Logo Przewdonik Katolicki

My tu w Poznaniu... (cd.)

ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz TCHR
Fot.

Wracam po raz kolejny i ostatni do publikacji w Głosie Wielkopolskim sugerującej tuszowanie przez kard. Dziwisza spraw nadużyć seksualnych. Wpisała się ona dość znamiennie w pewien scenariusz ostatnich lat. Tak się bowiem składa, że choć jak twierdził autor artykułu My tu w Poznaniu nie interesujemy się chyba premierą książki kardynała,...

Wracam po raz kolejny i ostatni do publikacji w „Głosie Wielkopolskim” sugerującej tuszowanie przez kard. Dziwisza spraw nadużyć seksualnych.

Wpisała się ona dość znamiennie w pewien scenariusz ostatnich lat. Tak się bowiem składa, że choć jak twierdził autor artykułu – „My tu w Poznaniu nie interesujemy się chyba premierą książki kardynała…”, to jednak – interesowaliśmy się. Oczywiście, zdaniem znanego powszechnie autora tekstu był to szczegół niegodny uwagi. My tu w Poznaniu wsławiliśmy się dotąd tym, że interesowaliśmy się kilkoma aferami seksualnymi, policyjnymi i sądowymi, paradą homoseksualistów… Interesujemy się ponadto tym, że jest nam tu tak dobrze i pięknie, i wspaniale, że żyjemy z kataraktą (inaczej: zaćmą) oczu, nie widząc tego, co widzą widzący.

Jednak, niezależnie od światłej opinii dziennikarza, interesowaliśmy się prezentacją książki i samym świadectwem. Dlatego nie uwierzę, choćby anioł z nieba mówił mi co innego, że tylko przez przypadek artykuł o rzekomym ukrywaniu nadużyć ukazał się w przeddzień prezentacji. Tak jak nie wierzę, że żałosna „Ewangelia Judasza” musiała zostać „ujawniona” w ubiegłym roku w czasie Wielkiego Postu, że ujawnienie TW „Jankowskiego” musiało mieć miejsce w ubiegłym roku w dniu rocznicy urodzin Karola Wojtyły… Nie wierzę. Przeciwnie, wiem, że jest tak jak na to wskazuje moja niewiara. Inny drobny szczegół, o którym jednak warto wspomnieć… Zarówno artykuł z 2002 roku o „grzechu w pałacu arcybiskupa”, jak i tegoroczne doniesienia w „Rzeczpospolitej” o współpracy abp. Wielgusa z SB były opatrzone zdjęciami tego samego typu – prezentowały omawiane postacie w strojach liturgicznych, w czasie sprawowania liturgii. „Głos” na tym tle niejako się wyłamał. Tzw. lead gazety prezentował chwytliwy tytuł oraz zdjęcie w purpurowym stroju kardynalskim. Ale „poprawka” artykułu z następnego dnia pokazała zdjęcie w stroju pontyfikalnym. Myślę, że tego typu ilustrowanie kwalifikuje się do orzeczeń Rady ds. Etyki Mediów.

Takie ilustracje nie ilustrują, nawet jeśli „my tu w Poznaniu” myślimy inaczej.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki