Logo Przewdonik Katolicki

Nie znajdziesz tu nieboszczyków pod ścianą

Natalia Budzyńska
Fot.

Na trasie turystycznych wycieczek wizyta w muzeum narodowym jest zazwyczaj obowiązkowa. Chętnie zwiedzimy też muzea archeologiczne i etnograficzne. Często nie wiemy jednak o istnieniu muzeów specyficznych, niecodziennych, stworzonych gdzieś na uboczu przez zapaleńców i kolekcjonerów, którzy swoją pasją pragną zarazić innych. Czarna sztuka Nie...









Na trasie turystycznych wycieczek wizyta w muzeum narodowym jest zazwyczaj obowiązkowa. Chętnie zwiedzimy też muzea archeologiczne i etnograficzne. Często nie wiemy jednak o istnieniu muzeów specyficznych, niecodziennych, stworzonych gdzieś na uboczu przez zapaleńców i kolekcjonerów, którzy swoją pasją pragną zarazić innych.


Czarna sztuka


 „Nie znajdziesz tu nieboszczyków pod ścianą” – w ten zaskakujący sposób zachęcają do zwiedzenia Muzeum Drukarstwa w Cieszynie jego twórcy. Jeśli tylko przypomnimy sobie, że futuryści określali muzeum mianem „cmentarzyska”, to już wiemy, o jakich „nieboszczyków” chodzi. Żaden z eksponatów zgromadzoy nych w cieszyńskim muzeum nie jest martwy: wszystkie są czynne i działają. Wszystkie można, a nawet należy, dotknąć i rozruszać. To miejsce niezwykłe, w którym zachował się klimat starych, nieistniejących drukarni, wypełniony zapachem farby drukarskiej, szelestem papieru. Muzeum powstało w 1996 roku na bazie firmy Prodruk, która zyskała status drukarni zabytkowej. Udało się stworzyć typograficzną drukarnię z bogactwem czcionek, matryc, klisz, urządzeń i maszyn odlewniczych, urządzeń drukujących i introligatorskich. Znajduje się tu jeden z najlepiej zachowanych i najbogatszych zbiorów w kraju, a wszystko na dodatek jest całkowicie sprawne technicznie. „Naszym podstawowym założeniem jest uruchomienie zabytkowych urządzeń drukarskich, by zaprezentować sposób ich pracy. Nie znajdziecie tu nieboszczyków pod ścianą, gdyż wszystkie maszyny są sprawne. Muzeum Drukarstwa jest CZYNNE”. Z muzeum współpracują byli pracownicy cieszyńskich drukarni. To oni troszczą się o maszyny, to oni oprowadzają po muzeum i to oni prowadzą muzealne lekcje, którym daleko do suchych wykładów. Bycie świadkiem powstawania druku archaicznym sposobem okazuje się fascynującym doświadczeniem: od ręcznego składania czcionek po otrzymanie gotowego wydruku. „Nie trzeba być szalonym, by działać w Muzeum Drukarstwa w Cieszynie,… ale to bardzo pomaga” – mówią z uśmiechem jego pracownicy.


Czerpać papier i stworzyć książkę


Do Cieszyna warto pojechać ze zrobionym własnoręcznie papierem. Można go wykonać w czerpalni starej papierni należącej do Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdroju. Budynek, w którym mieści się muzeum, to siedemnastowieczny młyn papierniczy, unikalny zabytek techniki. Wewnątrz prezentowana jest historia papiernictwa na świecie i w Polsce, w okresie produkcji rękodzielniczej i potem, w dobie maszynowej produkcji papieru. Największą atrakcją jest oczywiście pokazowa rękodzielnicza produkcja papieru. W muzeum znajduje się poza tym zupełnie unikatowy na skalę Polski księgozbiór z zakresu historii papiernictwa. Zapoznani z historią wyrobu papieru i historią druku możemy wyruszyć do Łodzi, gdzie znajduje się Muzeum Książki Artystycznej. Jest to miejsce, gdzie przeszłość spotyka się z przyszłością. Jak się tworzy książkę, jak wyglądała kiedyś, z jakich materiałów ją tworzono na przestrzeni wieków i jak dzieje się to teraz – na te wszystkie pytania znajdziemy w tym niezwykłym miejscu odpowiedź. To muzeum również nie jest martwe – wciąż powstają w nim książki, zbiera się i remontuje zabytkowe urządzenia do produkcji książek. Powstają prawdziwe przedmioty sztuki.


Zapach chleba, piernika i średniowiecza


 W Radzionkowie na Śląsku od ośmiu lat czynne jest jedyne w Polsce Muzeum Chleba. Jego twórca, Piotr Mankiewicz, to typowy „zbieracz”, który postanowił swoją pasją zarazić innych. Dzisiaj można zobaczyć kilka tysięcy eksponatów w postaci maszyn i urządzeń, fotografii, grafik, obrazów i książek. Program zwiedzania jest tak przygotowany, by goście mieli wyobrażenie o całym procesie pieczenia chleba: od zagonu zboża rosnącego za wejściem aż po salę przypominającą cukierenkę sprzed lat, gdzie można zjeść gotowe wyroby. Najważniejsze jednak, że można samemu upiec bułkę czy chleb. W każdą wakacyjną sobotę taką atrakcję przygotowało również Muzeum Rolnictwa i Przemysłu Rolno Spożywczego w Szreniawie koło Poznania. O godzinie 11 rozpoczyna się tam pokaz wypieku chleba w tradycyjnym wolno stojącym piecu chlebowym. Jeśli ktoś miałby ochotę na posmakowanie piernika sprzed kilku wieków, niech zajrzy do Torunia. Tam, w XVIwiecznej piekarni mieszczącej się w zabytkowej kamienicy na toruńskiej Starówce, jedynej działającej tak starej piekarni w Europie, możemy upiec tradycyjny piernik według receptury sprzed pięciu setek lat. Każdy może swoimi rękoma zagnieść ciasto, dodać kardamonu, kory cynamonowej, miodu, zamknąć ciasto w zabytkowej formie, a potem – słuchając legend, wypada już tylko czekać, aż piernik upiecze się w wiekowym piecu. Można go potem oczywiście zjeść. Jakże dalekie od zapachu świeżego chleba i piernika są wonie, które przywitają nas w otwartym w czerwcu muzeum w Gdańsku. Ekspozycja, która wypełnia spichlerz „Błękitny lew”, należy do gdańskiego Muzeum Archeologicznego. Przechodząc przez bramę, od razu zanurzamy się w średniowieczny świat portowego miasta. Przez stylizowaną tawernę wchodzimy do wnętrza, które podzielono na „izby”, gdzie urządzono warsztaty: bednarza, krawca, płatnerza, szewca czy bursztynnika. Znajdziemy też izbę alchemika i aptekarza. Spotkamy tam manekiny – historyczne postaci zrekonstruowane przez specjalistów, od kryminalistyki na podstawie szkieletów dawnych gdańszczan. Oprócz wrażeń wzrokowych zwiedzającym zafundowano wrażenia słuchowe (odgłosy pracy płatnerza, gwar karczmy, kwik świń) i – po raz pierwszy w polskim muzeum – wrażenia zapachowe. Zaglądając do chlewu, wyraźnie poczujemy zapach świń, oglądając średniowieczną łaźnię, poczujemy ług stosowany zamiast mydła, w warsztacie szewca dominuje zapach skóry. Dotknąć, posmakować, powąchać, działać, wytworzyć, zjeść i dać się zafascynować – oto sposób na nowe muzeum (bez nieboszczyków).






Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki