W swym nauczaniu zarówno Jan Paweł II, jak i Benedykt XVI przypominają Europie o jej korzeniach chrześcijańskich. Jakie są przyczyny odrzucenia Boga przez kulturę naszego kontynentu?
– Próbując odpowiedzieć na to pytanie, należałoby się chyba odwołać do słów wielkiego Thomasa Elliota: „Człowiek, który porzucił Kościół czy Kościół, który porzucił człowieka”. To znaczy ważne są obie te rzeczy. Jest to proces, który począwszy od naszych czasów popycha jednych, którzy jednak są w mniejszości, do mówienia o czasach pochrześcijańskich – ci, którzy tak mówią, lansują ideę neutralności, prowadzącą do zaprzeczenia chrześcijańskiego wkładu do dziejów Europy. Ale istnieje też pewna liczba chrześcijan, ograniczona wprawdzie, wystarczająca jednak do tego, by podkreślić, że jesteśmy w stanie wykazać potrzebę chrześcijaństwa dla teraźniejszości i przyszłości tego kontynentu. Bo któż, jeśli nie my sami, będzie mógł pomóc naszym braciom i siostrom w zrozumieniu, że chrześcijaństwo jest żywe i obecne i że jest znów konieczne dla zbudowania prawdziwej Europy dnia dzisiejszego, w przeciwnym razie mówienie o korzeniach nasi współcześnie mogą odbierać jako mówienie o czymś skamieniałym, a tego nikt nie lubi. Trzeba więc pracować zdecydowanie nad tym, aby dawać świadectwo o korzyściach, jakie chrześcijaństwo wnosi do budowy gmachu Europy. Wtedy będziemy umieli odzyskać te korzenie.
W dzisiejszej Europie i w całym zglobalizowanym świecie stajemy w obliczu wyzwania, jakim jest obecność islamu. Jakie są możliwości prowadzenia dialogu z jego wyznawcami? Jaka jest przyszłość i jakie są nadzieje na pokojowe współżycie wyznawców tych dwóch wielkich religii?
– Sądzę, że mamy tu do czynienia nie tyle z możliwością, ile raczej z nieuchronnością takiego dialogu, żyjemy bowiem w warunkach wymieszania – ja zawsze mówię o wymieszaniu się cywilizacji. Dialog międzyreligijny jest wewnętrznym wymiarem wiary, nie jako coś zewnętrznego wobec niej, ale przede wszystkim jest to problem naszego domu, a nie coś, co dotyczy dwóch oddzielnych i różnych światów. A zatem w pewnym sensie jesteśmy „zmuszeni” do dialogu, nie możemy go wybierać, ale musimy siłą rzeczy to czynić. I jak to zawsze bywało w historii narodów, a także w najbardziej podstawowych wspólnotach ludzi, jak np. rodzina, dialog, gdy chce być głęboki, a nie sposobem maskowania monologu, zakłada cierpienia i ofiary.
Dlatego też wiążę z nim wiele nadziei, gdyż jestem przekonany, że historia jest w rękach Boga i to On nią kieruje; mam też świadomość, że rodzina ludzka jest zjednoczona w jednej naturze, stworzonej przez Boga – wszyscy mamy wspólne podstawowe doświadczenia, związane z uczuciami, pracą czy wypoczynkiem. A zatem musimy działać przede wszystkim na rzecz wzajemnego poznania się, a następnie mówienia o tym, jaki jest praktyczny sens życia różnych ludzi i ta opowieść powinna być wezwaniem do poznania się, aby opowiedzieć o sobie, po czym znów mówić, aby poznać się na nowo. Trzeba więc przyjmować każdy znak pokoju, każdy sygnał możliwego dialogu, aby nieść go dalej, stawiając czasami czoła pojawiającym się problemom, szukając najodpowiedniejszych rozwiązań, szczególnie zaś dbając o to, aby każdy zachował swe oblicze.
Jak możemy my, chrześcijanie, bronić naszych współwyznawców i idei chrześcijańskich w krajach o większości islamskiej?
– Przede wszystkim powinniśmy to robić, wykorzystując jedno z wielkich praw, które na Zachodzie od dawna są w użyciu ponad wszelkimi granicami: wolność prasy. My, katolicy w Europie, za mało wspieramy naszych braci doświadczających różnych prób – nie mówimy o nich, nie manifestujemy w ich obronie itp. Kilka dni temu biskup z południowego Sudanu opowiedział na Synodzie Biskupów dla Afryki w Rzymie straszną wiadomość o ukrzyżowaniu siedmiu osób w jego regionie. Tymczasem jakże leniwi są niektórzy chrześcijanie na Zachodzie, aby ujawnić tę informację i mówić o tych sprawach...
Następnie musimy poważnie pracować nad ewangelizacją naszego kontynentu, aby dawać świadectwo o dobroci i pięknie pójścia za Chrystusem tak, abyśmy w obliczu straszliwej, mówiąc po ludzku, próby męczeństwa, mogli naśladować Jezusa, który oddał swoje życie za nas, jak mówi o tym Ewangelia.
Kardynał Angelo Scola, urodził się 7 listopada 1941 r. Święcenia kapłańskie przyjął w Towarzystwie Salezjańskim 18 lipca 1970 r. Studiował na uniwersytetach w Mediolanie i Fryburgu Szwajcarskim. Czynnie współpracował z ruchem Comunione e Liberazione. Od 1982 r. pracuje m.in. w Papieskim Instytucie Studiów nad Małżeństwem i Rodziną im. Jana Pawła II przy Papieskim Uniwersytecie Laterańskim. 20 lipca 1991 r. Jan Paweł II mianował go biskupem włoskiej diecezji Grosseto, skąd odszedł w 1995 r., gdy został rektorem Lateranum. 5 stycznia 2002 r. papież mianował go patriarchą Wenecji i na konsystorzu 21 października 2003 r. obdarzył go godnością kardynalską. We wrześniu 2004 r. kard. Scola utworzył w Wenecji Międzynarodowy Ośrodek Studiów i Badań Oasis, mający na celu wspieranie kontaktów między chrześcijanami a muzułmanami.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













