Wróćmy do tradycji

Medytacja, kontemplacja, modlitwa serca. Terminy, które coraz częściej kojarzą się z praktykami realizowanymi przez neopogańskie nurty współczesnej pseudoduchowości. Tymczasem leżą one w samym sercu najstarszej tradycji modlitwy chrześcijańskiej.

Jest swoistym paradoksem współczesnej kultury duchowej świata zachodniego, że zręby najstarszej tradycji modlitewnej medytacji,...
Czyta się kilka minut

Medytacja, kontemplacja, modlitwa serca. Terminy, które coraz częściej kojarzą się z praktykami realizowanymi przez neopogańskie nurty współczesnej pseudoduchowości. Tymczasem leżą one w samym sercu najstarszej tradycji modlitwy chrześcijańskiej.

Jest swoistym paradoksem współczesnej kultury duchowej świata zachodniego, że zręby najstarszej tradycji modlitewnej – medytacji, kontemplacji, modlitwy serca czy modlitwy wewnętrznej – zostały zawłaszczone przez współczesne nurty parareligijne spod znaku New Age.

Od obojętności do przesadnej ostrożności

Dla przeciętnego katolika, ponaglanego przez swych pasterzy wezwaniem do ciągłej troski o czystość wiary, słowa „medytacja” czy „kontemplacja” budzą odruchową podejrzliwość i ostrożność. A jeśli dołączymy do tego sformułowania: „modlitwa serca”, „modlitwa wewnętrzna”, to nietrudno już o okrzyk: herezja! Zapewne wiele jest przyczyn takiej sytuacji: braki w ogólnym wykształceniu chrześcijańskim, kryzys tradycyjnego monastycyzmu, w łonie którego pielęgnowane były wspomniane tradycje modlitewne, a także tempo współczesnego życia – dzisiejszy katolik zagubiony w chaosie codzienności zbyt często sądzi, że prawdziwa modlitwa to „wyuczony na pamięć w dzieciństwie pacierz”, a wszystko inne zastrzeżone jest dla mistyków, dziwaków czy miłośników tak zwanej kultury Wschodu.

Wejść do swojej izdebki

Tymczasem medytacja chrześcijańska jest modlitwą serca. Jej głównym celem jest spotkanie z Bogiem, polegające na byciu z Nim, przebywaniu w Jego obecności i doświadczaniu tej obecności w głębi naszych serc.

W medytacji realizujemy wezwanie Jezusa do porzucenia samych siebie. Nie jest ona skupianiem się na sobie i na tym, co podsuwa nam na co dzień nasze ego. To raczej „wejście do swojej izdebki”, gdzie w ciszy umysłu i serca z ufnością powierzamy się Bogu tacy, jacy jesteśmy. Poprzez praktykowanie medytacji chrześcijańskiej uczymy się być „tu i teraz”, co otwiera nas na otaczającą rzeczywistość oraz sprawia, że nawet drobne czynności możemy wykonywać z uwagą. Regularna praktyka medytacji uczy natomiast prostoty, wytrwałości i wierności w modlitwie, a także, wyznaczając przebieg dnia, porządkuje nasze codzienne życie.

Bóg przemawia do człowieka

W swej książce „Medytacja chrześcijańska” wybitny teolog, mianowany przez Jana Pawła II kardynałem, Hans Urs von Balthasar, pisze już na wstępie: „Wszystko zależy od odpowiedzi na następujące pytanie: Czy Bóg przemówił do człowieka i powiedział mu o sobie samym oraz swoim zamiarze stworzenia człowieka i świata, czy też przeciwnie – Absolut pozostaje całkowicie niedostępnym dla naszej mowy milczeniem i żadne nasze słowo Go nie dosięga?”. Teolog odpowiada na to pytanie w dalszej części książki – „Jeśli prawdą jest, że Bóg przemówił, to wkraczamy na teren Biblii (…) i wówczas poprawnie rozumiana medytacja może być tylko rozważaniem Słowa Bożego – o samym Bogu i świecie – oraz coraz głębszym jego przyswajaniem”.

W tym miejscu dochodzimy do węzłowego punktu: medytacja nie istnieje sama dla siebie, nie jest celem samym w sobie, nie ma prawdziwej medytacji bez Boga i służy ona tylko naszemu zbliżeniu się do łaski. W każdym innym przypadku medytacja staje się narzędziem, za pomocą którego manipuluje nami nasze własne ego.

Tak popularne ostatnio „kursy medytacji”, na które zapraszają setki afiszów, rozplakatowanych w naszych miastach, stanowią często niebezpieczną pułapkę. Nawet jeśli nie doprowadzą nas wprost do sekty, to z pewnością mogą utrwalić w naszym umyśle fałszywy, karykaturalny obraz medytacji czy modlitwy, jako cudownej techniki, prowadzącej nas do świata błogości, panowania nad sobą i otoczeniem, zwiększania swojej atrakcyjności duchowej czy intelektualnej. Hans Urs von Balthasar pisze także: „Medytacja chrześcijańska zatem, w samym swoim rdzeniu, może być tylko miłującym, posłusznym przypatrywaniem się temu Człowiekowi, który jest samowyrażeniem się Boga. Jezus jest wykładnią Boga i skierowanym do nas pouczeniem. «Każdy kto wybiega zbytnio naprzód, a nie trwa w nauce Chrystusa, ten nie ma Boga. Kto trwa w nauce Chrystusa, ten ma i Ojca, i Syna* (2 J 9)”.

Powróćmy do medytacji!

Wielu ludzi wierzących na pewnym etapie rozwoju swojej wiary styka się z zagadnieniem medytacji. Jest to czas, kiedy trzeba zachować szczególną uwagę. Bardzo łatwo można bowiem wpaść w pułapkę. Dla niejednego z nas medytacja może jawić się jako „lek na całe zło”. A wtedy nietrudno o sprowadzenie jej do rangi „techniki wewnętrznego szczęścia”, magicznej wręcz metody osiągania złudnego kontaktu z Bogiem.

Błędne jest też oczekiwanie, wynikające zazwyczaj z nierozwiązanych wewnętrznych, emocjonalnych konfliktów, że medytacja da nam poczucie błogości, szczęścia, że zapewni poczucie bezpieczeństwa i pozwoli nam uciec przed światem. Taki eskapizm jest raczej nerwicowym pragnieniem zaburzonej osobowości niż dotknięciem przez łaskę Pana Boga. Tomasz Merton pisze wprost: „Medytacja jest niekiedy dosyć trudna. Jeśli znosimy trudności podczas modlitwy i czekamy cierpliwie na czas łaski, możemy łatwo odkryć, że medytacja i modlitwa to bardzo radosne doświadczenia. Nie powinniśmy jednak oceniać wartości naszej medytacji według tego, jak się czujemy. Pełna trudów i pozornie bezowocna medytacja może się w rzeczywistości okazać bardziej wartościowa od modlitwy łatwej, radosnej, oświecającej i na pozór bardzo udanej”.

Zawsze Chrystus

Tomasz Merton zaznacza wyraźnie, że medytacja czy modlitwa kontemplacyjna to jedne z najtrudniejszych doświadczeń chrześcijanina. Często trudno ocenić, czy wysiłki oranta są światłe i prawe, a niekiedy nawet sama dobra wola nie jest wystarczającą rękojmią poprawności i prawomyślności modlitwy.

Niejeden człowiek modlitwy wie, jak wiele pokus i zachcianek można spotkać na drodze medytacyjnych lub kontemplacyjnych prób dotarcia do Pana Boga. Najważniejszą umiejętnością w takiej modlitwie jest bowiem nie jakieś niejasne ezoteryczne doświadczenie, ale zdolność doświadczania i rozpoznawania łaski Boga oraz podporządkowanie się Jego najwyższej woli. Pojedynczemu człowiekowi trudno jest często o takie rozeznanie. Dlatego w praktyce medytacji i kontemplacji chrześcijańskiej, a nawet w ogóle w kształtowaniu całości swego życia duchowego, tak bardzo potrzebne jest kierownictwo duchowe.

Najlepszym kierownikiem duchowym będzie z pewnością kapłan – przyjaciel, człowiek zaufany, nierzadko stały spowiednik, który przyglądając się z pewnym dystansem powierzonym mu przez nas doświadczeniom i przeżyciom duchowym, będzie w stanie lepiej ocenić ich autentyczność. W Kościele działa też coraz więcej grup modlitewnych i medytacyjnych – warto sprawdzić ich rzeczywisty charakter i, jeśli przekonamy się, że działają w więzi z Kościołem, można tam spróbować „nauczyć się” takiej modlitwy. W tych wszystkich wysiłkach zawsze powinniśmy pamiętać o jednym: najwyższym przykładem prawdziwej modlitwy pozostaje dla nas zawsze Chrystus!

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 16/2007