Logo Przewdonik Katolicki

Gry dorosłości

Jadwiga Knie-Górna
Fot.

Dr Remigiusz T. Ciesielski, prodziekan Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu

Z Dr. Remigiuszem T. Ciesielskim, prodziekanem Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu rozmawiała Jadwiga Knie-Górna

 

 

 

Starsze pokolenie tradycyjnie narzeka na młodzież, twierdząc, że jest leniwa, mało kulturalna, niemoralna itp. Jednak współczesnym młodym ludziom coraz częściej dorzuca się do tego kosza przywar także rozwiązłość… 

- Nie wiem, czy rozwiązłość jest tutaj dobrą kategorią, bo rozwiązłość rozumiem jako pewnego rodzaju lekceważące wykraczanie poza obszar tolerancji. A przecież te granice tolerancji są ustalane przez dorosłych w coraz luźniejszych ramach. Jeżeli dorośli godzą się na pewne przekraczanie norm, w wielu sferach życia, to nie wiem, czy możemy mówić o rozwiązłości jako kategorii. Powiedziałbym raczej, że nie ma rozwiązłości, a jest absmak czy jakaś nieumiejętność reakcji wobec tego, co jest nam komunikowane. Pewne zachowania na przestrzeni historii, patrząc choćby na średniowiecze, mogłyby nas szokować. My często nadużywamy słów mówiąc np. że jesteśmy zaszokowani, ale czy rzeczywiście tak jest? Mam wątpliwości. Dorosłych oburza wiele zachowań, ale proszę zwrócić uwagę, że wielu z nich ma udział w rozluźnianiu norm, których przestrzegania jednak domagają się, kiedy nie potrafią poradzić sobie ze skutkami braku wychowywania młodzieży. Proszę zobaczyć jeden z wielu przykładów zrobienia z tak podstawowej przestrzeni, jaką jest sacrum kościoła, miejsca zabawy. Przecież niejednokrotnie dziecko za przyzwoleniem dorosłych jest, w przestrzeni świątyni na zupełnie innych prawach, z pełną aprobatą jego nieskrępowanych zachowań. Dorosłego nie interesuje, czy płaczące dziecko w kościele przeszkadza komuś w uczestniczeniu w liturgii. Mało tego, dziecko ma prawo niszczyć sacrum. A tu nie chodzi o naginanie zasad, albo mamy zasady, które są obiektywne, albo ich nie ma w ogóle. Boimy się powiedzieć dziecku w świątyni, że prosimy o ciszę, a potem dziwimy się, że ono w późniejszym wieku pokrywa tę świątynię obraźliwymi hasłami. Zapominamy kiedy na to obraźliwe zachowanie przyzwoliliśmy. Problemem jest często brak refleksji nad tym, że taka nieodpowiedzialna tolerancja uczy, że w każdej przestrzeni dopuszczalna jest neutralizacja norm czy nawet ich bagatelizowanie.

 

Seks właściwie opanował każdą przestrzeń naszego życia. Takie epatowanie erotyzmem zastawia niebezpieczne pułapki w życiu młodego człowieka…

- Zastanawiałem się nad tym, czy to co my, dorośli, uznajemy za seksualność, jest tak samo rozumiane przez młodzież. Wydaje mi się, że utracone zostało to, co w każdej kulturze jest najważniejsze, także w sferze oznajmiania dorosłości, w której istotne były obrzędy przejścia. Nie mamy obecnie właściwie żadnych emblematów czy oznak, że kogoś można uznać za osobą dorosłą, że jest się pełnoprawnym członkiem tej kultury, w której dozwolone są jakieś zachowania właśnie przypisane jedynie dorosłości. Zaczęliśmy rozmowę od tych dorosłych, którzy są rozczarowani młodzieżą, ale to nie młodzież tworzy reklamy czy ramówki programów telewizyjnych?! To, co jest nam medialnie komunikowane, i to nie tylko dotyczące sfery seksu, ale także w innych sferach zachowań, tworzy niebezpieczną pułapkę pytań, jakie stawia sobie młodzież, o to czy jestem dorosłym, odpowiedzialnym człowiekiem, skoro nikt mi nie pomaga ustalić granicy dorosłości, to może wskaźnikiem jest to, że sam wiem najlepiej, że wszystkiego co dotyczy sfery tabu już doświadczyłem?

 

Przecież często młodzi myślą: w mediach ludzie mają tyle samo lat, co ja, i potrafią ekstremalnie bawić się życiem, więc zastanawiają się czy i oni nie powinni eksperymentować.

– I to zarówno dotyczy sfery seksualnej, jak i przemocy czy kwestii budowania hierarchii w grupie.

Przestrzeń mediów staje się przestrzenią od której trudno uciec i równie trudno się jej przeciwstawić. Jeżeli jest możliwe, że mój rówieśnik pobił nauczyciela, to jeśli nawet ja tego nie zrobię, to nie dlatego, że traktuję to jako karygodne, w głębi serca przecież się solidaryzuję ze zmuszanymi do nauki uczniami. Stawiane przez młodzież pytania są konkretno-obrazowe - jeżeli w rzeczywistości jest możliwe to, co ukazywały filmy „Cześć Tereska” czy „Galerianki”, tzn. że można tak żyć. Trudno oczywiście generalizować, ale wrażenie powszechności takiego myślenia przesłania odwoływanie się do indywidualnych wyjątków. Żyjemy w świecie, w którym wartości zostały opanowane przez procedury o charakterze demokratycznym, a nie obiektywizm. Najlepiej tańczącą parę, najlepiej śpiewającą osobę czy też objęcie konkretnej funkcji wybieramy większością głosów a nie bierzemy pod uwagę obiektywnych umiejętności. To ma swoje konsekwencje. Oby nie było za późno na stwierdzenie, że brak obrzędów przejścia, jasno komunikujących pełnoprawne sfery uczestnictwa społecznego, doprowadził do śmierci zachowań powstrzymujących patologię. To, co było dla mojego pokolenia elementem zauroczenia, koniecznym czynnikiem dorastania do czegoś  osiągalnego tylko w dorosłości wydaje się dziś bezpowrotnie zatracone. Przerażające w tym wszystkim najbardziej jest to, że dla młodego pokolenia pojęcie seksualności nie istnieje już w takim znaczeniu, w jakim istnieje dla wielu z nas.

 

Sami też podważamy własne autorytety skoro z jednej strony mówimy, że współżycie seksualne młodocianych jest złe, z drugiej zaś proponuje się im środki antykoncepcyjne. Wysyłamy im dwa sprzeczne sygnały…

- Nie wiem nawet, czy to są dwa sprzeczne sygnały. Czy jednak nie jest to jeden głos z przymrużeniem oka, jak w reklamie piwa bezalkoholowego. Bądźcie wstrzemięźliwi w życiu płciowym, bo warto ocalić tę sferę dla kogoś z kim chce się dzielić całe życie, ale gdyby przyszła wam ochota na eksperymenty, to dla zabezpieczenia jest prezerwatywa. Nie chciałbym wkraczać tutaj w przestrzeń, która jest cały czas niedodyskutowana, myślę tutaj o wychowaniu seksualnym. Ciągle uważam, że wołanie o edukację seksualną jest wołaniem o rodzinę, o chęć doświadczania prawdziwego uczucia, a nie krótkotrwałych emocji. Skoro na ten temat nie rozmawiamy z młodym pokoleniem, to godzimy się na to, że rodzina jest dysfunkcyjna, traktujemy kategorię ojca i matki jako osób pochodzących z XVII czy XIX wieku, którzy nie potrafią rozmawiać ze swoimi dziećmi na ten ważny temat. Eliminowanie rozmowy na tematy ważne, to jest taki plasterek na brak czasu, ale im więcej rzeczy chcemy wyrzucić z rodziny tym w większym stopniu godzimy się na to, że nasze dzieci będą się dowiadywały o tym co ważne nie w taki sposób, w jaki byśmy chcieli. Nie łudźmy się, nikt kto nie ma silnych więzi z dzieckiem nie będzie przekazywał wiedzy o intymnych kwestiach w atmosferze zaufania. Zostajemy rodzicami w coraz późniejszym wieku, a jakby cały czas za wcześnie, i tu chyba tkwi problem ciągłego niedojrzewania. A kultura chyba nie chce, żebyśmy się starzeli, a konsekwencją tego jest powstrzymywanie ludzi przed tym żeby dorośli.

 

Sami też podważamy własne autorytety skoro z jednej strony mówimy, że współżycie seksualne młodocianych jest złe, z drugiej zaś produkujemy specjalne dla nich prezerwatywy. Wysyłamy im dwa sprzeczne sygnały…

- Nie wiem nawet, czy to są dwa sprzeczne sygnały. Czy jednak nie jest to jeden głos z przymrużeniem oka, jak w reklamie piwa bezalkoholowego. Bądźcie wstrzemięźliwi w życiu płciowym, bo warto ocalić tę sferę dla kogoś z kim chce się dzielić całe życie, ale gdyby przyszła wam ochota na eksperymenty, to dla zabezpieczenia jest prezerwatywa. Nie chciałbym wkraczać tutaj w przestrzeń, która jest cały czas niedodyskutowana, myślę tutaj o wychowaniu seksualnym. Ciągle uważam, że wołanie o edukację seksualną jest wołaniem o rodzinę, o chęć doświadczania prawdziwego uczucia, a nie krótkotrwałych emocji. Skoro na ten temat nie rozmawiamy z młodym pokoleniem, to godzimy się na to, że rodzina jest dysfunkcyjna, traktujemy kategorię ojca i matki jako osób pochodzących z XVII czy XIX wieku, którzy nie potrafią rozmawiać ze swoimi dziećmi na ten ważny temat. Eliminowanie rozmowy na tematy ważne, to jest taki plasterek na brak czasu, ale im więcej rzeczy chcemy wyrzucić z rodziny tym w większym stopniu godzimy się na to, że nasze dzieci będą się dowiadywały o tym co ważne nie w taki sposób, w jaki byśmy chcieli. Proszę zwrócić uwagę, że denerwujemy się bardzo, gdy nasze dzieci są źle uczone matematyki czy języka polskiego i co dziwne w tych kwestiach jeszcze potrafimy dyskutować.  Choć w tej dyskusji skupiamy się może za bardzo na formie a nie na treści – kłócimy się o nowoczesność i brak nowoczesności. Tylko jeśli dziecko np. nie nauczy się pisać długopisem  to będzie okaleczone do końca życia, bowiem to dziecko traci coś ważnego, nie będzie bowiem miało wspomnienia odrabiania lekcji z mamą czy tatą polegających na niekończącym się „szlaczku” tych samych literek. Tak samo jest w przestrzeni seksualności, tutaj też coś zostanie z tego ciepła utracone, jeśli o seksualności nie będą mówić z dzieckiem jego rodzice. Nie łudźmy się, nikt kto nie ma silnych więzi z dzieckiem nie będzie przekazywał wiedzy o intymnych kwestiach w atmosferze zaufania.  Dziwię się ciągle, że rodziny, uważające się za bardzo nowoczesne, nie potrafią z dziećmi podjąć tak ważnego tematu. W takim razie może wcale nie są takie nowoczesne. Może podpisują się pod jakimiś petycjami w ramach zrzucania z siebie poczucia obowiązku za dorosłość i za dzieci, jest to jednak ucieczka przed odpowiedzialnością. Zostajemy rodzicami w coraz późniejszym wieku, a jakby cały czas za wcześnie, i tu chyba tkwi problem ciągłego niedojrzewania. A kultura chyba nie chce, żebyśmy się starzeli, a konsekwencją tego jest powstrzymywanie ludzi przed tym żeby dorośli.

 

Młody człowiek widząc,  że odpowiedzi nie otrzyma od rodziców, zaczyna poszukiwać ich gdzie indziej, najczęściej na forach internetowych. I tu zaczyna się problem…

- My też za dużo wymagamy od młodych ludzi. Dziecko w domu przebywa coraz mniej, wpierw ma lekcje w szkole, potem ma cały zestaw zajęć pozalekcyjnych. Oczekujemy często od dziecka odpowiedzialności, której go przecież nie nauczyliśmy. Co ciekawe, z jednej strony tak dużo wymagamy i oczekujemy, a z drugiej np. nie damy mu swojej karty bankomatowej w obawie, że opróżni nasze konto, bo uważamy, że jest zbyt mało odpowiedzialne. A gdy chodzi o odpowiedzi na bardzo trudne życiowe pytania, to wymagamy od niego, żeby samo sobie ich poszukało. Najgorsze jest to, że odpowiedzi, jakie znajdzie młody człowiek, np. na forach internetowych, uznaje za wiarygodne. Nie jest przecież nauczone przez dorosłych dyskusji, myślenia, zatem nie będzie wchodzić w polemikę z treściami jakie prezentuje mu powszechnie ceniony Internet. W jednym z komiksów, jakie ostatnio przeglądałem jest taki żart, który doskonale obrazuje tę sytuację: jeśli chcesz dobrze grać w piłkę, musisz myśleć jak piłka. My chyba w podobny sposób traktujemy dzieci; jeżeli chcesz dobrze funkcjonować w tym świecie, musisz myśleć jak ten świat, inaczej zostaniesz outsiderem. I bardzo się dziwimy, gdy dziecko do tego świata się przystosowuje; będzie dokładnie takie, jakie świat chce, by było. Wracamy do początku naszej rozmowy, dlaczego mam grzecznie siedzieć w ławce w kościele, skoro mój kolega tam biega, dlaczego mam trzymać się ustalonych zasad, skoro widzę, że moi koledzy bezkarnie je łamią. Dlaczego odpowiedzi otrzymane w mediach mam uważać za fałszywe, przecież informacje podane tam są bardzo bezpośrednie, bez zbędnej otoczki intymności, odarte z wszelkich zahamowań. To właśnie w przekazach medialnych od dawna wmawia się młodym, że ciało przestało być prywatne, że nie ma w nim nic co intymne. W sferze intymnej pozostało chyba jeszcze tylko sumienie i mówienie o Bogu, bo jakoś o tym mówi się często z wielkim zażenowaniem.  Najbardziej przykre jest to, że wielu młodych ludzi utraciło to, w co warto wierzyć -świat ideałów. Z ich wizją świata, jest związane poczucie utraty sensu. W „Alicji w krainie czarów” pada jedno bardzo celne zdanie: ta gra sensu nie ma, bo sens nie wchodzi w grę. W momencie kiedy tracimy sens, no to wszystko wchodzi w grę, i to jest chyba problem młodych ludzi, o których teraz rozmawiamy.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki