O panu Mietku, zielonkach i kacu

Mamy wprawdzie ciszę wyborczą, jednak trudno wymagać, aby felietonista niczym kameduła zachowywał całkowite milczenie. Choćby tylko dlatego, że w mediach uaktywnił się nam, po latach nieobecności, pamiętny szef gabinetu Lecha Wałęsy, przewodzący teraz jego doradcom, Mieczysław Wachowski.

Pan Mietek, z właściwą sobie swadą, zabiera głos w rozmaitych sprawach. Raz...
Czyta się kilka minut

Mamy wprawdzie ciszę wyborczą, jednak trudno wymagać, aby felietonista – niczym kameduła – zachowywał całkowite milczenie. Choćby tylko dlatego, że w mediach uaktywnił się nam, po latach nieobecności, pamiętny szef gabinetu Lecha Wałęsy, przewodzący teraz jego doradcom, Mieczysław Wachowski.

Pan Mietek, z właściwą sobie swadą, zabiera głos w rozmaitych sprawach. Raz wypowiada się o inwigilacji opozycji na początku lat dziewięćdziesiątych, bo jest podejrzewany o inspirację tego niecnego procederu, innym razem prawi coś o planowanym rzekomo wówczas zamachu stanu, to znowu snuje wywody o „manii prześladowczej” braci Kaczyńskich albo usiłuje tłumaczyć intencje poczynań swego pryncypała w czasach prezydentury. Dobre i to, że nie zająknął się ani słowem o groźbie najazdu pohańców na Belweder. Rzeknę więc, jak niegdyś Longinus Podbipięta: daj waść pokój, bo słuchać chadko!

Skoro jednak panuje cisza wyborcza, odejdźmy na chwilę od polityki. A ponieważ pisałem niedawno o urokach grzybobrania, więc pozwólcie, zacni utracjusze raju, że dorzucę słowo o tych aromatycznych darach lasu. Zwłaszcza że o tej porze roku, pomimo zawirowań pogodowych, trwa zbiór gąsek zielonek, grzybów o nieco nadszarpniętej reputacji. Wszystko za sprawą publikacji zamieszczonej przed kilku laty na łamach magazynu medycznego „The New England Journal of Medicine”, w której dr Regis Bedris z Bordeaux przedstawił wyniki swoich badań nad kilkunastoma przypadkami rabdomiolizy. Ta rzadko spotykana choroba ma prowadzić do rozpadu mięśni, uszkodzenia nerek, a czasem nawet zgonu. Otóż dr Bedris uznał, że przyczyną choroby w każdym z badanych przez niego przypadków było spożycie... gąsek zielonek. Jeden z dowcipnych internautów skomentował owe ustalenia opisem eksperymentu zmierzającego do ustalenia przyczyn kaca. Badacz po tygodniu pijaństwa doszedł do wniosku, że choć pił rozmaite alkohole, w różnych miejscach i o różnej porze, zawsze miał objawy kaca. Wyciągnął więc wniosek, że odpowiedzialny za to jest jedyny czynnik wspólny wszystkim „popijawom”, czyli... woda, bo w każdym alkoholu było jej aż 60 procent!

Cóż, nawet jeśli nie jesteśmy pewni, czy warto jadać zielonki, zagłosujmy dzisiaj tak, abyśmy jutro nie mieli kaca – moralnego.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 46/2006