Siła w jedności

Piesza Pielgrzymka Archidiecezji Gnieźnieńskiej składa się z dwóch rodzajów grup: kolorowych, idących razem, i promienistych, które własnymi drogami zmierzają na Jasną Górę, by tam spotkać się z pozostałymi grupami. Z koordynatorem grup promienistych, jednocześnie przewodnikiem grupy z parafii pw. Zwiastowania NMP w Inowrocławiu, ks. Rafałem Białkiem, rozmawia Monika Białkowska...
Czyta się kilka minut

Piesza Pielgrzymka Archidiecezji Gnieźnieńskiej składa się z dwóch rodzajów grup: kolorowych, idących razem, i promienistych, które własnymi drogami zmierzają na Jasną Górę, by tam spotkać się z pozostałymi grupami. Z koordynatorem grup promienistych, jednocześnie przewodnikiem grupy z parafii pw. Zwiastowania NMP w Inowrocławiu, ks. Rafałem Białkiem, rozmawia Monika Białkowska

Jest Ksiądz koordynatorem grup promienistych – a przecież wyrastał Ksiądz w grupach kolorowych?

– Początki mojego pielgrzymowania wiążą się z grupą brązową z Bydgoszczy, to był jeszcze czas przed podziałem diecezji. Pierwszy raz poszedłem, kiedy skończyłem szkołę podstawową. To był rok 1992, pielgrzymka szła wtedy na Światowy Dzień Młodzieży i na spotkanie z Papieżem.

Wywarły wtedy na mnie wrażenie: potęga tych grup, ogrom idącej młodzieży, doświadczenie wspólnoty, a także spotkanie z księżmi innymi, niż ci, których znałem na co dzień. Złapałem bakcyla i zacząłem chodzić. Przez 9 lat chodziłem z brązową i byłem świadkiem metamorfozy, jaką przechodziła: od wielkiej, prawie 300-osobowej grupy, przez niemal jej upadek, kiedy nie miał nawet kto grać w drodze – po jej odrodzenie, stworzenie nowego środowiska. Jeszcze w seminarium chodziłem z grupami kolorowymi, dopiero po święceniach trafiłem do parafii pw. Zwiastowania NMP i przejąłem grupę promienistą. Teraz przygotowujemy się już do szóstego naszego wyjścia – więc myślę, że mam jakieś doświadczenie i z jednych, i z drugich grup.

Czy to przejście od grup kolorowych, które idą razem, do promienistych, idących oddzielnie, własnymi drogami, było dla Księdza trudne?

– Tak. Przede wszystkim dlatego, że nie miałem wtedy pojęcia o grupach promienistych. Wiedziałem, że są – i to wszystko. Zdarzały się nieprzyjemne sytuacje – niektórzy pielgrzymi wiedzieli, że przychodzę do nich z grup kolorowych. Bali się więc, że będę coś niszczył, że na pewno od razu będę chciał nadać im kolor i łączyć ich z innymi grupami. Odwoływano się do założyciela pielgrzymki promienistej, ks. Dzierzgowskiego, i stawiano mnie w opozycji do niego. Tymczasem ja nie miałem pojęcia, jak te grupy funkcjonują, i chciałem się tego nauczyć, zrozumieć.

Teraz wiem, że znajomość jednych i drugich grup jest moim bogactwem. Doświadczenie z grup kolorowych pomaga mi w prowadzeniu grupy promienistej. Planowanie każdego dnia i przeżywanie go według konkretnego planu, angażowanie ludzi, którzy mają coś do powiedzenia – przekładam to sobie na tę inną, promienistą rzeczywistość, nie niszcząc i nie umniejszając w żaden sposób tradycji grup promienistych, którą przyjąłem i która mi się zwyczajnie podoba.

Grupy kolorowe idą wspólnie, spotykają się na postojach, na codziennej Mszy św. grupy promieniste idą każda oddzielnie, spotykają się dopiero na Jasnej Górze. Co poza tym różni oba rodzaje grup?

– Mam wrażenie, że w promienistej mam po prostu więcej pracy. Grupę trzeba przygotować, zorganizować, zaangażować do pomocy świeckich, kleryków… Poza tym bycie w tak małej grupie skazuje nas trochę na siebie. Nie mamy tu innego wyjścia – musimy się sobą nawzajem zająć, zaopiekować. Być może właśnie to sprawia, że ludzie uczą się mocniej ze sobą współdziałać. Natomiast bycie wśród kolorowych dawało dodatkową motywację: grupa chciała zaistnieć pośród innych, łatwiej było ją zmobilizować na przykład do śpiewu… A tu, jak przyjdzie zmęczenie – to już nie da rady!

Grupy promieniste wstają zwykle trochę później. Wiedzą, ile mają do przejścia, nikt ich nie goni, nie ma rotacyjnych postojów, mogą dowolnie regulować swój marsz w ciągu dnia. Ale przyznaję, że osobiście lubię pod tym względem dyscyplinę. Jeśli mówię, że postój będzie trwał godzinę – to tyle trwa, nie czekamy pod drzewami, dopóki upał nie minie. To nie jest rajd, nie możemy uciekać od zmęczenia, bo nam się zrobi piknik. Nasze zmęczenie jest ofiarą – jak chcemy iść na łatwiznę, to po prostu wsiądźmy w klimatyzowane autokary i każmy się zawieźć do Częstochowy.

Są w diecezji trzy miasta, z których wychodzą i grupy kolorowe, i promieniste: Gniezno, Żnin i Inowrocław. Jak tam wygląda współpraca między grupami? Czy nie traktują siebie nieufnie, nie konkurują między sobą?

– My w Inowrocławiu się kochamy! Pomagamy sobie wzajemnie, i w przygotowaniach do pielgrzymki, i w ciągu roku. W kwietniu wspólnie idziemy na odpust św. Wojciecha do Gniezna, jako jedna, duża grupa. Bierzemy wtedy znak grupy kolorowej, czerwono-żółty, i ruszamy po prostu jako grupa inowrocławska. I nikomu to nie przeszkadza, nikt nikomu nie zagraża, nikt z nikim nie konkuruje. Wszystko zależy tu od księdza. Jeśli ksiądz potrafi wytłumaczyć, że jesteśmy wszyscy z jednej diecezji, że jesteśmy jednym Kościołem i siła naszej pielgrzymki tkwi właśnie w jedności – to nie będzie bałaganu pośród ludzi, nie będzie niesnasek, krytykowania czy dyskusji, kto jest lepszy, a kto gorszy.

Promieniści i kolorowi są zatem jednakowo „lepsi”?

– Od lat powtarzam, że jesteśmy jedną pielgrzymką, że różnimy się tylko specyfiką pielgrzymowania. Oczywiście, komuś bardziej odpowiada jeden, a komuś drugi sposób wędrowania. Ale jedni i drudzy są pielgrzymami, jedni i drudzy idą na Jasną Górę, jedni i drudzy tak samo potrzebują nawrócenia. Jedni i drudzy tak samo cierpią głód, tak samo bolą ich nogi i tak samo ich czuć, kiedy się spocą.

Tradycja jest ważna – ale nie stawiajmy jej ponad tym, czego uczył nas Jezus. Najpierw jest wiara, najpierw jest jedność Kościoła – Jezus przecież modlił się, abyśmy byli jedno. Sam miał różnych apostołów, ale miał ich w jedności. I my też jesteśmy jedną pielgrzymką, Pieszą Pielgrzymką Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Całej archidiecezji, z jej grupami kolorowymi i promienistymi. I to jest nasze bogactwo! Dzięki niemu powinniśmy stawać się lepsi, a nie siadać po dwóch stronach stołu i licytować się, kto lepszy, a kto gorszy. Jeśli tak będziemy postępować, to niczego nie zbudujemy, zniechęcimy i świeckich, i księży – i wtedy rzeczywiście przyjdzie nam zwinąć żagle i jedyne co zostanie, to autokarowe pielgrzymki z parafii.

Dlatego trzeba czuć, że grupy promieniste zachowują swoją odrębność – ale w całości pielgrzymki. I nigdy nie dzieliłbym grup na lepsze i gorsze. Jedne i drugie dają doświadczenie wspólnoty i żywego Kościoła.

W jednych i drugich idą wierzący ludzie, którzy zanoszą na Jasną Górę swoje intencje, radości i problemy. I właśnie to jest najważniejsze.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 28/2007