Radzić sobie z problemami

Są dwa sposoby reagowania na kłop ty: Można starać się zmienić sytuację albo swój stosunek do niej.

P. Bottome



Wielu dorosłych przyznaje, że ma problem ze stresem, definiowanym jako trudna sytuacja, z którą nie potrafią sobie poradzić. Badania pokazują, że w walce z nim bardzo ważne jest tzw. w parcie społeczne, czyli możliwość otwartego porozmawiania o problemach z osobami...
Czyta się kilka minut

Są dwa sposoby reagowania na kłop ty: Można starać się zmienić sytuację albo swój stosunek do niej.

P. Bottome

Wielu dorosłych przyznaje, że ma problem ze stresem, definiowanym jako trudna sytuacja, z którą nie potrafią sobie poradzić. Badania pokazują, że w walce z nim bardzo ważne jest tzw. w parcie społeczne, czyli możliwość otwartego porozmawiania o problemach z osobami bliskimi. Wiel tego nie robi np. uważając, że przyznanie się do problemu jest oznaką słabości lub bojąc się negatywnej reakcji rozmówcy. Inni robią to w uciążliwy dla bliskich sposób, zalewając ich potokami pretensji i ustawicznego marud enia. Z drugiej strony każdy chciałby, aby jego dzieci potrafiły efektywnie radzić sobie z trudnościami, były zdrowe i odporne na stres. Oto kilka ćwiczeń dla całej rodziny, które pomagają za ówno dzieciom, jak i dorosłym uczyć się konstruktywnych sposobów rozmowy o problemach.

Życie jest jak róża

Czasami rozumiemy różne rzeczy – tak na chłodno, logicznie, a jednak trudno nam je objąć sercem. Bardzo pomocne jest w takich przypadkach posłużenie się metaforą. Dorośli doskonale wiedzą, że życie nie składa się wyłącznie z rzeczy miłych i przyjemnych, jednak dzieci często mają problem z przyjęciem tego do wiadomości. Aby pomóc im lepiej pojąć tę prawidłowość, możemy posłużyć się metaforą róży. Róża to symbol piękna i harmonii, kolce natomiast – walki i cierpienia. Dlatego stanowi doskonałą ilustrację codzienności, gdzie rzeczy niemiłe przeplatają się z dobrymi. Przynieście dziś wieczorem do domu różę i urządźcie Święto Róży. Niech dzieci posłuchają kilku opowieści rodziców: kot zdechł, lecz pozostawił po sobie wiele miłych wspomnień; tata nie dostał nadgodzin, będzie mniej pieniędzy, za to więcej czasu spędzi z rodziną... Patrzcie na różę, opowiadajcie o „kolcach”, ale starajcie się dostrzec też towarzyszące im „kwiaty”. Gdy dzieci zrozumieją, na czym polega gra, dodadzą swoje opowieści: wyjący wniebogłosy przedszkolak znienacka się uspokaja i przytula do starszej siostry, mówiąc „kocham Cię i przepraszam”, maluch podarł rysunek starszego brata, ale dzięki temu narysował on nowy – jeszcze ładniejszy... Przyglądajcie się stojącej na stole róży i dzielcie się przeżyciami. Święto Róży warto urządzać raz w miesiącu lub nawet częściej – gdy tylko czujecie, że może to pomóc.

Plasterki na zranioną duszę

Gdy się skaleczymy, natychmiast zaklejamy ranę plastrem. Przydałyby się nam też niosące natychmiastową ulgę „plasterki” na zranione uczucia, tym bardziej że często trudno nam prosić o pomoc. Dlatego warto przygotować rodzinną „apteczkę duszy”. Niech każdy z was wypisze co mu pomaga, gdy czuje się zraniony, zmęczony, zirytowany. Zróbcie listę lub też każdy z „plasterków” zapiszcie na osobnej kartce i wrzućcie do pudełka. Gdy któreś z was poczuje się źle, wystarczy wręczyć rodzinie pudełko i czekać na pomoc. Oto kilka przykładów pomocy: przytulenie, pochwalenie, spacer, muzyka, mała miła niespodzianka, smaczna przekąska, śmieszna historyjka.

Jak pełna jest twoja szklanka?

Kolejna zabawa wykorzystująca metaforę. Czasem jesteśmy pełni energii i optymizmu, czasem przybici i smutni. Umiejętność trafnego rozpoznawania swojego stanu jest podstawą inteligencji emocjonalnej, a w rezultacie radzenia sobie z problemami. Usiądźcie całą rodziną dookoła stołu. Przed każdym postawcie szklankę, a na środku stołu dzbanek z wodą. Niech każde z was po kolei wleje do swojej szklanki tyle wody, ile energii czuje w sobie. Potem porozmawiajcie o tym, dlaczego akurat tyle wody wlaliście. Jeśli ktoś ma zły dzień, możecie wykorzystać plasterki na zranioną duszę. Metafora ta tworzy też użyteczny skrót. Od tej pory, gdy ktoś z was będzie miał zły dzień, może powiedzieć rodzinie: „moja szklanka jest pusta”. Gdy domownicy się o tym dowiedzą, mogą pomóc „napełnić szklankę”.

Co mogę, czego nie

Czasami jakiś problem przygniata nas, ponieważ wydaje się być całkowicie poza naszą kontrolą. Tak naprawdę w każdej trudnej sytuacji jest jakiś element od nas niezależny, ale można też znaleźć coś, co potrafimy zmienić. Będzie nam łatwiej, gdy zdamy sobie sprawę z tego, co w trudnej sytuacji możemy zrobić, a co przekracza nasze możliwości. Oto gra, która nam w tym pomoże: Na stole układamy stosik kartek. Każdy z rodziny wypisuje na każdej kartce z osobna różne problemy, z którymi się boryka. Potem kartki zbieramy i czytamy wszystko po kolei. Wspólnie zastanówmy się i zapiszmy, co w danej sytuacji możemy zmienić, a na co nie mamy wpływu. Np. Problem: Nudzę się, dojeżdżając tramwajem do szkoły. Nie mogę: Sprawić, by tramwaj jechał szybciej. Mogę: wziąć sobie coś do czytania. Problem: mam kolegę agresywnie wypowiadającego się o moich poglądach. Nie mogę: zmienić jego charakteru. Mogę: powiedzieć mu, że nie podoba mi się jego sposób formułowania opinii.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 7/2006