Logo Przewdonik Katolicki

Duch militarysty

Michał Bondyra
Fot.

Militarna pasja ks. Jakuba Dębca rozpoczęła się od... cywilnego junaka. To było na początku lat 80., a motocykl nadawał się do całkowitego remontu. Pamiętam to dość dobrze, choć byłem wtedy jeszcze dzieckiem mówi kapłan, który swój pierwszy wojskowy już motor dostał od brata kilka lat później. Stał...









Militarna pasja ks. Jakuba Dębca rozpoczęła się od... „cywilnego” junaka. – To było na początku lat 80., a motocykl nadawał się do całkowitego remontu. Pamiętam to dość dobrze, choć byłem wtedy jeszcze dzieckiem – mówi kapłan, który swój pierwszy wojskowy już motor dostał od brata kilka lat później. – Stał sobie niczego nieświadomy na polu pod Sosnowcem, wymalowany jaskrawą farbą. Był kompletny, choć nie na chodzie – wspomina pierwsze spotkanie z M 72. Siedem lat starszy brat Jan, pochłonięty już militarnym zacięciem, widząc entuzjazm nastoletniego wtedy Kuby postanowił kupić mu popularną emkę, a przewożąc ją na lawecie do Gniezna, przykazał, by najmłodszy z rodu Dębców odpowiednio zajął się maszyną. – Czekało nas sporo pracy, począwszy od zeskrobania farby, poprzez remont wszystkich podzespołów, aż po poskładanie wszystkiego w całość – skrótowo określa czas czteroletniej pracy ks. Jakub. Ale było warto. Wyremontowany M 72, z 20-konnym silnikiem, dziś pokonuje naprawdę długie trasy. – Najdalej jechałem nim na zlot militarystów do Gietrzwałdu. Z Gniezna ta droga liczy sobie blisko 400 km – przyznaje z dumą kapłan.


Z silnikiem od żuka


 Jeszcze dłuższe, bo prawie dwudziestoletnie „dłubanie” opłaciło się także w przypadku pozostałych posiadanych przez braci maszyn: gnome rohne AX 2, imperiala oraz będącego świeżo po powtórnym debiucie amerykańskiego jeepa willysa. –Tego ostatniego znaleźliśmy w połowie lat 80. w Poznaniu, był niby na chodzie, ale z silnikiem od... żuka. Czekała nas wymiana silnika, skrzyni biegów, części karoserii, rozebranie auta do pierwszej śrubki – tłumaczy, dodając, że cała kolekcjonerska gratka polega nie tylko na tym, by dana maszyna ładnie wyglądała i była na chodzie, ale na tym, by złożona była z oryginalnych podzespołów i części. – Gdy z zewnątrz pojazd wygląda na autentyczny, a części nie są oryginalne, to taki pojazd nie ma dla nas wartości. Budzi raczej politowanie kolekcjonerów – wyznaje kapłan.


O Bogu... bez koloratki


A tych nie brakuje... głównie na zlotach militarystów. Organizowane m.in. w Gietrzwałdzie, Darłówku, Bielsku-Białej czy Dąbrówce Kościelnej, zawsze są wydarzeniami niezwykłymi. Biorą w nich udział zapaleńcy z całej Europy, którzy przybywają na zloty nie tylko motocyklami, jeepami, ale i amfibiami, czołgami, a nawet... helikopterami. – Jestem na nich zawsze, o ile pozwalają mi na to obowiązki kapłańskie – zaznacza ks. Dębiec, dodając, że by brać w nich udział, należy spełniać dwa warunki: trzeba mieć strój adekwatny do pojazdu, którym się przyjechało, oraz znać historię pochodzenia maszyny. Pytany o to pierwsze, ksiądz pokazuje marynarki: żołnierza flotylli amerykańskiej, wojsk radzieckich, furażerki, hełmy, a także gogle, spodnie i oficerki. Czasem na zjazdy kapłan ubiera też... koloratkę, choć jak zaznacza, robi to rzadko, „by nie deprymować kolegów pasjonatów”. Co zatem z ewangelizacją militarystów? – Gdy nawiązuje się między nami nić braterstwa, zaufania i dowiadują się, że jestem kapłanem, po pierwszym zdziwieniu otwierają się przede mną, dzieląc się swoimi problemami. Widzą, że ksiądz to też człowiek, który może mieć swoją pasję – mówi ze śmiechem. Militarna pasja ks. Jakuba to jednak coś więcej niż ewangelizacja, remonty, zloty. Doskonale wyjaśnia to sam kapłan: – Często jest tak, że przychodzi ochota, by oderwać się od wszystkiego. Poszaleć. Biorę wtedy motor z garażu, jadę do lasu, przejeżdżam żwirownię. Potem odstawiam maszynę, odkurzam ją i wracam do swoich zajęć. Wracam z zupełnie innym duchem... 






Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki