Dla Ciebie Bóg stał się człowiekiem

Pochylając się nad małym Jezusem, leżącym w betlejemskiej stajence, warto się zastanowić, czy to wciąż jest jeszcze mój Bóg? I dlaczego po raz kolejny do nas przychodzi?



Gdy ponad dwa tysiące lat temu Pan Jezus przyszedł na świat, ten Go nie poznał. Dlaczego? Bo świat wyobrażał sobie inaczej potężnego Boga, Pana wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych....
Czyta się kilka minut

Pochylając się nad małym Jezusem, leżącym w betlejemskiej stajence, warto się zastanowić, czy to wciąż jest jeszcze mój Bóg? I dlaczego po raz kolejny do nas przychodzi?

Gdy ponad dwa tysiące lat temu Pan Jezus przyszedł na świat, ten Go nie poznał. Dlaczego? Bo świat wyobrażał sobie inaczej potężnego Boga, Pana wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Dziwny to król, który przychodzi cicho i skromnie, bez wielkiego splendoru. Niespodziewanie, choć przecież wyczekiwany od wieków. Ten, który zesłał na ziemię potop, który objawił się Mojżeszowi na górze Synaj wśród potężnych grzmotów i błyskawic, który zatopił wielkie wojska faraona w otchłaniach Morza Czerwonego, leży w stajence niewinny i bezbronny. Potężny miłością, która przekracza możliwości rozumowe człowieka. Przyszedł więc Jezus nie tak, jak miał przyjść, nauczał nie tak, jak miał nauczać, nie miał bogactwa, jak przystało na króla i nie otaczał się elitą, ale chodził z grzesznikami. Jego nauka była trudna do przyjęcia, tak trudna, że niektórzy odchodzili. I tak niepoprawna politycznie, że niektórzy postanowili Go zgładzić.

Wciąż niewygodny

Od tamtego czasu niewiele się zmieniło. Bóg wciąż jest dla świata niewygodny. Dziś nie wypada w towarzystwie mówić o wierze, bo można obrazić czyjeś uczucia religijne albo wyznawany bliżej nieokreślony światopogląd. Dziś nie wypada dawać świadectwa wiary, bo jest to niepoprawne politycznie, po prostu faux pas. Dziś nie wypada przyznawać się do praktyk religijnych, do postów, modlitwy, bo to przejaw głupoty i marnotrawstwa czasu. Dziś nie wypada bronić godności rodziny, bo to przejaw homofobii i nietolerancji wobec innych. Dziś nie wypada upominać się o prawo do życia, sprzeciwiać aborcji i eutanazji, propagować wstrzemięźliwość seksualną, bo to cofa nas do średniowiecza, trąci dewocją, faszyzmem, zacofaniem, ciemnogrodem. Dla współczesnego człowieka Pan Bóg jest zbyt staromodny, nie idzie z duchem czasu, zbyt wiele wymaga i zbyt wiele zabrania. Dla wielu staje się tak odległy, że zupełnie o nim zapominają.

Bóg wolności

Dlatego On po raz kolejny przychodzi, by każdy mógł poczuć, jak bardzo jest bliski człowiekowi. By każdy mógł poczuć, że Bóg nie ogranicza niczyjej wolności, bo to On jest wolnością, On jest jej dawcą i to On najdoskonalej ją respektuje. Dając człowiekowi wolną wolę, nigdy się z tego nie wycofał, godząc się znosić poniżanie, opluwanie, szydzenie, negowanie swego istnienia, bezczelne łamanie przykazań, odrzucanie swej Miłości. Przychodzi jako małe bezbronne Dziecię, którego życie jest zagrożone z powodu żądnego władzy króla, by pokazać, jak cennym skarbem jest każde życie, którego On sam jest dawcą. Dlatego nie może zgodzić się na mordowanie dzieci poczętych ani zabijanie tych, którzy chcą ulżyć swemu cierpieniu. Chrystus najdoskonalej rozumie, czym jest cierpienie, odrzucenie, poniżenie. Dlatego przychodzi, by przypomnieć samotnym, cierpiącym i wykluczonym, że jest ich ukojeniem, pocieszeniem i nadzieją. Wreszcie przychodzi na świat w rodzinie, którą tworzą mężczyzna i kobieta, podkreślając w ten sposób jej doniosłą rolę w życiu każdego człowieka.

Boże szaleństwo

W Bożym Narodzeniu trzeba dostrzegać pewien radykalizm. Jak słusznie zauważa św. Paweł, Chrystus „nie skorzystał ze sposobności, by na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi”. Jeśli król staje się sługą, to jest to szaleństwo. Takiego Bożego szaleństwa brakuje dziś chrześcijanom. Pochylając się nad małym Jezusem, leżącym w betlejemskiej stajence, warto dostrzec w Nim dobrego i miłosiernego Boga. Warto zapałać do Niego gorącą wiarą – taką, jaką miała Maryja, która dla Boga w jednej chwili porzuciła wszystkie swoje plany i marzenia.

Wojciech Nowicki

 


Zwiastujmy radość i pokój

Przeżywając Uroczystość Narodzenia Pańskiego, warto zadać sobie pytanie o stan naszej wiary „w takim kontekście społecznym i kulturowym, w którym chrześcijańska koncepcja życia jest stale wystawiana na próbę i zagrożona” (Ecclesia in Europa). Święta są bardzo dobrą okazją, by sobie zdać sprawę, czy mamy wystarczająco dużo wiary i nadziei, aby radość i pokój, które zwiastują aniołowie przychodzący do pasterzy, przynosić do tych miejsc, gdzie toczy się nasze codzienne życie i rozsiewać je pośród tych ludzi, których każdego dnia spotykamy.

W obliczu różnych form beznadziejności, zgnuśnienia, narzekania i czarnowidzenia tych, co nie mają nadziei, musimy szukać aniołów codzienności, którzy zwiastują radość wielką: Bóg jest blisko człowieka! Stał się jednym z nas!

[ks. Dariusz Madejczyk, „Domino Miłości”]

I pomyśl – jakie to dziwne,

że Bóg miał lata dziecinne,

matkę, osiołka, Betlejem.

                                                                                       [ks. Jan Twardowski]

Bóg bliski człowiekowi

Znakiem Boga jest prostota. Znakiem Boga jest dziecko. Znakiem Boga jest to, że On dla nas staje się mały. To jest Jego sposób panowania. On nie przychodzi z zewnętrzną mocą i przepychem. Przychodzi jako dziecko — bezbronne i potrzebujące naszej pomocy. Nie chce nas przytłoczyć siłą. Sprawia, że nie boimy się Jego wielkości. On prosi o naszą miłość — dlatego staje się dzieckiem. Nie pragnie od nas niczego innego jak tylko naszej miłości, dzięki której spontanicznie uczymy się zgłębiać Jego pragnienia, Jego myśli i Jego wolę. Uczymy się żyć z Nim i wraz z Nim doznawać także pokory wyrzeczenia, która należy do istoty miłości. Bóg stał się mały, abyśmy mogli Go zrozumieć, przyjąć Go i kochać.

(…) Prośmy Go, aby dał nam pokorę i wiarę, z jaką św. Józef patrzył na Dziecię, które Maryja poczęła z Ducha Świętego. Prośmy, aby nauczył nas patrzeć na Nie z taką samą miłością, z jaką wpatrywała się w Nie Maryja. I prośmy wreszcie, aby światło, które zobaczyli pasterze, oświeciło i nas, i aby na całym świecie spełniło się to, o czym aniołowie śpiewali tej nocy: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których sobie upodobał”.

[Benedykt XVI, Pasterka, Rzym, 25.12.2006 r.]

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 51/2007