Logo Przewdonik Katolicki

Jak ateista z katoliczką

Hubert Kubica
Fot.

Tak mi dopomóż, Panie Boże wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy Święci... te słowa przysięgi małżeńskiej nie zawsze wypowiadają oboje kandydaci na małżonków. Zdarza się bowiem tak, że jedno z nich nie wierzy w Boga albo jest innowiercą. Takie małżeństwa określa się mianem mieszanych religijnie lub wyznaniowo. Strona katolicka podpisuje zobowiązanie,...

„Tak mi dopomóż, Panie Boże wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy Święci...” – te słowa przysięgi małżeńskiej nie zawsze wypowiadają oboje kandydaci na małżonków. Zdarza się bowiem tak, że jedno z nich nie wierzy w Boga albo jest innowiercą.

Takie małżeństwa określa się mianem mieszanych religijnie lub wyznaniowo. Strona katolicka podpisuje zobowiązanie, że zrobi wszystko, aby swojej wiary nie utracić, a dzieci wychować po katolicku. Z kolei strona niekatolicka przyjmuje do wiadomości, że dzieci będą wychowane po katolicku. Dodatkowo apostata (dobrowolnie odszedł od wiary) zobowiązuje się, że nie będzie przeszkadzał w katolickim wychowaniu dzieci.

Zadbać o swoją wiarę
Katolik, który wchodzi w związek z osobą niewierzącą, musi sam zadbać o wiarę. Kasia, która jest głęboko wierząca, wyszła za mąż za Roberta, który jest ateistą. Choć pozornie ich małżeństwo nie różni się od katolickich (dzieci chodzą na religię), to w niedziele do kościoła idzie tylko Kasia z dziećmi. – Wiem, że muszę sama dbać i pielęgnować swoją wiarę. Gdy zdarzyło mi się opuścić niedzielną Mszę św., to uświadomiłam sobie, że jeśli sama nie będę o niej pamiętać, to nikt mi o niej nie przypomni – opowiada Kasia.

Podobne odczucia ma Ula, która chodzi z Jarkiem. Jarek jest apostatą, człowiekiem, który dobrowolnie odstąpił od wiary katolickiej. W tej chwili jest zafascynowany buddyzmem, dwa razy w tygodniu chodzi na medytacje. Kilka razy był w kościele i Ula miała cichą nadzieję, że może jakieś ziarno w nim zakiełkuje. – Zrobił to wyłącznie dla mnie. Dlatego teraz chodzę sama; nie chcę, aby robił to tylko z mojego powodu – podkreśla.

Przełamać stereotypy
Zdarzają się również związki Polaków z obcokrajowcami, którym wiara katolicka jest obca. Marcin wyjechał do Niemiec w ramach wymiany studentów UE. Na podobną wymianę przyjechała z Francji Pauline. Tam się poznali i po czterech latach znajomości wzięli ślub. Marcin jest człowiekiem wierzącym, a Pauline wywodzi się z rodziny ateistycznej, nie jest ochrzczona. – Miłość nie stawia warunków. Gdy się poznaliśmy i pokochaliśmy, kwestia różnicy wiary nie odgrywała roli pierwszoplanowej i tak jest do dziś. Nasz związek opiera się na szacunku do przekonań partnera – mówią. Ich związek pozwolił przełamać wiele stereotypów.

– Poznając Pauline i jej rodzinę, która jest niewierząca, zobaczyłem, że to są ludzie wrażliwi i otwarci. Kiedyś wydawało mi się, że tylko katolicy potrafią tak prawdziwie kochać. Teraz wiem, że to nieprawda – przyznaje Marcin. Pauline również poznała lepiej katolików: – Wydawało mi się, że są to osoby zamknięte. Tak nie jest – zapewnia. Pauline „przyjęła do wiadomości”, że Marcin będzie wychowywał dzieci w wierze katolickiej.

Przeszkoda, która dzieli
Nie zawsze jednak w związkach mieszanych wszystko układa się dobrze. Często brak wspólnej wiary może być przeszkodą, która prowadzi do rozpadu małżeństwa.

Tamara i Jacek poznali się na studiach. Ona była zadeklarowaną ateistką, on z kolei zawsze był praktykującym katolikiem. Wzięli ślub w kościele, na świat przyszło dwoje dzieci. Ale w domu nie było religijnych obrazków, bo ją denerwowały. W pewnym momencie coś się zaczęło psuć. – Któregoś dnia powiedziała mi, że mnie nie kocha. Chciałem temu zapobiec, szukałem pomocy w poradniach małżeńskich – opowiada Jacek.

Na próżno. Obecnie nie mieszkają już razem, utrzymują kontakty tylko dla dobra dzieci. – Tamara powiedziała mi, że w momencie, gdy brali ślub, nie wykluczała możliwości rozejścia się – wspomina ze smutkiem Jacek. Choć modli się o jej powrót, to coraz częściej zastanawia się, czy ich ślub był w ogóle ważny.

Potrzeba łaski wiary
Tolerancja, otwartość na drugiego, uznanie odmiennych poglądów... To wszystko buduje te małżeństwa i na pierwszy rzut oka są one szczęśliwe. Jednak chyba nie do końca, bo jedna ze stron nie utrzymuje więzi z Bogiem.

Wojtek i Basia stanowią na pozór kochające się, chrześcijańskie małżeństwo. Wspólnie chodzą do kościoła, a Wojtek czyta przed niedzielnym obiadem fragmenty Pisma Świętego. W domu na ścianie wiszą krzyżyki i obrazki papieża. Jednak to tylko pozory. Wojtek jest bowiem ateistą. – To wszystko, co robię, jest dla dobra moich dzieci, aby mogły wychowywać się w katolickiej rodzinie. Bardzo chciałbym uwierzyć, ale jestem pozbawiony łaski wiary – mówi. Basia codziennie modli się do Boga w intencji swojego męża.

Wiara rzeczywiście jest darem. Katechizm Kościoła Katolickiego (1749) mówi, że wiara jest możliwa dzięki łasce Bożej i wewnętrznej pomocy Ducha Świętego, jednak jest aktem autentycznie ludzkim. To od człowieka zależy, czy zaistnieje w jego życiu, czy też nie. Nie znamy powodów, dlaczego w życiu Wojtka tak się nie dzieje. Miejmy jednak nadzieję, że jego osobiste dążenie, jak i zaangażowanie najbliższej dla niego osoby, przyniesie oczekiwane owoce.

Kościół się zgadza, ale nie zachęca

Z ks. dr. Janem Glapiakiem, przewodniczącym Referatu Prawnego, Dyscypliny Sakramentów i Sakramentaliów Kurii Metropolitalnej
w Poznaniu, rozmawia Hubert Kubica

W jaki sposób osoby pragnące zawrzeć małżeństwo mieszane przygotowują się do ślubu?
– Tak jak każda para katolicka, uczestniczą w naukach przedmałżeńskich i odwiedzają poradnię życia rodzinnego. Trzy miesiące przed zawarciem małżeństwa spisują u swojego proboszcza protokół przedmałżeński. Następnie proboszcz przedstawia sprawę w kurii biskupiej, prosząc o pozwolenie na pobłogosławienie małżeństwa mieszanego. Wśród przedstawionych w kurii dokumentów najważniejsze w tego rodzaju sprawie są oświadczenia stron. Strona katolicka zobowiązuje się do tego, że zrobi wszystko, aby w zawieranym związku nie utracić swojej wiary i wychować dzieci po katolicku. Strona niekatolicka przyjmuje do wiadomości oświadczenie strony katolickiej, a w przypadku apostaty – oświadcza on, że nie będzie przeszkadzał w wychowaniu dzieci po katolicku.

Czy małżeństwa mieszane są tak samo ważne jak małżeństwa zawierane przez katolików?
– Oczywiście. Przed Bogiem małżeństwo mieszane wyznaniowo czy religijnie jest tak samo ważne, jak zawarte między katolikami. Kościół jednak, choć zgadza się na takie małżeństwa, to do nich nie zachęca. Raczej ostrzega stronę katolicką, że taki związek wiąże się z pewnym ryzykiem. Wspólna wiara niewątpliwie pomaga w budowaniu jedności małżeństwa. Różnica wiary – dzieli od samego początku.

A jak wygląda sam obrzęd ślubu?
– Zawsze jest liturgia Słowa i odebranie od narzeczonych przyrzeczeń małżeńskich przez kapłana w obecności dwóch świadków. Małżeństwo stron: katolickiej z prawosławną jest błogosławione podczas Mszy św. W przypadku małżeństw katolików z osobami ochrzczonymi w innych Kościołach chrześcijańskich, biskup diecezjalny dla słusznych powodów może pozwolić na zawarcie małżeństwa mieszanego podczas Mszy św. Nie jest to jednak zgoda na przyjęcie Komunii przez stronę niekatolicką. Związek małżeński strony ochrzczonej w Kościele katolickim z nieochrzczoną bądź z apostatą od wiary katolickiej zawsze błogosławiony jest poza Mszą św. Katolicy jednak w ramach liturgii ślubnej mogą przyjąć Komunię św. Takie są normy prawne w sprawie małżeństw mieszanych.

Czy stronie niekatolickiej nie wolno wypowiedzieć słów: „tak mi dopomóż Bóg”?
– To, czy te słowa wypowie, zależy wyłącznie od niej. Może być taka sytuacja, że nie wierzy po katolicku, ale wierzy w Boga na swój sposób, wtedy może wypowiedzieć te słowa. Katolicy kończą przyrzeczenie małżeńskie następującymi słowami: „Tak mi dopomóż, Panie Boże wszechmogący, w Trójcy Jedyny, i wszyscy Święci”.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki