Logo Przewdonik Katolicki

W gościnie u św. Faustyny

Aleksandra Polewska
Fot.

Diecezja włocławska chlubi się wspaniałymi świętymi. Dwoje z nich św. Faustyna Kowalska i św. Maksymilian Kolbe obchodzi w październiku swoje święta. Do dziś w ich rodzinnych miejscowościach zachowały się domy, w których przyszli na świat. Funkcjonują one jako muzea, które warto odwiedzić. Udajmy się więc do Głogowca w parafii Świnice Warckie. Helenka Kowalska,...

Diecezja włocławska chlubi się wspaniałymi świętymi. Dwoje z nich – św. Faustyna Kowalska i św. Maksymilian Kolbe – obchodzi w październiku swoje święta. Do dziś w ich rodzinnych miejscowościach zachowały się domy, w których przyszli na świat. Funkcjonują one jako muzea, które warto odwiedzić. Udajmy się więc do Głogowca w parafii Świnice Warckie.

Helenka Kowalska, późniejsza s. Faustyna Maria Kowalska, przyszła na świat w domu z żółtego kamienia, zwanego rożniatowskim, który wieńczyła słomiana strzecha. Wewnątrz była izba z klepiskiem, duża sień i ciepła kuchnia. Gdy się urodziła, ojciec – szewc – trzymał warsztat w drewutni, w głębi podwórza. Zimą przenosił go do kuchni. Na pewno nie spodziewał się, że ponad sto lat później będą go oglądać tysiące pielgrzymów. Nie przeczuwał także, że został ojcem dziewczynki, o której świętości kiedyś usłyszy cały świat.

Dziś wnętrze domu Kowalskich uderza zwyczajnością. Białe ściany, biały sufit z desek. Stosunkowo nieliczne meble, obrazy. Z pewnością w czasach dzieciństwa s. Faustyny wnętrze to wyglądało równie, a może nawet bardziej skromnie. Jeśli spojrzymy na jej życie wyłącznie od strony zewnętrznej, możemy stwierdzić, że było zwyczajne, może nawet nudne: prosta zakonnica, pracująca fizycznie, chorowita. Tymczasem – jak dobrze wiemy – życie tej wielkiej mistyczki było nadzwyczaj interesujące.

Gdy dom w Głogowcu będziemy oceniać wyłącznie jako obiekt, również możemy odnieść wrażenie, iż nie jest on zbyt atrakcyjny. Jednak gdy spojrzymy poprzez pryzmat wspomnień żyjącego jeszcze do niedawna rodzeństwa świętej, choćby na drewniane łóżko stojące w rogu izby, wszystko nabiera innych barw. Być może to właśnie na nim spała nastoletnia Helena, gdy w środku nocy budził ją anioł, zapraszając do modlitwy? Gdy spojrzymy na bielone kąty izby, oczami wyobraźni zobaczymy małą świętą, wodzącą wzrokiem po linijkach stronic modlitewnika. Być może przy stole, który jest dziś jednym z eksponatów, ojciec rodziny siadywał ze swoimi dziećmi, by uczyć je czytać i pisać w czasach, kiedy w Świnicach nie było szkoły. Być może na tym stole wrażliwa na nieszczęścia innych Helusia przygotowywała zabawki z gałganków, by później wykorzystać je w organizowanej przez siebie loteryjce dla dzieci, z której dochód oddawała biedniejszym rówieśnikom z okolicznych wiosek. Ściany domu w Głogowcu były niewątpliwie świadkami bardzo wielu ciekawych zdarzeń; gdyby mogły mówić, stałyby się cudownymi przewodnikami po tym osobliwym muzeum.

Każdemu, kto jeszcze nie był w Głogowcu, gorąco polecam książkowy przewodnik autorstwa Anny Dragan „Ziemia rodzinna świętej Siostry Faustyny”. Czytelnik znajdzie w nim wiele historii z życia rodziny Kowalskich, które rozegrały się przed laty w domu z rożniatowskiego kamienia. Zapewniam, że gdy po tej lekturze przekroczy próg tego domu, z miłym zaskoczeniem stwierdzi, że bielone kąty wydają mu się dziwnie znajome.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki