Logo Przewdonik Katolicki

Czy nauka muzyki to strata czasu?

Bogna Białecka
Fot.

Córka chciałaby uczyć się grać na pianinie. A ja boję się, że się szybko zniechęci. Może lepiej, by po prostu słuchała muzyki? Słyszałam o tzw. efekcie Mozarta to chyba bardziej sensowne?Marta


 

„Córka chciałaby uczyć się grać na pianinie.  A ja boję się, że się szybko zniechęci. Może lepiej, by po prostu słuchała muzyki? Słyszałam o tzw. efekcie Mozarta – to chyba bardziej sensowne?”

Marta

 

Efekt Mozarta

Elektryzująca wieść zajęła kilka lat temu pierwsze strony czasopism dla rodziców: „Naukowcy stwierdzili, że słuchanie muzyki Mozarta poprawia inteligencję dzieci!”. W Polsce moda na efekt Mozarta przebiegała raczej łagodnie, natomiast w innych częściach świata okazała się hitem marketingowym. Mozart (najczęściej w wersji muzakowej – czyli bylejaka muzyczka generowana syntetycznie) wkroczył na stałe do przedszkoli i innych placówek edukacyjnych. Już w 2004 roku okazało się, że szeroko reklamowana poprawa wykonania wizualno-przestrzennych zadań w teście inteligencji jest po pierwsze chwilowa (efekt utrzymuje się 10-15 minut), po drugie – zależy od preferencji muzycznych dziecka.  Czyli – jak dziecko nie lubi muzyki klasycznej to mu nie pomoże, nawet chwilowo. (Badania takie prowadzili np. E.G. Schellenberg i K.M. Nantais). Mimo to muzyka może rozwinąć inteligencję dziecka.

 

Wykonywanie muzyki doskonali mózg

Badania nad rozwojem mózgu pokazały, że wykonywanie muzyki bardzo rozwija pewne jego rejony. W rezultacie dzieci uczące się regularnie gry na instrumencie potrafią lepiej niż ich koledzy wykonywać różne zadania poznawcze np. szybciej rozwijają słownictwo i łatwiej zapamiętują nowe słowa. Jednak to nie wszystko – dzieci szkolone muzycznie mają lepiej rozwiniętą pamięć operacyjną, zdolności matematyczne, lepszą orientację w czasie i przestrzeni oraz umiejętność czytania (dowodzą tego badania  E.G. Schellenberg 2006 oraz A.D. Patel i J.R. Iverson 2007).

W rezultacie osoby z treningiem muzycznym wypadają lepiej w testach inteligencji ogólnej. Co więcej – jest to niezależne np. od wieku dziecka, wykształcenia rodziców czy stopy życiowej rodziny.

 

Dlaczego lekcje muzyki poprawiają inteligencję?

Wiele czynników ma w tym swój udział. Gdy uczymy się grać na instrumencie uczymy się zarazem koncentrowania uwagi przez dłuższy czas. Dalej – opanowujemy skomplikowany system symboli (zapis nutowy) i uczymy się „tłumaczyć” go na precyzyjne ruchy. Uczymy się rozpoznawać wzory dźwiękowe i zasady nimi rządzące. Opanowujemy na pamięć dłuższe fragmenty muzyki. Rozumiemy proporcje i ułamki (np. że ćwierćnuta jest o połowę krótsza od półnuty), co w oczywisty sposób wpływa na lepsze radzenie sobie z matematyką. A poza tym uczymy się muzycznej improwizacji, co rozwija kreatywność.

 

A może jest na odwrót?

Oczywiście naukowcy musieli przebadać też odwrotną hipotezę – że może ludzie z wyższym ilorazem inteligencji bardziej dążą do uczenia dzieci muzyki? Lub też – inteligentniejsze dzieci lepiej sobie radzą z nauką muzyki, bo jest dla nich bardziej wynagradzająca? Dlatego przeprowadzono eksperyment. Dokonał tego w 2004 roku przytaczany już E.G. Schellenberg. Grupa sześciolatków została losowo podzielona na cztery podgrupy. Jedna podgrupa uczestniczyła przez rok w lekcjach gry na instrumencie, druga – w lekcjach śpiewu, trzecia – w kołku teatralnym, a czwarta miała wolne. Gdy pod koniec roku zbadano ponownie iloraz inteligencji dzieci, okazało się, że te, które uczyły się muzyki zrobiły największy postęp.  Z tego wynika, że rzeczywiście nauka muzyki rozwija inteligencję.

 

Zatem czy samo słuchanie muzyki ma jakiś wpływ na dziecko?

J.A. Sloboda – profesor psychologi, który zajmuje się m.in. wrażliwością muzyczną twierdzi, że warto uczyć dziecko także słuchania muzyki. Dlatego, że zapoznając z bogactwem dobrych wykonań muzyki klasycznej zachęcamy je do aktywnego dobierania muzyki do słuchania. Dzięki temu dziecko uczy się np. wykorzystywania muzyki do poprawy nastroju. Zamiast zdawać się na radio i kilka modnych aktualnie piosenek nadawanych non stop  potrafi świadomie dobierać muzykę z repertuaru obejmującego tysiące nagrań i kilkaset lat historii muzyki. Wrażliwość muzyczna wg Slobody pozytywnie wpływa także na elastyczność myślenia – a efektem tego jest tworzenie niekonwencjonalnych rozwiązań problemów, bycie kreatywnym.

 

Jak przebiega rozwój muzyczny dziecka?

Okres prenatalny – dziecko w 5 miesiącu ciąży zaczyna słyszeć muzykę i pozytywnie na nią reagować.

Okres niemowlęcy (od 0 do 1,5 roku) – dziecko odróżnia muzykę od innych dźwięków, jeżeli słyszy np. znaną piosenkę, próbuje naśladować. Kiwa się w rytm muzyki.

Okres poniemowlęcy (od 1,5 do 3 lat) – dziecko dużo spontanicznie śpiewa, improwizuje, zaczyna  rozpoznawać podstawowe kategorie – rytm, wysokość poszczególnych dźwięków, melodię.

Okres przedszkolny (od 3 do 5-6 lat) – okres rozwoju pamięci i wyobraźni muzycznej, rozwija się śpiew piosenek i improwizacje (śpiewane i gra na instrumentach). Przedszkolak angażuje się chętnie w zabawy ruchowo-muzyczne.

Młodszy wiek szkolny (od 6 do 12 – 13 lat) – okres zmiany w orientacji z zabawowej na zadaniową, koncentracji na wynikach i osiągnięciach, intensywnego rozwoju podstawowych zdolności muzycznych i doskonalenia sprawności i umiejętności muzycznych (M. Żebrowska).

Zdaniem ogromnej liczby psychologów i pedagogów zajmujących się zdolnościami muzycznymi każde dziecko między szóstym a siódmym rokiem życia jest zdolne do podjęcia nauki gry na instrumencie, lub nauki śpiewu w szkole chóralnej, pod warunkiem, że zostało w okresie przedszkolnym „rozbudzone muzycznie”. Rozbudzenie to polega na zachęcaniu do śpiewania, improwizacji, zabaw muzycznych, docenianiu sukcesów dziecka w tej dziedzinie, zainteresowaniu muzyką instrumentalną, wspólnym z dzieckiem „bawieniu się” muzyką.

Każde dziecko ma w sobie muzykę spontaniczną, ma potrzebę śpiewu, gry, tańca, tworzenia własnych piosenek, jednym słowem: muzycznej zabawy. Dzieci w wieku przedszkolnym chętnie tworzą własny, muzyczny świat zabaw i bardzo szybko uczą się muzyki – rytmu, melodii, słów piosenek. Wystarczy dziecko docenić i włączyć się w zabawę.

 

A zatem czy warto?

Zostawmy konkluzję filozofowi estetyki:

„Każde dziecko nosi w sobie muzykę spontaniczną, którą ujawnia w swoich reakcjach. Jeżeli rodzice, wychowawcy ukierunkują i pomogą dziecku rozwinąć muzykę, która w nim jest, uczynią go nie tylko lepszym i szlachetniejszym, lecz również bardziej szczęśliwszym.”

(Etienne Souriau)

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki