Gdyby się okazało, że Jezus nie zmartwychwstał? Gdyby znaleziono grób z ciałem i udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że to grób Jezusa z Nazaretu, syna Józefa, ukrzyżowanego...
O znaczeniu Zmartwychwstania Jezusa dla historii i naszej wiary, z ks. dr. Pawłem Kiejkowskim, dogmatykiem, wicerektorem Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie, rozmawia Monika Białkowska
Gdyby się okazało, że Jezus nie zmartwychwstał…? Gdyby znaleziono grób z ciałem i udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że to grób Jezusa z Nazaretu, syna Józefa, ukrzyżowanego 7 kwietnia 30 roku w Jerozolimie? Co wtedy?
– Św. Paweł pisał: „Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także nasza wiara. Okazuje się bowiem, żeśmy byli fałszywymi świadkami Boga” (1 Kor 15, 14-15).
Chrystus jednak zmartwychwstał! Uważam, że bardziej aktualne jest pytanie: Co dla mnie, człowieka żyjącego na początku XXI wieku, oznacza fakt, że Jezus powstał z martwych? Kard. Joseph Ratzinger pisał: „Wyznanie wiary w Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest (…) wyrazem pewności, że prawdą jest to, co wydawało się snem pięknym (…). Jest ono siłą miłości, która jest mocniejsza od śmierci”. W Zmartwychwstaniu Bóg wyszedł do człowieka i dzięki temu człowiek może uczestniczyć w zwycięstwie Miłości. Z drugiej strony nie możemy zapominać, że ta Tajemnica ma swoje korzenie w konkretnym wydarzeniu historycznym, które możemy poznać dzięki relacjom świadków.
A może uczniowie, jak twierdził Hermann Reimarus, zabrali ciało Jezusa i ukryli je, bo nie chcieli rezygnować z bycia nauczycielami dla tłumów, nie mieli ochoty wracać do ciężkiej pracy rybaków?
– Nie on pierwszy wysuwał takie hipotezy. Już ewangelista Mateusz relacjonuje kłamstwo rozgłaszane przez władze żydowskie, jakoby to uczniowie wykradli zwłoki Jezusa. Zarzut ten powracał w czasach starożytnych i powraca dziś, w wielu literackich i fantastycznonaukowych „historiach” życia Jezusa. Ale czy wiara w Zmartwychwstanie Jezusa, która zafascynowała i pociągnęła tysiące ówczesnych Żydów, mogła opierać się na kłamstwie? Przecież mogło być ono szybko zweryfikowane przez dociekliwych mieszkańców Jerozolimy. Trudno też uwierzyć, aby Jakub, Piotr, Paweł oddali życie za oszustwo, które sami wymyślili.
A może Jezus wcale nie umarł, tylko wpadł w letarg? Medycyna nie była wtedy na najwyższym poziomie, pogrzeb odbył się w pośpiechu… Może śmierć Jezusa była tylko pozorna, może Jezus ocknął się w grobie, pod wpływem panującego w grocie zimna, pachnących olejków, trzęsienia ziemi…? I wyszedł z grobu, co uczniowie odczytali jako powstanie z martwych?
– Rzeczywistą śmierć potwierdził przede wszystkim przebity bok Jezusa na krzyżu, z którego wypłynęła krew i woda, co oznacza, że nastąpiło oddzielenie osocza od czerwonych krwinek. Przekonujący argument na ten zarzut podaje także David Strauss: „Człowiek na wpół umarły, który potrzebował opieki lekarskiej i bandaży, nie mógł żadną miarą wzbudzić w uczniach przekonania, że jest zwycięzcą śmierci i grobu (…) Taki powrót do życia osłabiłby tylko wrażenie, jakie Jezus wywarł na nich swoim życiem i śmiercią”. Dodam, że słowa te napisał człowiek, który był zdecydowanym przeciwnikiem przepowiadania Kościoła!
A może to, co widzieli uczniowie, było tylko projekcją ich umysłów? Byli przecież zmęczeni, przejęci, smutni, ze śmiercią Jezusa zawalił się ich świat. Może widzenia Zmartwychwstałego były tylko halucynacjami, wywołanymi przez ogromne emocje?
– Relacje o Zmartwychwstaniu zawarte w Ewangeliach świadczą o czymś przeciwnym. To, co się stało, nie zrodziło się w sercach i umysłach uczniów, ale wydarzyło się poza nimi. Oni się tego nie spodziewali. To Jezus im się ukazał, On pozwolił się zobaczyć. To Chrystus przezwyciężał ich zwątpienie, przekonywał! Według ówczesnych przekonań potępiony i ukrzyżowany Jezus zdawał się być opuszczony i przeklęty przez Boga. Tylko rzeczywiste spotkanie ze Zmartwychwstałym mogło tak istotnie zmienić przekonanie uczniów.
Relacje świadków są jednak niespójne. Czy nie jest to dla nas kłopotliwe? Opowieści Ewangelistów różnią się wieloma szczegółami: dlaczego mamy im wierzyć?
– Orędzie o Zmartwychwstaniu przekazywane było przez ludzi bardzo tym wydarzeniem przejętych, próbujących w nowym świetle zobaczyć swoją wcześniejszą wiedzę o Jezusie. Trudno było im wytłumaczyć to, co wymykało się wszelkim opisom. Początkowo orędzie o Zmartwychwstaniu wyrażali w krótkich wyznaniach wiary. Z biegiem lat Ewangeliści podjęli się zadania opisania wydarzeń z wielkanocnego poranka. Każdy z nich uczynił to w swoim kluczu teologicznym i językowym – zdarzają się więc między nimi drugorzędne różnice. A czy możemy im wierzyć? Apostołowie głosząc Zmartwychwstanie, oddali życie! Ewangeliści są uczciwi w swoich relacjach: dyskretni, uciekają od sensacji. Mówią tylko o pustym grobie i o spotkaniach ze Zmartwychwstałym. Gdyby całą historię wymyślono, zapewne powstałyby uzgodnione w szczegółach i spektakularne teksty opisujące moment powstawania Jezusa z grobu. Nie byłoby w nich też mowy o kobietach, których w ówczesnym świecie nie brano pod uwagę jako wiarygodnych świadków. To, co wydaje się słabością opisów – w gruncie rzeczy potwierdza autentyczność relacjonowanych wydarzeń.
Apostołowie byli naocznymi świadkami Jezusa Zmartwychwstałego. Czy było im łatwiej uwierzyć niż nam?
– Apostołom wcale nie było łatwo. Byli Żydami i oczekiwali Zmartwychwstania, ale dopiero na końcu czasów. Po śmierci swojego Mistrza byli przestraszeni, wielu zwątpiło, spodziewając się innego losu Mesjasza. Stojąc w obliczu Zmartwychwstałego, myśleli, że widzą ducha. Chrystus pokazywał więc swoje ciało ze śladami męki, tłumaczył, co się wydarzyło, zapraszał do wspólnego posiłku. My mamy innego rodzaju trudność: osłuchaliśmy się z Ewangelią o Zmartwychwstaniu, przyzwyczailiśmy się do niej – i nie zmienia ona już radykalnie naszego życia, często nie ma na nie istotnego wpływu. Apostołom mogło być łatwiej wierzyć ze względu na moc miłości, jaką rodziło spotkanie ze Zmartwychwstałym. My natomiast wzrastamy w środowisku wiary przekazywanej przez pokolenia – pomocą dla nas są świadkowie wiary, prowadzący do osobistego zawierzenia Jezusowi.
Czy w takim razie Zmartwychwstanie można zrozumieć? Czy można je wytłumaczyć?
– Zmartwychwstanie Jezusa nie jest powrotem do poprzedniego życia, ale wejściem w jego nową formę, przekraczającą przestrzeń i czas. Nikt nie może powiedzieć, jak się ono odbyło z fizycznego punktu widzenia. Jest to wydarzenie historyczne, które jednak pozostaje – jak uczy Katechizm Kościoła Katolickiego – „w sercu tajemnicy wiary”. Tego nie można zrozumieć jedynie na płaszczyźnie intelektualnej, zbadać „szkiełkiem i okiem”. Rozumienie Zmartwychwstania jest możliwe poprzez doświadczenie wiary we wspólnocie wierzących. Jest możliwe dla tego, kto w Kościele, w słowie Bożym i sakramentach będzie spotykał Zmartwychwstałego. Kto pozwoli się Zmartwychwstałemu obdarować i samemu stać się darem – na tym przecież polega Eucharystia. Zachwyt intelektualny to za mało – Bóg nie zbawia tylko naszych myśli, Bóg zbawia nasze życie. „Ten, kto wierzy, widzi coraz jaśniej, jak rozumne jest wyznawanie owej miłości, która przezwyciężyła śmierć” – napisał wiele lat temu Joseph Ratzinger.
Według badań Instytutu Statystki Kościoła Katolickiego, niespełna 66 procent badanych wierzy w zmartwychwstanie. Jeszcze mniej – w zmartwychwstanie z ciałem i duszą. Co najbardziej zagraża naszej wierze w zmartwychwstanie? Co może tę wiarę wypaczyć, czego powinniśmy się wystrzegać?
– Wracają co jakiś czas zarzuty o oszustwie: przykład tego mamy choćby w nagłośnionym niedawno filmie dokumentalnym „Zaginiony grób Chrystusa” Jamesa Camerona, który, choć oprotestowany przez archeologów jako nierzetelny, zdołał wzbudzić pewną sensację. Nie uważam jednak takich sensacji za bardzo groźne. Bardziej niebezpieczne są próby mitologicznej reinterpretacji Zmartwychwstania Jezusa – postrzeganie go jako naturalnego zjawiska w cyklu wciąż odradzającej się przyrody. A ono było przecież radykalnym wtargnięciem Boga w historię, było wyrwaniem Jezusa ze śmierci i zwycięstwem Bożej miłości. Efektem symbolicznego rozumienia Zmartwychwstania jest to, że ludzie wprawdzie myślą o nim czasem – ale niczego się po nim nie spodziewają. Największym zagrożeniem jest niewątpliwie zanik osobistej wiary. Pomocą dla jej wzrostu jest celebracja słowa Bożego i sakramentów oraz czynna chrześcijańska miłość. „Jeżeli więc ustami wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia”
(Rz 10, 10-11).
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













