Logo Przewdonik Katolicki

Wierni „duszerni”

Lucyna Muniak
Fot.

Z ks. Zdzisławem Pietraszewskim, kapłanem archidiecezji gnieźnieńskiej, który od 1994 roku pełni posługę duszpasterską na Białorusi, rozmawia Lucyna Muniak Białoruś to kraj, który przez ponad pięćdziesiąt lat boleśnie doświadczał programowej ateizacji. Niszczone były struktury kościelne, zamykane ośrodki formacji chrześcijańskiej, a przede wszystkim ograniczano możliwość...

Z ks. Zdzisławem Pietraszewskim, kapłanem archidiecezji gnieźnieńskiej, który od 1994 roku
pełni posługę duszpasterską na Białorusi, rozmawia Lucyna Muniak

Białoruś to kraj, który przez ponad pięćdziesiąt lat boleśnie doświadczał programowej ateizacji. Niszczone były struktury kościelne, zamykane ośrodki formacji chrześcijańskiej, a przede wszystkim ograniczano możliwość sprawowania kultu religijnego. Czy ta trudna epoka już się definitywnie zakończyła?
– Rzeczywiście, na Białorusi, podobnie zresztą jak w innych państwach wchodzących w skład dawnego Związku Radzieckiego, walczono z wszelkimi przejawami religijności. Wiara w Boga była tam wyśmiewana i traktowana jako przejaw zacofania. Zachowała się jednak dzięki zdecydowanej postawie starszego pokolenia, które nie pozwoliło jej sobie odebrać. A trzeba przyznać, że w kontekście wojującego komunizmu nie było to łatwe.

Największe spustoszenie propaganda ateistyczna poczyniła wśród ludzi, którzy są obecnie w wieku średnim. Oni wzrastali i dojrzewali w czasie, którego symbolem było odrzucenie wiary w rzeczywistość ponadziemską. Bez przerwy mówiono im i udowadniano, że Boga nie ma. Teraz zaczynają Go poszukiwać i wracać do wiary swoich praojców. Często dopiero jako dorośli, dojrzali już ludzie przyjmują chrzest, przystępują do I Komunii św. i przyjmują sakrament bierzmowania.

Czy można zatem postawić tezę, ze katolicy na Białorusi nie mają już żadnych problemów z praktykowaniem wiary?
– Oficjalna walka z Kościołem należy do przeszłości. Nie oznacza to jednak, że nie istnieją już żadne trudności. Najpoważniejszą z nich jest tzw. mentalność sowiecka, której praktycznym wyrazem jest określony sposób myślenia i życia. Gruntownych przeobrażeń możemy się więc spodziewać dopiero po długich latach. Trzeba również odnotować, że władze białoruskie i urzędnicy funkcjonujący w strukturach władzy nie okazują Kościołowi jawnej niechęci i coraz częściej liczą się ze zdaniem wiernych.

Jaka jest specyfika pracy duszpasterskiej na Białorusi?
– Charakterystyczne jest to, że specyfikę naszej posługi oddaje najtrafniej termin „duszpasterstwo w drodze”. Nabożeństwa odprawiane są w kapliczkach i przy przydrożnych krzyżach. Poszczególne wioski należące do danej parafii dzielą od siebie duże odległości. Ponieważ wierni nie mają z reguły własnego środka transportu, to my, księża, dojeżdżamy do nich z posługą. Brakuje kościołów i kaplic. Pomimo tych trudności zauważalny jest rozwój życia duchowego i większe zainteresowanie kwestiami religii wśród Białorusinów. Pozytywnym zjawiskiem jest też wzrost liczby nowych kapłanów, również miejscowych. Ich formacja odbywa się w Międzydiecezjalnym Wyższym Seminarium Duchownym św. Tomasza z Akwinu w Pińsku oraz w Wyższym Seminarium Duchownym w Grodnie. Duchownych jednak nadal brakuje. Nie zapominajmy, że przez dziesięciolecia tereny te były duszpasterską pustynią. Aby życie duchowe znów tu się rozwinęło, trzeba długiego czasu. Mówiąc o duszpasterstwie na Białorusi, trzeba też wspomnieć, że dobrze układa się tam współpraca Kościoła katolickiego z innymi Kościołami. Wspólnie gromadzimy się na ekumenicznych nabożeństwach, w których udział biorą księża katoliccy, prawosławni i protestanccy.

A jacy są białoruscy katolicy?
– Są bardzo szczerzy i – jak się tam mówi – „duszerni”, czyli uczuciowi, wylewni i wrażliwi. Aż dziw, że po latach komunizmu mają w sobie tyle dobroci. Prawdziwym błogosławieństwem dla Kościoła są ludzie starsi. W ich sercach wiara przetrwała ten koszmarny czas, a świadectwo życia wielu z nich może być dla nas wszystkich niezwykle pouczającym i budującym przykładem. Młodzi z kolei przychodzą często po raz pierwszy do kościoła z czystej ciekawości. Zdarza się czasem, że ta ciekawość przeradza się z biegiem czasu w poszukiwanie bardzo osobistych przeżyć, co niejednokrotnie otwiera drogę do przemiany życia, nawrócenia i przyjęcia chrztu, a później świadomego pogłębiania wiary.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki