Nielubiany patriotyzm

Powracam raz jeszcze do refleksji p. Magdaleny Środy zatytułowanych Czas konserwy z lipcowej Gazety. Powracam dlatego, że profesorskim piórem byłej pani pełnomocnik rządu ds. równego statusu tego i tamtego powielane są potoczne i trzeba powiedzieć miałkie intelektualnie schematy.

Obok zarzutu o totalitarne podejście do prawdy (zwłaszcza historycznej) pojawia...
Czyta się kilka minut

Powracam raz jeszcze do refleksji p. Magdaleny Środy zatytułowanych „Czas konserwy” z lipcowej „Gazety”. Powracam dlatego, że profesorskim piórem byłej pani pełnomocnik rządu ds. równego statusu tego i tamtego powielane są potoczne i trzeba powiedzieć miałkie intelektualnie schematy.

Obok zarzutu o totalitarne podejście do prawdy (zwłaszcza historycznej) pojawia się w dalszej części artykułu, a i w wielu potocznych rozmowach także, zarzut nacjonalizmu. Choć bowiem cytuje p. Środa z przemówienia premiera Kaczyńskiego takie pojęcia, jak: „ojczyzna”, „silne państwo”, „strategia zbiorowa”, nie ma ona wątpliwości, że podstawą tak opisywanej wspólnoty jest kategoria narodu. A wszelkie umacnianie tej wspólnoty organicznej jest chybione, umacnianie polityki historycznej budzi histerię, zaś wychowanie patriotyczne wypycha młodych Polaków na emigrację.

Nie bardzo wiem, dlaczego mówienie o ojczyźnie jest mówieniem wprost i wyłącznie o narodzie? Czy nie chodzi tu po prostu o to, by wmówić slogan tak głupi jak rozpleniony, iż patriotyzm to to samo co nacjonalizm. W całym tekście p. Środy i w całych tyradach ludzi podobnie do niej myślących pojawia się mniej lub bardziej wyrazisty pogląd – edukacja patriotyczna jest anachroniczna, ośmiesza nas w Europie. Cóż, nie jestem tak wielkim globtroterem, by szafować argumentami z własnych doświadczeń. Kiedy jednak wychylę się z okna i spojrzę tuż za granicę niemiecką, widzę (od czasu mundialu) dziesiątki samochodów jadących z flagą niemiecką, setki domów nią udekorowanych. Kiedy wpatruję się i wsłuchuję w płytę orkiestry Andre Rieu z jego koncertu we włoskiej Cortonie, szczególnym wzruszeniem napawa mnie tłum słuchaczy wykonujący wraz z orkiestrą włoski hymn. Ktoś stoi na baczność, ktoś niemal tańczy w rytm hymnu, ktoś trzyma rękę na sercu…

Można dyskutować o programach edukacji patriotycznej, można debatować nad strategią poprawy wizerunku Polski, ale wątpić w potrzebę budowania silnego państwa, wychowania do patriotyzmu, umacniania więzi narodowych – to znaczy wyłączać się z wielkiej wspólnoty kulturowej, właśnie europejskiej.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 35/2006