Gruzja nie jest uznana za kraj misyjny. Państwo to przecież przyjęło chrześcijaństwo już w czwartym wieku po Chrystusie...
-...
Gruzja nie jest uznana za kraj misyjny. Państwo to przecież przyjęło chrześcijaństwo już w czwartym wieku po Chrystusie...
- Rzeczywiście, Gruzja nie jest uznana przez Stolicę Apostolską za kraj misyjny. Tak jak pani zauważyła, chrześcijaństwo jest tam obecne od czwartego wieku po narodzeniu Chrystusa. Nie możemy jednak zapominać o tym, że lata komunizmu poczyniły pewne spustoszenia w religijności mieszkańców Kaukazu. Panuje pogląd, że Gruzin to prawosławny. I ta przynależność do Kościoła prawosławnego jest uważana za manifestację własnej tożsamości narodowej. To kraj paradoksów - z jednej strony chrześcijaństwo i mnóstwo zabytkowych, kamiennych kościołów i klasztorów z pierwszych wieków chrześcijaństwa, z drugiej strony akceptowane jeszcze przez Kościół prawosławny praktyki z pogranicza pogaństwa. Do nich należy np. zabijanie i składanie w ofierze zwierząt (owiec, kóz lub drobiu) w pobliżu kościołów. Ma to miejsce najczęściej z okazji różnych świąt rodzinnych. Powszechne jest też wróżenie z fusów od kawy - bez tego nie może obejść się żadne spotkanie towarzyskie.
Przynależność do gruzińskiego Kościoła prawosławnego nie wynika z jakiegoś głębokiego doświadczenia religijnego i silnej pobożności, ale jest pewną zewnętrzną formą manifestacji przynależności narodowej.
Czyli Gruzja to kraj prawosławnych. Czy jest tam miejsce dla katolików, czy też z katolicyzmem utożsamiają się wyłącznie potomkowie Polaków?
- W Gruzji nie ma "czystych" Polaków. Żyjący tam potomkowie Polaków mają zawsze domieszkę krwi rdzennych Gruzinów czy Ormian. Organizacje polonijne zrzeszają sporą grupę osób, które uważają siebie za potomków Polaków, jednak często szukanie polskich korzeni wiąże się z nadziejami na otrzymanie pomocy materialnej. Imponująca, zwłaszcza w pierwszych latach wolności, liczba osób przechodzących na katolicyzm wiązała się też, niestety, z tymi nadziejami. Teraz do Kościoła przychodzą ludzie, którzy są zainspirowani czyjąś postawą moralną, świadectwem życia, przykładem kogoś ze swojego otoczenia, kto uczestniczy w życiu Kościoła i kieruje się na co dzień zasadami Ewangelii.
Prowadzi Ksiądz ewangelizację dla dorosłych?
- Tak, już w seminarium jako diakon rozpocząłem Drogę Neokatechumenalną. Z tego doświadczenia korzystam w mojej pracy w Gruzji. Ta praca, aby wydała owoce, wymaga sporo czasu i cierpliwości. Jest tak samo, jak ze zmianą mentalności człowieka, która trwa dosyć długo. Wspólnoty spotykają się dwa, trzy razy w tygodniu, a ich członkowie mówią o znaczeniu przyjęcia do swojego życia Pana Boga. Komunizm w tych ludziach dużo zniszczył i wiele zasad moralnych trzeba na nowo budować. Optymizmem napawa fakt, że często prawosławni, dostrzegając życie sąsiadów katolików, ich sposób przezwyciężania problemów i kryzysów, zaczynają się zastanawiać: "co im pomaga, skąd czerpią siły?". I wówczas pojedyncze osoby, czasami rodziny, przychodzą do Kościoła katolickiego, zaczynają się interesować naszą wiarą i ją przyjmują za swoją. Tak więc zderzenie z realnym życiem pozwala na dawanie świadectwa wiary katolickiej, która dla innowierców lub niewiernych jest dosyć przekonująca i wyraźnie do nich przemawia.
W Gruzji codzienne życie nie jest proste. Bezrobocie, przestępczość, brak perspektyw na lepsze jutro...
- To prawda. W Gruzji nie istnieje praktycznie w ogóle przemysł, wszyscy, którzy nie są zatrudnieni w urzędach, utrzymują się z handlu na bazarach lub w małych sklepach. Korupcja jest wszechobecna i to do tego stopnia, że aby zdobyć np. pracę w policji, trzeba najpierw sporo za nią zapłacić. Nie istnieje taka gałąź gospodarki jak turystyka, bo nie ma po prostu dla niej zaplecza. Nie funkcjonuje tam system powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, każda porada lekarska to właściwie wizyta prywatna. Wszyscy żyją nadzieją, że wyemigrują. Pierwszy przystanek to dla nich Moskwa, gdzie można zdobyć pracę i stamtąd dalej ruszyć na Zachód. Jednak kiedy wyjeżdża tylko mąż, rodzina właściwie zawsze się rozpada. Coraz więcej jest rodzin rozbitych. Więzy rodzinne, które kiedyś były bardzo silne, ulegają rozkładowi. W tych realiach katolicy muszą naprawdę swoim przykładem dawać świadectwo wiary, aby prawosławni Gruzini zrozumieli, że ta duchowość jest prawdziwa i głęboka.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













