Z tym pytaniem zmierzył się św. Ireneusz z Lyonu, którego wspomnienie obchodzimy 28 czerwca. Żył w II wieku. Urodził się w Azji Mniejszej, a więc na terenie współczesnej Turcji, był uczniem – co istotne – św. Polikarpa, biskupa Smyrny, po czym przewędrował do Galii, a dokładnie do Lyonu, gdzie w 177 roku został biskupem, zastępując na tym urzędzie poprzednika, który awansował na męczennika. Ireneusz bardzo poważnie traktował pełnienie otrzymanej posługi, dlatego postanowił wypowiedzieć się w obronie zdrowej doktryny i do naszych czasów dotrwały dwa jego dzieła: Wykład nauki apostolskiej oraz Przeciwko herezjom. Właśnie w tym ostatnim zmierzył się m.in. ze wspomnianym przeze mnie pytaniem o to, jak rozpoznać zdrowe nauczanie i kto oraz dlaczego ma prawo decydować, co taką doktryną jest.
Hydra i mimikra
Ślady dyskusji z poglądami gnostyckimi w Kościele możemy znaleźć już w Ewangelii św. Jana, a debaty te były o tyle istotne, że gnoza potrafi bardzo sprawnie upodabniać się do chrześcijaństwa, co więcej: nieustannie mutuje, po czym rozpoznana i usunięta w jednym miejscu, wykwita w innej formie. Całe dzieło Adversus haereses jest właśnie sporem z gnostykami z II wieku, a pojawia się tam kwestia sukcesji apostolskiej i wynikającego z niej autorytetu właśnie ze względu na to, że do rozpoznania fałszu potrzebna była nie tylko wiedza, ale także duchowe rozeznanie. Szczególnie że nie było wtedy jeszcze skrystalizowanego jednego Credo, a czas wielkich debat, które ostatecznie je ukształtowały, nadjedzie dopiero za ponad sto lat. Wspomniane rozeznanie zaś jest nieodłącznie związane z charyzmatem przewodzenia Kościołowi.
Brzmi to pewnie jak oksymoron, bo fraza o napięciu między charyzmatem a hierarchią jest bardzo popularna, a ja tu bycie hierarchą określam mianem charyzmatu. Cóż, zadanie trudne, nawet ekstremalnie, bo związane z wielką odpowiedzialnością, więc łaska (charis) jak najbardziej potrzebna. Jak pisał Benedykt XVI, biskupi nie są posiadaczami prawdy, tylko jej stróżami, ale nie w tym sensie, że trzymają ją pod kluczem i do poznania dopuszczają jedynie wybranych (to ostatnie jest właśnie podejściem specyficznym dla gnostyków, a więc uważających się za tych, którzy posiedli tajemną wiedzę). Oni dbają o to, by była przekazywana dalej, ale w jak najczystszej formie i zgodnie z tym, co otrzymali od swoich poprzedników, zgodnie z tradycją Kościoła. Mają dbać o to, by do teologicznego i praktycznego DNA doktryny i życia wspólnoty nie wdarły się mutujące ją patogeny, co nie oznacza, że brak tu miejsca na zmiany. W końcu istnieje coś takiego jak epigenetyka, czyli wpływ środowiskowy na to, ekspresja jakich genów nastąpi w danym pokoleniu i w jaki sposób. Środowisko może też lekko i na dłuższy czas modyfikować zapis, tak aby przystosować jak najlepiej ciało do funkcjonowania w danych czasie i przestrzeni. Hierarcha jest kimś, kto określa, które wpływy należy zachować, a które usunąć, choć jest też przestrzeń, ta decydująca o podstawowej tożsamości, której zmienić się nie da, nie zabijając jednocześnie „pacjenta”. I tę biskup ma chronić za wszelką cenę, nawet własnego życia, co zresztą Ireneusz uczynił, ginąc jako męczennik około roku 200.
Gwarancja
Biskup Lyonu wskazuje na kluczowe znaczenie, jeśli chodzi o pewność co do posiadania przez danego hierarchę opisanego wyżej charyzmatu, sukcesji apostolskiej. Polega ona na zdolności do wykazania się swego rodzaju świętą genealogią, czyli podania linii biskupów, do której dany hierarcha się zalicza, której początkiem winien być jeden z Dwunastu. Ireneusz miał łatwiej, bo był „wnukiem” św. Jana Apostoła, zresztą może dlatego jest jednym z pierwszych ojców Kościoła tak obficie cytującym z pism Janowych. Łącznikiem między nimi był św. Polikarp, biskup Smyrny. Krótka linia, dobrze poświadczona w tamtym czasie.
W Przeciwko herezjom biskup Lyonu przytacza jeszcze linię „rzymską”, czy jak sam woli pisać, Kościoła Piotra i Pawła. Jest zdecydowanie dłuższa, bo i częstotliwość, z jaką tamtejsi hierarchowie zostawali męczennikami, była większa. Jest też bardziej istotna, bo to właśnie ta stolica apostolska jest według Lyończyka tą, która przede wszystkim ma stać na straży wierności i właściwej interpretacji depozytu wiary: „Z tym bowiem Kościołem, dla jego naczelnego zwierzchnictwa, musi się zgadzać każdy Kościół, to jest wszyscy zewsząd wierni, bo w nim przez tych, co są zewsząd, zachowała się tradycja apostolska” (Adversus haereses). A przekazanie prawa i obowiązku troski o te ostatnią dokonywało się, i nadal dokonuje, przez nałożenie rąk podczas święceń episkopatu.
To oczywiście rodzi pytanie, czy możemy sobie pozwolić na luksus automatycznego uznania: ręce zostały nałożone, teraz ten człowiek jest nieomylny w kwestiach doktrynalnych. Niestety nie. Przywilej nieomylności ma tylko papież i tylko pod określonymi warunkami (zob. dogmat ogłoszony na I Soborze Watykańskim). W przypadku pozostałych biskupów przyjmuje się, że jeśli są w stanie wykazać swoją sukcesję apostolską, charyzmat został im dany. Łaska jednak buduje na naturze, a ta jest ułomna, do tego dochodzi sabotaż ze strony Złego i ostatecznie ten charyzmat może się przejawiać słabo, czasem w ogóle (w końcu mamy w historii Kościoła całkiem sporą kolekcję biskupów heretyków, patrz: Ariusz czy Nestoriusz). Zresztą Ireneusz nie miał co do tego złudzeń, więc zaznaczył: „Wiadomo bowiem, jak usilnie zabiegali oni [apostołowie] o to, by ich następcami, a zarazem dziedzicami ich urzędu nauczycielskiego, byli ludzie możliwie najdoskonalsi, jako że od ich sprawowania się zależała albo wielka korzyść, albo wielka szkoda dla całego Kościoła” (tamże).
Wspólnota jako kryterium
Tak naprawdę interpretuje nauczanie wspólnota jako całość, biskup jest jedynie lub aż tym, który podejmuje ostateczne rozstrzygnięcia, co należy do depozytu. W eleganckim teologicznym żargonie mówi się o Kościele jako kryterium hermeneutycznym Biblii i Tradycji. Święty Piotr ujmuje to prościej i bardziej przystępnie: „To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne Proroctwo nie do jest do prywatnego wyjaśnienia” (2 P 1, 20). Nie oznacza to zakazu prywatnej lektury i osobistego odczytywania Pisma, chodzi tu właśnie o publiczne nauczanie w imieniu całej wspólnoty. Po prostu jeśli chcemy mieć pewność, że nasza interpretacja jest zgodna z tym, czego Bóg naucza przez Kościół, trzeba ją zawsze zestawiać z dotychczas ustaloną doktryną. Dlatego warto, aby obok naszej Biblii leżał Katechizm Kościoła Katolickiego, a więc coś w rodzaju głosu biskupiego w twoim domu.
Na koniec jeszcze raz oddam głos biskupowi Lyonu: „Należy słuchać zwierzchników w Kościele, którzy – jak udowodniliśmy – mają następstwo od Apostołów. Z następstwem biskupstwa otrzymali oni niezawodny charyzmat prawdy (charisma veritatis certum), według upodobania Ojca”. Sukcesja apostolska w jego rozumieniu to nie katalog wysoko urodzonych, tylko dokument poświadczający, że uczestniczący w niej człowiek otrzymał bardzo cenny dar, by nim posługiwać we wspólnocie. A skoro go przyjął, jest teraz za niego odpowiedzialny, zaś my, wierni, mamy prawo oczekiwać, że otrzymamy wynikającą z niego posługę.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













