Logo Przewdonik Katolicki

Męczeństwo zapisane w teczkach

Adam Suwart
Fot.

Bez heroicznej postawy arcybiskupa Baraniaka podczas komunistycznego uwięzienia nie tylko Kościół nie uchroniłby się przed totalnym zniewoleniem, ale także gdyby ten niezłomny biskup załamał się w więzieniu i obciążył Prymasa Wyszyńskiego nie byłoby Papieża Polaka.

„Bez heroicznej postawy arcybiskupa Baraniaka podczas komunistycznego uwięzienia nie tylko Kościół nie uchroniłby się przed totalnym zniewoleniem, ale także – gdyby ten niezłomny biskup załamał się w więzieniu i obciążył Prymasa Wyszyńskiego – nie byłoby Papieża Polaka”.

 

Tak mówił przed niespełna dwoma laty abp Stanisława Gądecki o swym poprzedniku na poznańskiej stolicy biskupiej, arcybiskupie Antonim Baraniaku. Dziś te słowa wymownie potwierdza publikacja przygotowana przez bpa Marka Jędraszewskiego. Po prawie trzyletniej pracy, 22 kwietnia 2009 roku, do księgarń trafi przygotowana przez niego książka poświęcona postaci arcybiskupa poznańskiego Antoniego Baraniaka.

Publikacja jest unikatowa z kilku względów. Po pierwsze, postać metropolity poznańskiego z lat 1957-1977 nie doczekała się dotąd wyczerpującego opracowania; po wtóre - bp Jędraszewski spojrzał na postać arcybiskupa Baraniaka z perspektywy specyficznej, bo przez pryzmat dokumentów wytworzonych przez aparat bezpieczeństwa PRL.

 

Świadectwa bohaterstwa

– Zająłem się badaniem sprawy arcybiskupa Baraniaka dwa i pół roku temu, kiedy to starano się rozpętać lustracyjną nagonkę na Kościół. Doszło nawet w tamtym okresie do kuriozalnej sytuacji, w której stwarzano wrażenie, jakoby przez pół wieku komunizmu to sam Kościół ciemiężył naród wraz z UB i SB – opowiada bp Jędraszewski. – Nabrałem wówczas pewności, że powinnością Kościoła w tej sytuacji jest ukazywać świadectwa heroizmu i bohaterstwa w Kościele na przestrzeni dziesięcioleci zniewolenia. – Choć fakt uwięzienia biskupa Baraniaka w stalinowskim więzieniu w latach 50. jest w Poznaniu znany, to jednak poza archidiecezją poznańską prawie nikt o nim nie wie; a nawet w Poznaniu znaliśmy go dotychczas bez jakichkolwiek bliższych szczegółów. – Z pewnością przyczyniła się do tego postawa samego arcybiskupa Baraniaka, który w czasie swego dwudziestoletniego pasterzowania w archidiecezji poznańskiej milczał o swym niewątpliwym męczeństwie – wyznaje bp Marek Jędraszewski.

Tymczasem z kart zapisanych przez funkcjonariuszy bezpieki wyziera obraz niezwykłej postawy arcybiskupa, który nie dał się złamać i pozostał wiernym Kościołowi nawet w czasie najgorszych prześladowań. Ponad dwa lata skrupulatnych kwerend w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej, które bp Jędraszewski podjął jako profesor w ramach stosownego wniosku naukowego, zaowocowały niezwykłym materiałem dokumentalnym. – Z dokumentów, z jakimi się zapoznałem, wyłania się obraz perfekcyjnie zorganizowanej machiny represji, inwigilacji i poniżenia; machiny, która przez kilka dziesięcioleci chciała zniszczyć Kościół w Polsce, w tym także poprzez osobę arcybiskupa Baraniaka – opowiada bp Jędraszewski. Najbardziej symbolicznym aktem tej bezwzględnej walki z Kościołem było aresztowanie w dniu 25 września 1953 roku w Warszawie prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego. Już tylko niewielu pamięta, że wraz z nim aresztowany został dyrektor Sekretariatu Prymasa Polski, ksiądz Antoni Baraniak, dwa lata wcześniej ustanowiony biskupem.

Biskup Baraniak trafił do stalinowskiego aresztu na warszawskim Mokotowie. Był tam przetrzymywany bez wyroku, a nawet aktu oskarżenia przez ponad dwa lata. – Od początku zamysłem władz komunistycznych było złamanie bpa Baraniaka, by poprzez uzyskane od niego „zeznania” obciążyć i skompromitować prymasa Wyszyńskiego, a także pamięć o jego nieżyjącym poprzedniku, kardynale Hlondzie, którego ks. Baraniak był także sekretarzem – relacjonuje bp Jędraszewski. O stanie śledztwa z udziałem bpa Baraniaka regularnie sporządzano protokoły, które trafiały na biurka najważniejszych postaci w ówczesnym aparacie bezpieczeństwa PRL. W metodach śledczych zastosowanych wobec bpa Baraniaka nie cofano się przed upokarzającym traktowaniem czy przemocą. – Wymowny jest zachowany w archiwach IPN zbiór 145 protokołów przesłuchań! – referuje wyniki swych badań bp Jędraszewski. Niektóre z przesłuchań, jak wynika z poczynionych adnotacji, trwały wiele godzin, a zachowały się z nich tylko kilkustronicowe zapisy. Możemy sobie tylko wyobrażać, jakie praktyki towarzyszyły tym przesłuchaniom, prowadzonym przecież w najgorszym okresie stalinowskiego terroru.  

 

Inwigilacja do końca

Z dokumentów wynika, że plany bezpieki wobec bpa Baraniaka nie powiodły się na całej linii. Ten zaplanowany „świadek” komunistycznego oskarżenia wobec Kościoła okazał się „nieprzydatny”. W końcowej fazie uwięzienia komunistom zależało więc już jedynie na tym, by bp Baraniak nie zmarł w więzieniu. A obawy, że tak może się stać, były w pełni uzasadnione. Gehenna stalinowskiego karceru odcisnęła bowiem na wątłym zdrowiu pasterza niezatarte piętno. Dziś, szczególnie po lekturze książki bpa Jędraszewskiego, nabieramy przekonania, że było to piętno męczeństwa za Kościół.

Po opuszczeniu więzienia i ostatecznym wypuszczeniu na wolność późną jesienią 1956 roku, biskup Baraniak wrócił do swych obowiązków dyrektora Sekretariatu Prymasa Polski. Jednak już w końcu maja 1957 roku został przez papieża Piusa XII mianowany arcybiskupem poznańskim. Wbrew kalkulacjom komunistów, którzy spodziewali się jego rychłej śmierci, pozostał pasterzem Poznaniaków i Wielkopolan przez najbliższe 20 lat. Także w tym czasie był nieustannie inwigilowany, tym bardziej że jak podkreśla bp Jędraszewski, w latach 1957-1967, to jest do kreacji kardynalskiej metropolity krakowskiego Karola Wojtyły, abp Baraniak był drugą osobistością po prymasie Wyszyńskim w Kościele katolickim w Polsce.

Dwutomowe opracowanie autorstwa biskupa Marka Jędraszewskiego pt. „Teczki na Baraniaka” jest znakomitym przyczynkiem do dziejów Kościoła w Polsce w XX stuleciu. Jest też perfekcyjnym, opatrzonym stosownym komentarzem, obrazem metod, przed jakimi nie cofały się UB i SB w swej walce z Kościołem. Nade wszystko jest jednak hołdem wobec szlachetnej i bohaterskiej postaci abp. Antoniego Baraniaka, zapomnianego już czy zgoła nieznanego w tak wielu środowiskach. Miejmy nadzieję, że książka ta stanie się remedium na tę społeczną niepamięć!

 

 


 

Bp Marek Jędraszewski, „Teczki na Baraniaka”; tom 1: „Świadek”; tom 2: „Kalendarium działań SB”; UAM – Wydział Teologiczny – Redakcja Wydawnictw, przy współpracy z Wydawnictwem BONAMI, Poznań 2009.

 

 

 

 

   

Abp Antoni Baraniak

 

Pochodził z ziemi wielkopolskiej, gdzie – w Sebastianowie, parafia Mchy – przyszedł na świat 1 stycznia 1904 r. Jako młodzieniec wstąpił do Towarzystwa Salezjańskiego. Później, w Rzymie i Watykanie, studiował teologię i prawo kanoniczne, uzyskując dwa doktoraty na prestiżowych rzymskich uczelniach kościelnych. Odbył też staże w watykańskich kongregacjach. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1930 r. z rąk abp. Adama Stefana Sapiehy. Księdza Antoniego Baraniaka „wypatrzył” w Rzymie Prymas Polski kard. August Hlond. Po powrocie w 1933 r. do Polski ks. Antoni Baraniak został sekretarzem kard. Hlonda. Tę tyle zaszczytną, co zobowiązującą funkcję pełnił do śmierci kard. Hlonda w 1948 r., towarzysząc prymasowi Polski we wszystkich najważniejszych momentach jego życia. Po śmierci kard. Hlonda zdołał – poprzez ambasadę Szwajcarii w Warszawie – przekazać przedśmiertną wolę prymasa, by jego następcą został biskup lubelski Stefan Wyszyński.
Po objęciu przez abp. Wyszyńskiego godności prymasowskiej ksiądz Baraniak nadal pozostawał kierownikiem Sekretariatu Prymasa Polski. Przez jego ręce przechodziły najważniejsze dokumenty dotyczące Kościoła w Polsce. W 1951 r. został prekonizowany biskupem tytularnym Theodosiopolis in Armenia i sufraganem gnieźnieńskim. Nadal jednak pozostawał w Warszawie, gdzie służył prymasowi Wyszyńskiemu jako sekretarz i najbliższy współpracownik.

25 września 1953 r. w życiu bp. Baraniaka rozpoczął się najboleśniejszy okres. Tego dnia do rezydencji prymasowskiej przy ul. Miodowej w Warszawie wtargnęli wysłannicy komunistycznych oprawców, by aresztować prymasa i jego sekretarza. Dalsze losy prymasa Wyszyńskiego są dość dobrze znane. Biskup Baraniak tymczasem został odizolowany na okres ponad dwóch lat w więzieniu na Mokotowskiej w Warszawie. Władze zamierzały wykorzystać osobę bp. Baraniaka do publicznego skompromitowania prymasów Hlonda i Wyszyńskiego. Mimo wielkiego cierpienia bp Baraniak nie dał się złamać. Uwolniony został wraz z prymasem Wyszyńskim jesienią 1956 r. po trzech latach bezprawnego uwięzienia i internowania, w stanie skrajnego wyniszczenia.

W 1957 r. po śmierci abp. Walentego Dymka władze komunistyczne zgodziły się na nominację jego następcy w osobie bp. Antoniego Baraniaka. Zasięgnęły wcześniej dyskretnej opinii lekarzy, którzy rokowali dla biskupa zaledwie kilka miesięcy życia. Tymczasem chory na ciele, ale silny duchem, pasterskim męstwem i cywilną odwagą abp Baraniak rządził archidiecezją poznańską przez kolejne 20 lat, stając się solą w oku partyjnych aparatczyków!
Jego dziełem było m.in. powołanie Papieskiego Wydziału Teologicznego w Poznaniu, zwołanie pierwszego po Soborze Watykańskim II, którego był ojcem, Synodu Archidiecezji, organizacja wiekopomnych uroczystości niosących pociechę Polakom w dobie gomułkowskiego zniewolenia – Millennium Chrztu Polski w 1966 r. i Tysiąclecie Biskupstwa Poznańskiego dwa lata później. Szczerze kochany i respektowany przez rzesze wiernych swej archidiecezji przeszedł do historii jako arcybiskup przełomu dwóch tysiącleci biskupstwa poznańskiego. Wielką estymą abp. Baraniaka darzył metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła. To on odwiedził go kilka dni przed śmiercią w poznańskim szpitalu. Już jako papież w skupieniu modlił się przy jego trumnie w poznańskiej katedrze w 1983 r.

AS

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki