Logo Przewdonik Katolicki

Ekumeniczna mozaika

Bernadeta Kruszyk
Fot.

Żydzi, chrześcijanie i muzułmanie... Razem! VI Zjazd Gnieźnieński był wielką debatą ludzi różnych kultur, religii i narodowości. Nieprawdopodobne stało się możliwe... Oto w jednym miejscu i o tym samym czasie wyznawcy trzech największych religii monoteistycznych modlili się z osobna i według własnej tradycji za siebie nawzajem oraz w intencji europejskiej jedności. Był to najbardziej...

Żydzi, chrześcijanie i muzułmanie... Razem! VI Zjazd Gnieźnieński był wielką debatą ludzi różnych kultur, religii i narodowości.



Nieprawdopodobne stało się możliwe... Oto w jednym miejscu i o tym samym czasie wyznawcy trzech największych religii monoteistycznych modlili się z osobna i według własnej tradycji za siebie nawzajem oraz w intencji europejskiej jedności. Był to najbardziej wyrazisty rys ekumenicznego charakteru tegorocznego VI Zjazdu Gnieźnieńskiego. Zjazdu, który był wielowymiarowym dialogiem o dialogu.

Nie jesteśmy rywalami


Uczestnicy Kongresu byli zgodni - bez dialogu niemożliwe jest pojednanie między wyznaniami, narodami i ludźmi. Bez niego nie da się zbudować ani wspólnej Europy, ani jedności podzielonych Kościołów chrześcijańskich. Otwarty i konstruktywny dialog jest bowiem pierwszym krokiem na drodze uzgadniania stanowisk i tym samym osiągania porozumienia. Wydaje się to szczególnie ważne na płaszczyźnie ekumenizmu, który - jak przyznał kard. Walter Kasper, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan - przeżywa obecnie kryzys. - Chrześcijanie różnych wyznań nie są zgodni co do tego, jaki jest cel ich ekumenicznych dążeń - tłumaczył. - Nie zawsze jednakowo rozumieją ową jedność, której tak pragną. Potrzeba tu namysłu i refleksji. Sądzę, że ekumenizm przyszłości musi być świadomy swoich podstaw i nie może przemilczać różnic między wyznaniami chrześcijańskimi.
Zdaniem bp. Wolfganga Hubera, przewodniczącego Rady Kościoła Ewangelickiego Niemiec, jedność chrześcijan już w pewnym stopniu istnieje i opiera się paradoksalnie na ich różnorodności. Zachowanie tej jedności wymaga jednak wzajemnego szacunku i respektowania odmienności. Niemniej na owych różnicach i odmiennościach nie powinien skupiać się dialog między wyznaniami. - Byłaby to strata czasu - mówił podczas debaty prawosławny bp Hilarion, przedstawiciel Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego przy instytucjach europejskich w Brukseli. Jak podkreślił, w wielu kwestiach społecznych i etycznych możemy mówić jednym głosem. Dlaczego więc nie ujawnić tego światu? Nawet nie będąc jednym Kościołem, możemy przecież działać jak jeden Kościół i być dzięki temu silniejsi.
Kwestię międzywyznaniowego dialogu podnoszono także podczas licznych zjazdowych paneli. Zdaniem uczestników dyskusji, jednym z ważnych osiągnięć ekumenizmu końca XX wieku jest choćby to, że ludzie należący do różnych Kościołów nie postrzegają już siebie jako rywali. Czują się w mniejszym bądź większym stopniu braćmi i siostrami, a to sytuacja, o jakiej na początku minionego stulecia można było tylko marzyć.

Czy Unia ma dobre chęci?


Niezwykle istotnym tematem zjazdowych obrad było także zagadnienie dotyczące przyszłości Europy oraz dialogu, jaki z instytucjami europejskimi winny prowadzić Kościoły i związki wyznaniowe. Dialog ten, choć istnieje, jest ciągle jeszcze mało konstruktywny. Winien być poszerzony, a przede wszystkim - jak stwierdził bp Hilarion - przeniesiony na płaszczyznę bardziej oficjalną, na której politycy i przywódcy europejscy mogliby rozmawiać ze sobą na równych zasadach. Na dialogu także - przypominano podczas debat - winno się opierać funkcjonowanie Unii Europejskiej. Jego brak - zdaniem wielu - był jednym z powodów fiaska Traktatu Konstytucyjnego. - Błąd nie polegał na tym, że nie ukazano traktatu jako wystarczająco atrakcyjnego - przekonywał zastępca sekretarza generalnego KEK ks. Rüdiger Noll. - Błędem było to, że nie rozmawiano z ludźmi, nie zapraszano ich do dyskusji i nie wytłumaczono, o co w tym traktacie chodzi.
Dla budowania lepszej przyszłości Europy dialog prowadzony na różnych płaszczyznach - zwłaszcza między Unią Europejską a Kościołami - jest więc niezbędny. Wspólna Europa bowiem to nie tylko konstrukcja o charakterze ekonomicznym i politycznym, ale także wspólnota mająca ważny wymiar duchowy i ludzki. Prowadząc otwarty i konstruktywny dialog wewnętrzny, wspólnota ta zyskuje - jak podkreślił Ján Figel, komisarz UE ds. edukacji, szkoleń, kultury i języków - narzędzie do rozwiązywania problemów i staje się silniejsza na zewnątrz. Czy taki dialog w Unii Europejskiej jest możliwy? Czy ma ona w tej chwili na to wystarczającą siłę i chęci? Zdaniem biorącego udział w debacie Jarosława Pietrasa - ministra ds. europejskich RP, nie jest to do końca oczywiste.

Dialog, czyli trilog


Nie mniej ważny jest dziś także dialog między religiami, nad kształtem którego podczas Zjazdu Gnieźnieńskiego dyskutowali przedstawiciele judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Jak zgodnie stwierdzili, wyznawcy tych trzech religii abrahamowych nie tylko powinni, ale mają wręcz obowiązek upominać się o wartości duchowe i przywrócić Europie pokój. W tym kontekście bardzo dramatycznie brzmiał apel - z którym do Europejczyków zwrócił się wielki mufti Bośni i Hercegowiny Mustafa Cerić - by nie winili każdego muzułmanina za to, co stało się w Nowym Jorku, Madrycie i Londynie. - Muzułmanie europejscy przestrzegają praworządności i praw człowieka - wołał. - Nie odstąpimy od tych wartości, za które Europa zapłaciła tak wysoką cenę i o które z takim poświęceniem walczyły minione pokolenia.
Dialog między religiami i wyznaniami nie będzie jednak możliwy, jeśli człowiek nie będzie prowadził wewnętrznego dialogu z Bogiem. Przekonywali o tym charyzmatyczni ,,mistrzowie dialogu" o. Daniel Ange, twórca międzynarodowej szkoły modlitwy i ewangelizacji ,,Jeunesse Lumiére", oraz Michaela Borrmann, teolożka ewangelicka należąca do katolickiej wspólnoty ,,Chemin Neuf." Jej zdaniem, dialog tak naprawdę winien być trilogiem, w którym prócz stron dyskutujących obecny jest także Bóg. By był owocny, nie może w nim zabraknąć zaufania, zrozumienia i przebaczenia. Prowadząc go - zwłaszcza z wyznawcami innych religii - nie da się także uniknąć cierpienia. - Ten, kto wkracza na drogę prowadzącą ku jedności, z pewnością je przeżyje - dodała. - Doświadczy niezrozumienia i samotności, ale to cena, jaką musimy zapłacić.
Ojciec Ange apelował z kolei o podjęcie otwartego dialogu z młodym pokoleniem, któremu w dobie pogłębiającej się sekularyzacji i laicyzacji życia coraz częściej doskwiera brak poczucia sensu życia. - Trzeba im pokazać, jakie szczęście daje świadomość bycia dzieckiem Boga! - wołał. - Jaki to splendor i powód do dumy! Trzeba im pokazać prawdy, za które warto umrzeć. Współczesna Europa wydaje się być drzewem, które odcina się od własnych korzeni i umiera! - dodał. - Któż, jeśli nie młodzi, może to zmienić!

Postscriptum


Podczas VI Zjazdu Gnieźnieńskiego nie zabrakło także dyskusji nt. trudnych dialogów codzienności: w rodzinie, parafii, szkole, miejscu pracy. Uczestnicy dyskutowali o nich w małych grupach roboczych podczas spotkań warsztatowych. Kończyli je w kuluarach, przy kawie, podczas kolacji. To także dialogi, może nie tak poważne i nośne jak publiczne debaty, ale nie mniej znaczące dla budowania porozumienia między ludźmi. VI Zjazd Gnieźnieński przeszedł zatem do historii. W mediach nazywany był niebezpodstawnie największym zgromadzeniem laikatu w tej części naszego kontynentu, wielką szkołą dialogu, spotkaniem ludzi, którym nie jest obojętna przyszłość Kościoła i Europy. Czy ich głos był słyszalny na tyle, by coś zmienić? Czas pokaże...

Z przesłania uczestników VI Zjazdu Gnieźnieńskiego

My, uczestnicy VI Zjazdu Gnieźnieńskiego, zgromadzeni u grobu św. Wojciecha, apostoła niepodzielonego Kościoła, zwracamy się z apelem do wszystkich ludzi dobrej woli: Otwórzmy się na dialog!
Dialog jest najbardziej odpowiednim, a niekiedy wręcz jedynym sposobem budowania europejskiej wspólnoty ludzi i narodów.
Dialog jest szansą, koniecznością i wyzwaniem zarazem (...) Prawdziwy dialog nie polega na zwyczajnej wymianie poglądów. Nie oznacza rezygnacji z poznanej prawdy - chodzi w nim o wspólną drogę ku prawdzie. W dialogu doświadczamy własnych ograniczeń, ale też chcemy je przekraczać. W postawie dialogu świadectwo chrześcijańskie zyskuje najbardziej autentyczny wymiar.
Uczestnicząc w tegorocznym Zjeździe Gnieźnieńskim, doświadczyliśmy, jak bardzo my, chrześcijanie, jesteśmy powołani do udziału w dialogu, który w dużym stopniu określi przyszłe oblicze Europy (...) Apelujemy do władz Unii Europejskiej o pełne wprowadzenie zasady dialogu z Kościołami i związkami religijnymi. Jest to droga do rozwiązań szanujących nie tylko złożoność kultury i tradycji europejskiej, ale i uniwersalne wartości stanowiące jej najgłębszy fundament.
Postawa dialogu powinna stać się normą i stylem życia każdego chrześcijanina (...) Dyskusje, jakie toczyliśmy podczas Zjazdu Gnieźnieńskiego, pokazują, że dialog to najlepsza metoda porozumienia i rozwiązywania problemów na różnych poziomach.
Dialog jest drogą pojednania. Uczy nas tego program dla Europy - trzy kroki pojednania, które zaproponował Jan Paweł II w Parlamencie Europejskim w 1988 roku: pojednanie ze stworzeniem, z ludźmi i z samym sobą. Dziś chcemy podążać tym śladem. (...) Europa ducha, którą pragniemy tworzyć, to zobowiązanie do postawy odpowiedzialności, dialogu i pojednania. Widzimy w tym wielką szansę i zachęcamy do jej wykorzystania. Otwórzmy się na dialog i nie lękajmy się!

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki