Logo Przewdonik Katolicki

Czterdzieści dni szansy

Adam Suwart
Fot.

Z ojcem Wojciechem Ciakiem, karmelitą bosym, rozmawia Adam Suwart W przeciętnej świadomości katolika Wielki Post kojarzy się przede wszystkim z praktyką postną, jałmużną i modlitwą czy szeroko rozumianymi praktykami pobożnościowymi. Czy nie należy na nowo odkryć bogactwa tego okresu liturgicznego? Trzeba ciągle szukać nowego tłumaczenia sensu i znaczenia Wielkiego Postu....

Z ojcem Wojciechem Ciakiem, karmelitą bosym, rozmawia Adam Suwart


W przeciętnej świadomości katolika Wielki Post kojarzy się przede wszystkim z praktyką postną, jałmużną i modlitwą czy szeroko rozumianymi praktykami pobożnościowymi. Czy nie należy na nowo odkryć bogactwa tego okresu liturgicznego?
– Trzeba ciągle szukać nowego tłumaczenia sensu i znaczenia Wielkiego Postu. Owszem, te trzy tradycyjne praktyki wielkopostne: post, jałmużna i modlitwa należy bezsprzecznie zachować, ale i tłumaczyć na nowo ludziom żyjącym w dzisiejszym świecie. Odkrycie tego okresu liturgicznego to obecnie rzecz bardzo ważna. Z jednej strony jesteśmy dziś bardzo nastawieni na stosowanie rozmaitych diet, zdrową żywność, przeprowadzanie głodówek. Ludzie poddają się tym praktykom często po to, by zachować dobrą sylwetkę, odmłodzić się, poprawić swój wygląd... W takich przypadkach, skoro wielu stać na pewne, niekiedy bardzo duże wyrzeczenia, należy koniecznie przypominać o chrześcijańskim sensie i kontekście praktyk postnych. Chrześcijanin, katolik powinien rozumieć, że post służy odkryciu siebie, prawdy o sobie i naszej własnej, zagubionej nierzadko tożsamości, a nie podsycaniu narcyzmu, miłości własnej. Warto tu przystanąć i – także w wielkopostnej perspektywie – zastanowić się nad problemem kierownictwa duchowego. Dzisiaj okazuje się bowiem, że dietetyk, trener aerobiku itp. ma więcej do powiedzenia i mocniej wpływa na życie człowieka niż kapłan, który ma prowadzić człowieka drogami Ewangelii ku Chrystusowi.

Zatem współczesna „kultura”, na którą składa się nierzadko kult ciała, urody, piękna, dobrej prezencji, perfekcjonizmu, może okazać się szkodliwa i zabójcza dla prawdziwego sensu postu. Post nie jest dla człowieka celem, ale środkiem w drodze ku pewnej doskonałości.
– Zastanówmy się więc, co zrobić, by to dobrze wytłumaczyć. Jeśli bowiem będziemy ukazywać to w negatywnym świetle, to ciągle będziemy w punkcie wyjścia. Stanowi to wyzwanie nie tylko dla kapłanów. Dużą rolę w ukazywaniu tej prawdziwej wiedzy spełniają też media. Dzisiaj nawet w samym Kościele ta typowa praktyka postu została niekiedy zarzucona; podstawowy wymiar postu na płaszczyźnie wspólnotowej, np. w zakonie karmelitów, jest niezmienny – w każdy piątek ograniczamy się do spożycia jednego posiłku, a to co zostaje ponadto przekazuje się ubogim. Wiele postnych praktyk i zobowiązań jest dziś zależnych od indywidualnego, szczerego wyboru – człowiek wie bowiem najlepiej, co dla niego samego jest rzeczywistym wyrzeczeniem.

Ważna jest tu więc próba przezwyciężenia własnej pokusy, samego siebie, umartwienie się, a wszystko po to, aby choć w ułamku zjednoczyć się z Chrystusem w Jego męce.
– Rzeczywiście. Choć okazuje się, że dla mentalności współczesnego człowieka jest to prawda trudna do zaakceptowania, a czasami nawet do zrozumienia. Dlatego musimy skupić się na tym, jak dotrzeć do tego człowieka, jak do niego przemówić, aby go nie zranić, nie ośmieszyć, nie zniechęcić. Kiedy mówimy o Wielkim Poście, warto zwracać uwagę na jego aspekty pozytywne. Na przykład na to, aby znaleźć czas na spacer w ramach postu. Nie tyle chodzi tu o kwestie zdrowotne, ale bardziej o to, by człowiek w skupieniu zadziwił się światem stworzonym przez Boga. Aby przestał patrzeć na niego przez pryzmat Internetu i telewizji. Spacer może stawać się drogą do medytacji, wyciszenia, a to jest już dobry grunt, by poprzez modlitwę odzyskiwać więź z Chrystusem, której tak bardzo brakuje dzisiejszemu zabieganemu i rozkojarzonemu człowiekowi.

Może więc jednym z celów Wielkiego Postu jest poszukiwanie Chrystusa, którego straciliśmy z oczu?
– Znakomicie prowadzą ku temu, wspomniane już, trzy tradycyjne wielkopostne postawy chrześcijanina: post, jałmużna i modlitwa. Otwierają one płaszczyzny, na których najpierw nawiązujemy kontakt z sobą, następnie z bliźnim, a dopiero później jesteśmy w stanie wyjść naprzeciw Jezusowi. Poszczenie pozwala nam poznać siebie, zmierzyć się z własnymi słabościami, jałmużna zbliża nas do drugiego człowieka i pozwala odkryć w nim przyjaciela, modlitwa zaś jest drogą ku Bogu.

Porozmawiajmy więc chwilę o modlitwie. Jest ona tym „trzecim filarem” Wielkiego Postu. Na czym polega wyjątkowość modlitwy w wielkopostnym czasie? Przecież chrześcijanin powołany jest do modlitwy w każdej chwili swojego życia.
– Przede wszystkim Wielki Post szczególnie usposabia nas do odkrycia osobistej relacji z Jezusem. Wbrew pozorom człowiek boi się takiej relacji. A poza tym trudno mówić o relacji z Jezusem, jeżeli człowiek nie ma kontaktu ze sobą i nie jest otwarty na drugich. Wtedy każda modlitwa jest martwa. Więzi z Jezusem nie buduje się w abstrakcyjnym świecie, w oderwaniu od innych. Wielki Post powinien więc służyć temu, by szukać kontaktu z Jezusem. Tradycyjne nabożeństwa wielkopostne, jak Droga Krzyżowa, Gorzkie żale czy rozważanie Męki Pańskiej, mają nam właśnie pomóc stanąć w obecności Chrystusa.

Piękno Wielkiego Postu polega więc właśnie na ciszy, zamyśleniu, modlitwie, wyrzeczeniu. Dzisiejszy świat często odrzuca te wartości... Jak zakonnicy, karmelici patrzą na zgiełk tego świata z zacisza klauzury. Czy owe 40 dni, które są przed nami, to nadal szansa dla ludzi?
– Naszym świadectwem, świadectwem karmelitów, może być posługa w konfesjonale. Świat zza kratki konfesjonału wydaje się lepszy. Widzimy, że jest wielu ludzi, pochodzących z różnych środowisk, grup wiekowych, którzy właśnie w okresie Wielkiego Postu bardzo poważnie podchodzą do spraw wiary. Zastanawiają się nad światem, nad sobą, nad własnym postępowaniem; głębiej wchodzą w kontakt z własnym sumieniem. Widzimy wysiłek, jaki zaznacza się w ich zachowaniu w okresie wielkopostnym. Nie są to może tłumy, ale nie sposób o tych ludziach nie pamiętać.

Nieraz w ironiczny sposób mówi się o tłumach, które oblegają w Polsce konfesjonały, że czynią to „jednorazowo” w okresie Wielkiego Postu, a szczególnie tuż przed Wielkanocą.
– Takie zjawisko rzeczywiście istnieje. Jednak jako spowiednik mogę powiedzieć, że takimi spowiedziami jestem bardzo często niezwykle zbudowany. Już po sposobie rozpoczynania spowiedzi widzę często, że człowiek próbuje dokonać rozrachunku całego swojego życia. Jest to niezwykle ważne, nawet jeśli dokonuje się tylko raz do roku albo jeszcze rzadziej. Ponadto Wielki Post przyczynia się ciągle do wzrostu szczerych spowiedzi, nawróceń czy choćby głębokiej refleksji nad sobą i nad tym, co robię ze swoim życiem. Widać, że w Polsce tradycja tego okresu, a nawet pewien jego aspekt socjologiczny, działa bardzo pozytywnie; ludzie poprzez sam obyczaj kulturowy kierują się ku Bogu. Jest też oczywiście dużo problemów. Na przykład, jeśli chodzi o spowiedź, to wielu ludzi, np. w grupie wiekowej 18-25, ma słaby kontakt z Bogiem w sakramencie pokuty.

Może przykładem dla nich mogliby być święci, na przykład ci szczególnie czczeni w Karmelu?
– Warto tu przypomnieć św. Teresę od Jezusa. Widząc różne dramaty swoich czasów, postanowiła, że będzie autentycznie i świadomie przeżywać swoje życie, świadomie wchodzić w relacje z innymi ludźmi, a nade wszystko będzie starała się być przyjaciółką Jezusa. Jest to wyraźnie karmelitański rys: nie dążyć do tego, by zmieniać wszystko na zewnątrz, ale cierpliwie przyglądać się sobie i zmieniać w pierwszej kolejności siebie. Myślę, że te trzy postanowienia św. Teresy od Jezusa mogą być znakomitym programem wielkopostnym dla współczesnego człowieka.

Wielki Post
Wielki Post jest czasem pokuty, przygotowującym do przeżycia największych świąt chrześcijan – Świąt Wielkanocnych. Obejmuje czterdzieści dni (łac. Quadragesima), liczonych od Środy Popielcowej do początku Mszy Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek, przy czym do owych czterdziestu dni nie wlicza się niedziel.

W pierwszych wiekach Wielki Post obejmował tylko Wielki Piątek i Wielką Sobotę. W III wieku poszczono już cały tydzień, zaś na początku IV wieku, na pamiątkę czterdziestodniowego postu Jezusa na pustyni oraz czterdziestu lat wędrowania Izraelitów po ucieczce z Egiptu, został przedłużony do czterdziestu dni.

W VII wieku Kościół katolicki za początek postu przyjął szóstą niedzielę przed Wielkanocą. Ponieważ niedziele wyłączone były z postu, aby zachować 40 dni pokutnych, ich początek przypadał na środę. Od 1570 roku był to już zwyczaj powszechnie obowiązujący w Kościele. W tym dniu na znak pokuty posypywano głowę popiołem. Papieżowi św. Grzegorzowi I Wielkiemu przypisuje się wprowadzenie okresu przygotowującego do Wielkiego Postu – tak zwanego Przedpościa (Czasu Siedemdziesiątnicy), rozpoczynającego się na dziewięć tygodni przed Wielkanocą i obejmującego trzy kolejne niedziele przed Środą Popielcową: Niedziela Siedemdziesiątnicy (zwana także Niedzielą Starozapustną), Niedziela Sześćdziesiątnicy (zwana Niedzielą Mięsopustną) i Niedziela Pięćdziesiątnicy (zwana Niedzielą Zapustną). Aktualnie Przedpościa nie obchodzi się. Wielki Post w Kościele jest traktowany jako czas pokuty i nawrócenia. Jego podstawowymi zaleceniami są post, jałmużna i modlitwa.

Tradycje i obyczaje wielkopostne
Wielki Post rozpoczynał się od posypania głów popiołem, rozdania ubogim resztek zapustnych biesiad i schowania do szaf balowych toalet.

Dawniej w czasie postu chleb smarowało się powidłem, a nie masłem lub maczano go w oliwie. Podawano śledzie bez śmietany, kawa również była bez śmietany i bez cukru, za to z palonych żołędzi. Pito herbatę lipową, a zamiast deserów podawano mało słodkie ciastka zwane „wiekuistymi”, gdyż można je było jeść do pół roku po upieczeniu.

Bogatsze kobiety na sześć tygodni zdobiły się czarnymi gagatami albo drobiazgami z hebanu i onyksu w srebrze.

W czas postu nie wypadało grać skocznych polek i mazurków. Jeśli już, to smętne dumki i nokturny.

Zdarzało się, iż w czasie postu dzieciom chowano zabawki, zostawiając tylko te najbardziej zniszczone, a zamiast baśni czytano im żywoty świętych. Panowie musieli wyrzekać się alkoholu, cygara, a nawet przyjemności alkowy.

Liczba czterdzieści
Wielki Post w Kościele katolickim trwa czterdzieści dni, na pamiątkę czterdziestodniowego postu Jezusa na pustyni. W Biblii liczba czterdzieści jest często wymieniana. W przeszłości często uważano ją z tego powodu za „magiczną”. Symbolizowała czas pokuty, oczyszczenia, przygotowania do nowego życia. Przez czterdzieści dni padały deszcze biblijnego potopu (Rdz 7,12). Po upływie kolejnych czterdziestu dni Noe otworzył swoją arkę; również Mojżesz przez czterdzieści dni i nocy pościł na górze Synaj, aby następnie otrzymać tablice praw (Wj 24,18). Czterdzieści lat królowali: Dawid (2 Sm 5,4), Salomon (1 Krl 11,42) i Joas (2 Krn 24,1). Podobnie przez czterdzieści dni Goliat wyzywał wojska izraelskie (1 Sm 17,16). Prorok Eliasz, uciekając na pustynię, otrzymał od anioła posiłek, który wystarczył na czterdzieści dni wędrówki (1 Krl 19,8). Czterdzieści dni pokutowała Niniwa, wstrząśnięta proroctwami Jonasza. Według prawa Mojżeszowego, w karze chłosty nie wolno było przekroczyć czterdziestu uderzeń.

Jezus Chrystus ukazywał się po zmartwychwstaniu swoim apostołom przez czterdzieści dni. Jezus nauczał przez czterdzieści miesięcy i zmartwychwstał po czterdziestu godzinach pobytu w grobie. Przywilej azylu w sanktuariach trwał czterdzieści dni, podobnie długo trwała kwarantanna, której nazwa wywodzi się z języka włoskiego: quarantena – 40 dni.
Na podstawie „Słownika symboli” Władysława Kopalińskiego

Filipińscy biczownicy
Na wyspie Luzon, w archipelagu Filipin, istnieje osobliwy zwyczaj. Każdego roku mieszkańcy wyspy, będący gorliwymi katolikami, kultywują w okresie Wielkiego Postu dość szokujące praktyki religijne. Organizują oni w ciągu Wielkiego Tygodnia procesje, podczas których krzyżuje się kilku ochotników, wyrażających w ten sposób swą ofiarę dla Chrystusa. W procesjach uczestniczą także biczownicy, kaleczący w akcie umartwienia swe plecy ostrymi pejczami.

W Wielki Piątek na Filipinach kilkunastu wiernych przybija się żywcem do krzyża w otoczeniu grup biczujących się pątników. Ten kojarzący się ze średniowieczem rytuał wpisany jest we współczesny pejzaż XXI wieku – męczennicy współegzystują z samochodami, fast foodami i telefonami komórkowymi. Cały obrzęd stanowi nieodłączny element obchodów wielkanocnych na Filipinach, oazie chrześcijaństwa w południowo-wschodniej Azji. Mimo iż Kościół katolicki odcina się od tego typu praktyk, są one wciąż kultywowane w kilku miastach i miasteczkach Luzonu. Innym, także niezwykłym zwyczajem, są procesje moronów – ludzi przebranych w stroje i maski rzymskich legionistów.
AS

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki