"Malowane" nićmi

Obrazy kojarzą nam się zpojęciami takimi, jak: malowidło, olej, grafika. Wpierwszym rzędzie nasuwają się też sławne nazwiska wielkich mistrzów pędzla, jak choćby: Rubens, van Gogh, Leonardo da Vinci czy Matejko iMalczewski. Ale obrazy można też... wyszywać. Jak piękne mogą być tworzone taką techniką dzieła, pokazuje twórczość mieszkanki Rawicza...
Czyta się kilka minut

Obrazy kojarzą nam się z pojęciami takimi, jak: malowidło, olej, grafika. W pierwszym rzędzie nasuwają się też sławne nazwiska wielkich mistrzów pędzla, jak choćby: Rubens, van Gogh, Leonardo da Vinci czy Matejko i Malczewski. Ale obrazy można też... wyszywać. Jak piękne mogą być tworzone taką techniką dzieła, pokazuje twórczość mieszkanki Rawicza pani Bożeny Kończak.

Najpierw były druty

– Wyszywanie obrazów jest tak samo skomplikowane, jak ich malowanie. Różni się tylko tym, że w malowaniu używamy pędzla, a w wyszywaniu igły. Kolory w obu technikach są też takie same, z jedną tylko różnicą, że w tym pierwszym przypadku są bardzo płynne, w drugim natomiast suche i długie – wyjaśnia.

Jej przygoda z wyszywaniem obrazów zaczęła się przed trzema laty, a właściwie w pewnym sensie dużo wcześniej. – Już w szkole podstawowej pasjonowało mnie robienie na drutach i wykonywanie prac precyzyjnych. Przez cały ten czas nie rozstawałam się z drutami. Bardzo dużo nauczyła mnie moja mama, która też zajmowała się takimi rzeczami – tłumaczy pani Bożena, dodając ze śmiechem, że do dziś jej dwaj synowie najchętniej chodzą w swetrach, które wyszły spod ręki mamy.

Kolekcja w rodzinie

Inspiracje do swoich dzieł czerpie z gazet. Znajduje w nich wzory informujące o tym, jakich nici i w których momentach użyć. Tematyka jej prac jest różna. – Przede wszystkim wyszywam obrazy dotykające sfery religijnej. Podobają mi się też widoki, pejzaże – mówi Bożena Kończak.

Przez trzy lata stworzyła tyle dzieł, że ich dokładnej liczby nie potrafi dziś podać. Trudne jest to tym bardziej, że jak sama mówi, większość z nich rozdała już przy różnych okazjach członkom rodziny. W domu pozostały dwa – pejzaże. – Jeden z nich wisi na ścianie w salonie, drugi dopiero co został oprawiony w piękną, brązową ramę, która jak ulał pasuje do wystroju przedpokoju. Tam mam już przygotowane dla niego miejsce – wyjaśnia pani Bożena. Niedługo, ale jedynie na chwilę, domowa kolekcja wzbogaci się o jedną pracę. – To obraz Chrystusa Miłosiernego z napisem „Jezu ufam Tobie” – mówi o dziele, nad którym właśnie pracuje.

Pomyłka? Zaczynasz od nowa

Skoro o procesie tworzenia mowa, jak w każdej dziedzinie, tak i tu składa się on z poszczególnych etapów. – Zaczynam od wybrania wzoru, który informuje mnie o kolorze i ilości nici, jakie muszę kupić. Następnie dobieram kanwę, na której rysuję kratkę, ułatwiającą mi pracę. Dopiero po tych czynnościach przystępuję do właściwej pracy, której czas zależy głównie od wielkości obrazu – mówi pani Bożena. Proces twórczy może się jednak jeszcze wydłużyć. – Zdarza się czasem, że pomylę kolory lub zagubię się we wzorze. Wtedy trzeba usunąć usterkę, wypruwając błędny kawałek i wszystko zaczynać od nowa. Malarz może zły kolor zamalować dobrym, ja natomiast niestety nie mogę nałożyć na siebie dwóch różnych nici – tłumaczy.

Haftowana Ostatnia Wieczerza?

Na pytanie, czy pani Bożena sprzedałaby kiedykolwiek któreś ze swoich dzieł, odpowiada wprost: – Każdy obraz wymaga wiele poświęcenia i wysiłku, których nie jestem w stanie w żaden sposób przeliczyć na złotówki. Poza tym robię to dla relaksu i własnej satysfakcji.

Podróż po świecie wyszywanych obrazów Bożena Kończak kończy słówkiem o swoim największym marzeniu. Marzeniu szalenie ambitnym, wymagającym dużych nakładów pracy i pieniędzy: – Chciałabym kiedyś wyhaftować obraz przedstawiający Ostatnią Wieczerzę – mówi. Kto wie, może gdy powstanie, haftowany odpowiednik pierwowzoru Leonarda da Vinci zyska choć część uznania swojego znakomitego poprzednika?

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 6/2008