Logo Przewdonik Katolicki

Jesteśmy dumni z tamtych dni

Marcin Makohoński
Fot.

Kilka kilometrów na południe od Chodzieży znajduje się niewielka miejscowość Stróżewo. Równie niewielka jest też miejscowa parafia, w której zamieszkuje niespełna 750 wiernych, rozproszonych aż w ośmiu wioskach. Na pierwszy rzut oka nic szczególnie nie wyróżnia tego miejsca ani jego mieszkańców. Wszystko wydaje się więc wskazywać na to, że jest to mała, podpilska wioska,...

Kilka kilometrów na południe od Chodzieży znajduje się niewielka miejscowość Stróżewo. Równie niewielka jest też miejscowa parafia, w której zamieszkuje niespełna 750 wiernych, rozproszonych aż w ośmiu wioskach.

Na pierwszy rzut oka nic szczególnie nie wyróżnia tego miejsca ani jego mieszkańców. Wszystko wydaje się więc wskazywać na to, że jest to mała, podpilska wioska, w której toczy się zwyczajne, raczej spokojne życie. Nie jest to jednak pełen obraz. Pod warstwą tego wszystkiego, co dziś widoczne dla oka przybysza, kryje się bowiem dumna historia ludzi, którzy nie ulękli się systemu usiłującego odrzucić Boga, religię i Kościół i potrafili domagać się prawa do swobodnego wypełniania praktyk religijnych w swojej świątyni…

Historia tworzenia parafii pw. Matki Boskiej Szkaplerznej w Stróżewie jest w pewnej mikroskali ilustracją nieodległej polskiej historii, a zwłaszcza jej trudnego fragmentu z drugiej połowy lat 50., kiedy to przyszło zmagać się Kościołowi i narodowi o prawo do publicznego wyznawania wiary oraz swobodnego wypełniania praktyk religijnych. Poznając bliżej historię tego okresu na przykładzie Stróżewa, można bez najmniejszej przesady czy patosu stwierdzić, że powstanie tutejszej parafii jest świadectwem heroicznego i konsekwentnego zmagania się wielu ludzi z bezdusznym systemem, dla którego Kościół był wrogiem publicznym numer jeden i dlatego trzeba było programowo utrudniać i ograniczać jego działalność.

Miłosierny dar władzy
A wszystko zaczęło się tuż po zakończeniu działań wojennych w 1945 roku. Wtedy to na miejsce zamieszkujących tu dotąd niemieckich protestantów zaczęła napływać ludność polska. Wraz z osiedlaniem się na tym terenie przybyszów z różnych rubieży przedwojennej Polski podjęto starania o zapewnienie im stałej opieki duszpasterskiej. Wiązało się to oczywiście z koniecznością powołania do życia nowej parafii. Niestety, władza ludowa nie zgodziła się na powstanie nowego ośrodka duszpasterskiego, a jej odpowiedzią na ponawiane w tym zakresie sugestie i prośby było upaństwowienie istniejącego od końca XIX wieku w Stróżewie zboru poewangelickiego. W ten sposób stojący w centrum wsi kościół został na wiele lat zamieniony na magazyn nawozów sztucznych.

Dopiero z nadejściem okresu „odwilży politycznej” na końcu lat 50., sytuacja zmianiła się. Władze kościelne wykorzystały ten moment i szybko podjęły działania zmierzające do utworzenia w Stróżewie samodzielnej parafii. 7 stycznia 1957 roku Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej przekazało Kościołowi katolickiemu poewangelicką świątynię, którą uroczyście poświęcono już tydzień później. Wiosną tego samego roku, z inicjatywy miejscowej ludności, zawiązał się w Stróżewie społeczny komitet odbudowy kościoła. Równie szybko podjęto pierwsze prace remontowe. Udało się wówczas naprawić dach i posadzkę świątyni, dobudować zakrystię oraz niewysoką dzwonnicę. 9 kwietnia 1957 roku kościół w Stróżewie otrzymał wezwanie Matki Boskiej Szkaplerznej.

Powoli, ale skutecznie
Nadzieje na powstanie w Stróżewie autonomicznej parafii, rozbudzone nową sytuacją społeczno-polityczną, okazały się jednak przedwczesne. Całkiem niespodziewanie w styczniu 1960 roku władze komunistyczne postanowiły bowiem zrewidować swoją decyzję sprzed trzech lat, zmierzając tym samym do odebrania mieszkańcom z trudem wyremontowanego kościoła. Tylko dzięki usilnym zabiegom Kurii Metropolitalnej w Poznaniu „sprawa Stróżewa” została odłożona na półkę, a z czasem zapomniana. Mimo nieprzychylnego stanowiska władz, starania o erygowanie nowej parafii nie ustały. Z tą właśnie myślą zakupiono w lipcu 1967 roku 2-hektarowe gospodarstwo wraz z zabudowaniami, które w przyszłości planowano przekształcić w plebanię. Od 1 września 1970 roku w Stróżewie rezydowali zamiennie księża wikariusze z parafii pw. św. Floriana w Chodzieży i parafii pw. Matki Bożej Pocieszenia w Wyszynach.

Lata 70. okazały się momentem zwrotnym w krótkiej historii stróżewskiej parafii. 18 września 1973 roku abp Antoni Baraniak erygował nową parafię, a w niespełna trzy miesiące później mianował ks. Zygmunta Napierałę jej pierwszym proboszczem. W 1977 roku, a więc dokładnie 20 lat od sprawowania w stróżewskim kościele pierwszej Mszy św., odbyły się pierwsze w historii parafii Misje Święte. W 1989 roku w pobliskich Ostrówkach i Stróżewicach utworzono dwa cmentarze parafialne.

Dziś
Niełatwa historia tworzenia parafii w Stróżewie jest ciągle żywa w pamięci tamtejszych mieszkańców. Wielu z nich podkreśla zresztą, że pragną przekazywać ją następnym pokoleniom, jako świadectwo heroicznej wiary i niezwykłej determinacji swoich rodziców i dziadków, którzy potrafili stawić czoła bezdusznemu i bezbożnemu systemowi. Tak jak przed kilkudziesięciu laty, również i dziś, kiedy mają już swoją świątynię, dają żywe świadectwo przywiązania do Kościoła oraz biorą współodpowiedzialność za różne obszary życia i misji stróżewskiej parafii.

W ostatnim czasie, wraz z ks. Józefem Wędzikowskim, który duszpasterzuje tu od czerwca 2004 roku, wyremontowali salkę katechetyczną oraz plebanię. W kościele zainstalowano również nowe nagłośnienie oraz zakupiono paramenty liturgiczne. W najbliższych planach jest także założenie nowego dachu na kościele. Jak podkreśla ks. Wędzikowski, parafia w Stróżewie to nie tylko budynki, ale przede wszystkim konkretni ludzie. – Stróżewscy parafianie to ludzie bardzo otwarci – mówi ks. proboszcz. – Lubią przystanąć, porozmawiać, podzielić się cząstką własnego życia czy po prostu zapytać o zdrowie. Często zapytują też o plany, jakie zostały przewidziane do wykonania w najbliższym czasie. Ale nigdy nie kończą na tym pytaniu. Zawsze bowiem pytają także, jak mogą w tym pomóc.

W parafii działa niemała grupa liturgiczna, do której należą ministranci i lektorzy. Już od wielu lat na wspólnej modlitwie gromadzą się panie należące do Róż Żywego Różańca. Nie tak dawno w parafii zawiązało się koło Towarzystwa Czytelni Ludowych, a niebawem planowane jest powołanie do życia grupy charytatywnej. Jak mówi ks. Wędzikowski, te działania w małych grupach są niezmiernie ważne, by ludzie odkrywali swoje miejsce we wspólnocie parafialnej. Prawdziwa parafia – dodaje ks. proboszcz – musi być przecież wspólnotą otwartą, w której każdy czuje się jak w domu, w której jest miejsce dla wszystkich.

Kolejną prezentowaną parafią będzie parafia pw. Nawiedzenia NMP i Wszystkich Świętych w Kierzkowie (dekanat Żnin)

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki