Miłość to nie pluszowy miś

O miłości, walentynkach i encyklice Benedykta XVI

z ks. prof. Antonim Siemianowskim filozofem, autorem książki ,,Zrozumieć miłość, rozmawia Bernadeta Gozdowska



Czy z duchownym wypada rozmawiać o miłości?

A dlaczego nie?



Bo ktoś może zapytać, a co Ksiądz o tym wie...?

Takie pytanie faktycznie może się pojawić. Myli się jednak ten, kto sądzi,...
Czyta się kilka minut

O miłości, walentynkach i encyklice Benedykta XVI

z ks. prof. Antonim Siemianowskim – filozofem, autorem książki ,,Zrozumieć miłość”, rozmawia Bernadeta Gozdowska

Czy z duchownym wypada rozmawiać o miłości?

– A dlaczego nie?

Bo ktoś może zapytać, a co Ksiądz o tym wie...?

– Takie pytanie faktycznie może się pojawić. Myli się jednak ten, kto sądzi, że duchowni o miłości nie wiedzą kompletnie nic. Owszem, rezygnują z niektórych jej aspektów, wyrzekają się miłości cielesnej, małżeństwa, nie znaczy to jednak, że nie mają uczuć. Ksiądz to też człowiek i bez miłości trudno mu żyć.

Czy rzeczywiście miłość jest nam tak niezbędna?

– Nie tak niezbędna jak tlen czy chleb, ale potrzebna, przede wszystkim dla naszego prawidłowego rozwoju duchowego, dla normalnej ludzkiej dojrzałości, dla nawiązania prawidłowych więzi z innymi ludźmi. Miłość uwrażliwia nas na drugiego człowieka, daje poczucie bezpieczeństwa i spełnienia. Oczywiście w ciągu całego swojego życia doświadczamy różnych rodzajów miłości i różnie miłość postrzegamy. Inna będzie ta do matki, inna do brata, inna do męża, a jeszcze inna do pracy czy sportu. Każda z nich jest cenna, jeśli jest dojrzała i zakorzeniona w miłości do Boga.

Ponoć ile osób, tyle definicji miłości...

– Tak się mówi. Bo też naprawdę źródłowo miłości doświadczamy osobiście, każdy z nas rozumie ją według własnego doświadczenia i okazuje nieco inaczej. Nie da się jednak ukryć, że współcześnie mamy do czynienia ze swego rodzaju zaszufladkowaniem miłości, zgodnie ze schematem lansowanym w mass mediach, gdzie tak wiele się o niej mówi, pokazuje się ją, ale są to obrazy kojarzące miłość głównie z zaspokajaniem własnych potrzeb, poszukiwaniem doznań i doświadczaniem przyjemności. A przecież miłość to nie tylko zmysły i emocje. To wyjście naprzeciw drugiemu człowiekowi, akceptacja i troska o niego, odpowiedzialność i trwanie przy nim mimo przeciwności, czasami kosztem własnego ,,ja”.

Wielu się tego boi. Wolą samotność lub luźne związki.

– To, niestety, bardzo niepokojąca prawda. Spora liczba młodych ludzi, zwłaszcza w dużych miastach, wybiera samotność lub życie bez tak zwanych zobowiązań. Modę na taką egzystencję wypromowała po części współczesna kultura. Młodzi chcą świetnie zarabiać, być dyspozycyjni, mobilni, dobrze wykształceni i wolni. Rodzina to według nich zbyt duża odpowiedzialność, niepotrzebne obciążenie, zbędny balast. Odkładają więc decyzję o jej założeniu na później albo w ogóle z tego rezygnują. Potrzeby bycia z drugim człowiekiem nie da się jednak zaspokoić żadnym substytutem. Nic nie zastąpi bliskości i poczucia bezpieczeństwa, jakie daje miłość najbliższych.

Czy nie uważa Ksiądz Profesor, że miłość jest dziś nieco przereklamowana? Pełno jej w reklamach, gazetach, a zwłaszcza w serialach.

– Pełno, ale jest to miłość na pokaz. W filmie, reklamie, serialu nie da się w pełni wiarygodnie pokazać uczucia, które łączy dwoje ludzi. Albo jest banalnie i słodko, albo nieszczęśliwie i łzawo. Oczywiście nie potępiam oglądania tego typu produkcji. Sam oglądam ,,M jak Miłość”. Przestrzegam jednak przed robieniem porównań i wyciąganiem błędnych wniosków. Prawdziwe życie toczy się tu i teraz.

A co Ksiądz Profesor sądzi o walentynkach, wszystkich tych misiach, serduszkach, kartkach..?

– Myślę, że nie ma w tym nic złego, dopóki traktujemy walentynki jako zabawę i jesteśmy świadomi, że miłość to coś więcej niż pluszowy miś, kwiatek i kartka z serduszkami. Jeśli w okazywaniu uczuć ograniczamy się tylko do tego lub, co gorsza, jeśli utożsamiamy z tym naszą miłość, to znaczy, że jesteśmy niedojrzali albo bardzo ubodzy duchowo. W takim przypadku walentynki mogą przyczynić się do banalizacji, a nawet trywializacji miłości, jaka łączy kobietę i mężczyznę.

Może więc młodzi ludzie zamiast kartki z serduszkiem powinni podarować sobie encyklikę Benedykta XVI?

– Dlaczego nie... To dość trudny dokument, ale warto się z nim zapoznać. Myślę, że lektura papieskiej encykliki może pomóc młodym ludziom – i nie tylko im – znaleźć odpowiedź na wiele trudnych pytań.

,,Bóg jest miłością” – nie zaskoczył Księdza Profesora temat?

– Nie... Ojciec Święty przypomina fundamentalną dla chrześcijaństwa prawdę, że Bóg jest miłością. O miłości tej pisze w sposób niezwykle uporządkowany, zwięzły i treściwy. Prowadzi rozważania na temat różnych jej wymiarów, zadaje pytania, zmusza do refleksji. Nie pomija kwestii trudnych. W pierwszej części encykliki mówi m.in. o miłości erotycznej (eros) oraz bezwarunkowej, zdolnej do poświęceń (agape). Nie potępia tej pierwszej, nie neguje jej znaczenia, podkreśla jednak, że eros bez agape jest tylko towarem, rzeczą, którą można kupić i sprzedać. Papież mówi także pięknie o miłości do Boga, miłości do bliźniego i o miłosierdziu. Przekonuje nas, że mimo panoszącego się na świecie zła i nienawiści, miłość jest możliwa.

Czy papieska encyklika może stać się przewodnikiem dla współczesnego człowieka, żyjącego w świecie, który wydaje się mieć problem z właściwym rozumieniem miłości?

– Myślę, że tak. W moim przekonaniu Papieżowi zależało m.in. na pokazaniu, jak bardzo zafałszowane jest współczesne rozumienie miłości. Jak źle i niewłaściwie jest ona postrzegana i traktowana. Wydając ten dokument, chciał przypomnieć o istocie wiary chrześcijańskiej, zawartej w słowach Pierwszego Listu św. Jana: ,,Bóg jest miłością, kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim”.

Ksiądz Twardowski radził: „Śpieszmy się kochać ludzi...”. Czy warto?

– Oczywiście, że warto, bo miłość to sens ludzkiego życia. Bez niej jest ono puste i jakby pozbawione treści. Warto kochać każdego człowieka. W miłości jest sens życia.

Ks. prof. dr hab. Antoni Siemianowski – emerytowany profesor filozofii teoretycznej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, wykładowca antropologii i etyki filozoficznej w Prymasowskim Wyższym Seminarium Duchownym w Gnieźnie. Publikował m.in. w czasopismach: „W drodze”, „Znak”, „Akant”, „Colloquia Theologica Adalbertina”. Autor wielu książek z zakresu filozofii, m.in.: „Człowiek i Prawda” (Poznań 1986), „Śmierć i perspektywa nadziei” (Gniezno 1992), „Człowiek a świat wartości” (Gniezno 1993), „Szkice z etyki wartości” (Gniezno 1995), „Antropologia filozoficzna” (Gniezno 1996), „Sumienie” (Bydgoszcz 1997), „Zrozumieć miłość. Fenomenologia i metafizyka miłości” (Bydgoszcz 1998), „Czym jest filozofia?” (Toruń 2006).

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 8/2006