Logo Przewdonik Katolicki

Życie Zmartwychwstaniem

Jadwiga Knie-Górna
Fot.

Myślę, że postawy i poglądy współczesnej młodzieży to jakaś wypadkowa tzw. atmosfery, w której im przychodzi żyć. Do nich jakoś łatwiej kleją się te porozrzucane poglądy, opinie na różne tematy, pewnie też na te, które chyba nie do końca słusznie nazywamy religijnymi. Żyć Zmartwychwstaniem? To droga wymagająca sprawdzenia. Kiedy mogę...

Myślę, że postawy i poglądy współczesnej młodzieży to jakaś wypadkowa tzw. atmosfery, w której im przychodzi żyć. Do nich jakoś łatwiej „kleją się” te porozrzucane poglądy, opinie na różne tematy, pewnie też na te, które chyba nie do końca słusznie nazywamy religijnymi. Żyć Zmartwychwstaniem? To droga wymagająca sprawdzenia. Kiedy mogę sprawdzić? Myślę, że tylko w kontekście Krzyża. Co widzę pod Krzyżem? „Przegraną” Jezusa, kilku wiernych Jemu przyjaciół i rodzinę. Reszta stoi przynajmniej w jakimś dystansie. Nawet wyznaczony na lidera Piotr nie wytrzymał i wystraszył się przeciętnej kobiety. Tutaj musi się pojawić pytanie, czy naprawdę przegrał Jezus, a jeszcze więcej, co my chcieliśmy przy Nim ugrać dla siebie, kiedy był popularny i kiedy były przy Nim tłumy. „A myśmy się spodziewali…”. I okazało się, że wielu się zawiodło, tak, „że oczy były niejako na uwięzi”. Przyłączył się „towarzysz ich ucieczki” i najpierw ich wysłuchał, potem powiedział im, że są niepojętnymi uczniami, a następnie od nowa wszystko im wyjaśniał i okazywał mimo wszystko miłość, bo łamał i rozdawał chleb swoim niepojętnym uczniom. Wtedy dopiero otworzyły się im oczy. Już nie bali się ciemności ani zmęczenia po przebytej drodze i w tej samej chwili wrócili do swoich. Zmartwychwstały umożliwił im powrót, bo najpierw słuchał, potem wyjaśniał i był z nimi przy stole. Kto się przyłączy do człowieka, który nie rozumie, dlatego ucieka, kto mu wyjaśni wszystko i cierpliwie? Życie Zmartwychwstaniem nie może być kaznodziejskim i katechizmowym zadaniem. Tych dwóch uciekinierów w kierunku Emaus popierało się w swoim zwątpieniu i zawodzie, dlatego szli razem. Potem, też szli razem, ale aby ogłosić „Pan rzeczywiście zmartwychwstał”. Czy nie jest to historia nas „starych i młodych”? Może młodym za mało mówimy i sobie pewnie też, że Pan jest obecny wtedy gdy uciekamy, ale „myśli nasze są zajęte”, tak że Go nie poznajemy.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki