Logo Przewdonik Katolicki

Czy dla Boga nie ma różnicy między sprawiedliwym i grzesznikiem?

ks. Wojciech Pikor
Fot.

Każdy dzień przynosi informacje okolejnych zamachach terrorystycznych, katastrofach naturalnych, działaniach odbierających godność ludzkiemu życiu. Szukając przyczyn takiego stanu rzeczy, zwracamy się w stronę Boga. Słowo skargi przechodzi często w słowo protestu. Dlaczego Bóg dopuszcza do takiej niesprawiedliwości? Dlaczego pozwala na śmierć niewinnych? Podobne pytania...

Każdy dzień przynosi informacje o kolejnych zamachach terrorystycznych, katastrofach naturalnych, działaniach odbierających godność ludzkiemu życiu. Szukając przyczyn takiego stanu rzeczy, zwracamy się w stronę Boga.



Słowo skargi przechodzi często w słowo protestu. Dlaczego Bóg dopuszcza do takiej niesprawiedliwości? Dlaczego pozwala na śmierć niewinnych? Podobne pytania zrodziły się w sercu Abrahama, gdy dowiedział się o Bożym planie zniszczenia Sodomy i Gomory.



Boża decyzja o zagładzie




To musiało być dla Abrahama zaskoczeniem, przecież dopiero co gościł u siebie Boga, który objawił mu się w postaci trzech wędrowców pod dębami Mamre (18, 1-15). Jego serce rozpierała radość z Bożej zapowiedzi narodzin Izaaka, syna obietnicy, który miał dać mu potomstwo liczne jak gwiazdy na niebie. Wdzięczność każe patriarsze towarzyszyć trzem mężom w ich drodze do Sodomy, podczas której Bóg nagle objawia mu swój plan zniszczenia. Zapowiedź życia zderza się z zapowiedzią śmierci. Czy Pan Bóg nie przeczy samemu sobie?

Czytając opowiadanie, zauważa się, iż przynosi ono zapis dwóch dialogów (ww. 16-21, 23-32), obramowanych zdaniami informującymi o stopniowym zbliżaniu się rozmówców do Sodomy. Pierwszy dialog jest w istocie wewnętrznym monologiem Boga, który musi zareagować na występki sodomitów. „Głośno rozlegająca się skarga” jest krzykiem uciskanej i wyzyskiwanej ludności przez własnych współbraci. To wołanie dociera do Boga, który nie pozostaje obojętny na ludzką niesprawiedliwość. Sprawiedliwość Boga, zanim będzie reakcją „sędziego całej ziemi” (w. 25), wyraża się w postawie ojca, który pragnie dobra wszystkich swoich dzieci. Wsłuchując się w ich głos, podejmuje drogę ku nim, by wybawić je z opresji. „Chcę zstąpić i zobaczyć, czy postępują tak, jak głosi oskarżenie, które do Mnie doszło, czy nie; dowiem się” (w. 21). Szczególnie ważnym jest ostatni człon wypowiedzi Jahwe: „dowiem się”, dosłownie „poznam”. Ten sam czasownik pojawił się w początkowej fazie dialogu wewnętrznego Boga , w której wyznaje On, iż poznał Abrahama (Biblia Tysiąclecia tłumaczy ten zwrot jako „upatrzyłem go”). Nie chodzi tylko o poznanie intelektualne.

W przypadku patriarchy było to doświadczenie miłości, dobroci, opieki i błogosławieństwa Bożego. Jeśli Bóg chce obecnie „poznać” Sodomę, to nie po to, by ją osądzić, ale po to, by okazać jej miłosierdzie.



Wołanie Abrahama o Boże miłosierdzie


Tego nie rozumie Abraham. Dla niego interwencja Jahwe w Sodomie kojarzy się tylko z karą. Stąd też rozpoczyna z Bogiem rozmowę, która przekracza ramy prostej modlitwy wstawienniczej za grzeszników. Wymiana zdań przybiera kształt „targu”. Abraham targuje się, negocjuje, spiera się z Bogiem, jak to było zwyczajem Bliskiego Wschodu przy prowadzeniu interesów. Tym razem nie chodziło jednak o taką czy inną rzecz, ale o ludzkie życie, a wraz z nim Boże miłosierdzie. Głębię problemu wyraża pierwsze z pytań patriarchy, w którym będą odbijały się jak w lustrze kolejne: „Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi? Może w tym mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych; czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu przez wzgląd na owych pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają? O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co bezbożnemu! Czy Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie?” (ww. 23-25). Sprawiedliwość Boża domagała się zniszczenia zła poprzez ukaranie grzeszników. Logika unicestwienia wszystkich mieszkańców Sodomy i Gomory, sprawiedliwych i bezbożnych, leżała w odpowiedzialności zbiorowej. W kulturze starożytnego Bliskiego Wschodu wspólnota pozostawała solidarna z grzechem każdego ze swych członków, a przez to musiała ponosić konsekwencje jego postępowania.


Abraham nie podaje w wątpliwość słuszności tej zasady – na ile była ona zasadna, okaże to dopiero czas wygnania babilońskiego. Swoim pytaniem patriarcha podsuwa Bogu inną zasadę, która wydaje się być postulatem miłosierdzia Bożego. Abraham nie domaga się tylko odmiennego potraktowania sprawiedliwych czy uratowania ich z zagłady. O wiele bardziej pyta o wartość dobra czynionego przez sprawiedliwych, o jej możliwą siłę zbawczą. Co ma większą wartość przed Bogiem: zło wielu czy też dobro niewielu? Wobec tak postawionej kwestii odpowiedź Boga jest krótka i jednoznaczna: „Jeśli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu przez wzgląd na nich” (w. 26).

Pozytywna odpowiedź skłania Abrahama do powielenia swojego pytania, które sukcesywnie zmniejsza liczbę sprawiedliwych – z pięćdziesięciu do dziesięciu – gwarantującą życie miastu. Za każdym razem Bóg przychyla się do prośby patriarchy, przez co pokazuje, że Jego miłosierdzie wolne jest od ludzkiej logiki czy proporcjonalności. Nieustępliwość Abrahama nie jest wcale wyrazem jego zuchwałości. Grzecznościowa prośba o przyzwolenie na kolejne pytania („pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie”; „racz się nie gniewać, Panie”) wyrażają ufność i pokorę patriarchy. Jest on, jak sam wyznaje, tylko „prochem i pyłem” (w. 27), ale właśnie ten status upoważnia go do wołania o Boże miłosierdzie. Nędza stworzenia pozostaje wyzwaniem dla miłości i sprawiedliwości Stwórcy. Dlaczego Abraham zatrzymał się na liczbie dziesięciu sprawiedliwych? Komentatorzy rozpoznają w tej cyfrze najmniejszą liczbę osób, która może tworzyć grupę społeczną (por. Rt 4, 2). W żydowskiej lekturze cyfra ta przywołuje niezbędną liczbę mężczyzn pozwalającą na modlitwę w synagodze. Nie odmawiając słuszności tym wywodom, należy zauważyć jeszcze inny fenomen liczbowy. Abraham stawia swoje pytanie sześciokrotnie. Brakuje jednego pytania, by otrzymać liczbę siedem, liczbę doskonałości i pełni. W ten sposób dialog otwiera się na przyszłość. Bóg potwierdził swoją wolę dobra także wobec grzesznej części ludności Sodomy i Gomory. Teraz kolej na ruch z ich strony. Wszak Pan przychodzi do nich w gościnę.



Dlaczego Sodoma i Gomora zostały zniszczone?


Bóg pojawia się w Sodomie w godzinie wieczornej, która okazuje się być godziną ich grzechu. Miłosierdzie Boże pragnie ogarnąć człowieka szczególnie w chwili jego upadku. Wyciągnięta dłoń Boga, pełna przebaczenia i dobroci, napotyka na dłoń sodomitów gotową do przemocy i gwałtu. Występek sodomitów sprowadzany jest często do sfery obyczajowej, seksualnej, lecz w swej istocie był odrzuceniem przychodzącego Boga. Opisana wcześniej gościnność Abrahama (16, 1-15) pokazuje, że przyjęcie Boga staje się dla człowieka źródłem błogosławieństwa i życia. Pod dębami Mamre Bóg dał Abrahamowi obietnicę nowego życia, która miała się stać teraz udziałem Sodomy i Gomory.

Boże miłosierdzie domaga się ludzkiego miłosierdzia. Paradoksalnie jednak to nie ludzkie miłosierdzie jest gwarancją Bożego miłosierdzia. Bóg zawsze uprzedza człowieka. Powodem zniszczenia Sodomy nie był wcale brak dziesięciu sprawiedliwych. Zabrakło naśladowców Lota. O jego charakterze wiemy niewiele. W świetle wcześniejszego sporu o pastwiska z Abrahamem (13, 1-13) wydaje się raczej, że Lot był człowiekiem szukającym własnego dobra kosztem swojego wuja. Kiedy jednak w progu jego domu staje Bóg w osobie wędrowców zmęczonych drogą, by ukazać mu swoje miłosierne oblicze, Lot nie zawaha się uczynić konkretnych gestów miłosierdzia, nawet za cenę własnego życia. Taka wyobraźnia miłosierdzia była obca pozostałym mieszkańcom Sodomy, którzy nie rozpoznali „czasu swego nawiedzenia”. Przychodzącego Boga rozpoznał tylko Lot, który dzięki Bożej interwencji ocaleje wraz z żoną i dwiema córkami. Na ile informacja z 19, 26 o przeobrażeniu żony Lota w słup soli jest rzeczywista, a na ile ma charakter etiologiczny, pozostaje wciąż kwestią otwartą.

Abrahamowe pytanie o Boże miłosierdzie znajduje w Bogu szereg odpowiedzi. Owocem dialogu Abrahama z Bogiem jest nie tylko Boża gotowość przebaczenia grzesznym miastom. Jeszcze bardziej odsłania on niezwykłą siłę ludzkiego dobra, które w swojej pokorze i zaufaniu Bogu jest w stanie przezwyciężyć nawet największe zło. Boże miłosierdzie wyzwala miłosierdzie Abrahama. Patriarcha staje się samarytaninem modlitwy, modlitwy wrażliwej, otwartej na drugiego, niepoddającej się zwątpieniu. Takie słowo rodzi w człowieku gotowość przyjęcia Boga, Jego sprawiedliwości i miłosierdzia.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki