalnej. Wreszcie pontyfikatem, w którego krajobraz wpisane zostały liczne pielgrzymki i podróże apostolskie, aby została dopełniona misja i posługa Piotra według zamysłu Bożego, tak wiernie przestrzeganego przez Jana Pawła II. Szczególnymi podróżami papieskimi były pielgrzymki do Ojczyzny, które stały się krokami milowymi w dziejach polskości oraz                      w budowaniu tożsamości narodowej Polaków. Niewątpliwie najważniejszym krokiem stała się pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do umiłowanej przez niego Polski w roku 1979 (2-10 czerwca).     

 

„SŁOWIAŃSKI PROROK”

     Dla rzymian w dniu 16 października 1978 r. Jan Paweł II był „da un paese lontano” (z dalekiego kraju) – z odległej Polski, zniewolonej wówczas przez głęboki komunizm podporządkowujący wszystkie sfery życia społecznego i życie jednostek niedemokratycznej władzy, system oparty na terrorze i kłamstwie, boleśnie godzący w ontyczny oraz antropologiczny wymiar człowieka. W niecały rok później dla swoich rodaków na ojczystej ziemi ten sam papież jawił się jako Polak i „Słowiański Prorok” zapowiadający nowe czasy, z którymi miał narodzić się nowy naród i nowy człowiek.

     Niemal od pierwszych dni pontyfikatu Jana Pawła II, Kościół w Polsce z kard. Stefanem Wyszyńskim na czele, rozpoczął oczekiwanie na pierwszą pielgrzymkę Ojca Świętego do ojczyzny. Pielgrzymka rozpoczęła się w czerwcu 1979 roku, w wigilię Uroczystości Zesłania Ducha Świętego i opatrznościowo okazała się wielkim tchnieniem Ducha budzącego naród polski z komunistycznego uśpienia. Pierwsza wizyta papieża Polaka w ojczyźnie była związana również z 900. rocznicą męczeńskiej śmierci św. Stanisława na Skałce w Krakowie, która to rocznica miała dla samego papieża i jego wizyty znaczenie szczególne, ponieważ przypominała posłannictwo świętego biskupa i męczennika oraz przedłużenie jego misji w podejmowaniu zadań, wobec których stanął Kościół i chrześcijaństwo współczesne po Soborze Watykańskim II.

     Trasę pierwszej papieskiej wizyty w ojczyźnie wyznaczały: Warszawa, Gniezno, Częstochowa, Kraków, Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Oświęcim-Brzezinka oraz Nowy Targ. Już na Okęciu w Warszawie papież podkreślił jasno cel swojej wizyty w Polsce: „Pragnę, ażeby mój pobyt w Polsce przysłużył się również tej niestrudzonej woli życia moich rodaków na ziemi, która jest naszą wspólną Matką i Ojczyzną. Oby służył dobru wszystkich Polaków, wszystkich polskich rodzin, narodu i państwa. Oby — powiem to jeszcze raz — pobyt ten mógł przysłużyć się wielkim sprawom pokoju, przyjaznego współżycia pomiędzy narodami i sprawiedliwości społecznej” (Warszawa, 2.06.1979).

Papież miał świadomość, do jakiej Polski pielgrzymuje. Wiedział doskonale, że ówczesna komunistyczna władza obawiała się jego wizyty w ojczyźnie. Jednak z chwilą pierwszego pocałunku złożonego przez Jana Pawła II na ojczystej ziemi – Matce, wszyscy Polacy – również ci, znajdujący się u władzy - zrozumieli, że na ich oczach rozpoczyna się nowa epoka oparta na prawdzie i wolności.  

 

PLAC WIELU ZWYCIĘSTW

     Na trasie pierwszej papieskiej wizyty pojawiła się Warszawa, a wraz z nią pamiętne słowa, jakie zostały wypowiedziane przez papieża na placu Zwycięstwa 2 czerwca 1979 r. Była to programowa homilia i najważniejsze papieskie przemówienie pierwszej wizyty w Polsce. Papież wówczas mówił: „Kościół przyniósł Polsce Chrystusa — to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć, ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa. I dlatego Chrystusa nie można wyłączać z dziejów człowieka w jakimkolwiek miejscu ziemi. Nie można też bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski — przede wszystkim jako dziejów ludzi, którzy przeszli i przechodzą przez tę ziemię. Dzieje ludzi! Dzieje narodu są przede wszystkim dziejami ludzi. A dzieje każdego człowieka toczą się w Jezusie Chrystusie. W Nim stają się dziejami zbawienia” (Warszawa, 2.06.1979, Homilia w czasie Mszy św. na pl. Zwycięstwa). Papież w tych słowach przywrócił Polakom godność i wolność dzieci Bożych. Człowiek pozostaje istotą niezrozumiałą dla siebie i innych, kiedy zostaje pozbawiony Chrystusa – klucza do wszelkiego zrozumienia zarówno osoby ludzkiej, jak i jej dziejów.

     Symbolem, który najpełniej mówi o Chrystusie jest krzyż, który wówczas na placu Zwycięstwa przewiązany został czerwoną stułą. Symbol przemówił. I dlatego na koniec homilii Jan Paweł II mógł wypowiedzieć znamienne w treść i pamiętne słowa: „I wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi! Amen”. I dopiero wtedy, po tych słowach, Polacy wyprostowali się i podnieśli głowy.

 

NARODOWE OCZEKIWANIE NA OJCA

     Przypieczętowaniem wszystkich słów wypowiedzianych przez papieża na ojczystej ziemi w czasie pierwszej pielgrzymki do Polski były te ostatnie skierowane do wiernych na lotnisku w Balicach: „Na odchodnym całuję tę ziemię, z którą nigdy nie może się rozstać moje serce”. Polacy byli przekonani, że usłyszą te słowa zapewnienia jeszcze wiele razy. I odtąd rozpoczęło się wielkie narodowe oczekiwanie na Ojca, który powracał do Polski tak często, jak potrzebowały tego jego dzieci. A potrzebowały go wiele razy. Już 16 czerwca 1983 r. papieski samolot ponownie wylądował na lotnisku w Warszawie.

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki